Nauka

Gorączka Zachodniego Nilu – już nie tak egzotyczna

Komar egipski Komar egipski Muhammad Mahdi Karim / Wikipedia
Komary w Europie Zachodniej coraz częściej przenoszą groźne tropikalne choroby. Czy w Polsce też powinniśmy się obawiać?

Gorączka Zachodniego Nilu to choroba wirusowa z rodziny gorączek krwotocznych. Wirusa przenoszą komary, przede wszystkim z gatunku Aedes aegypti. Przy okazji przenosi on też wirusa dengi i zarodźca malarii. Komar egipski to dość nowy mieszkaniec Europy – został do niej, jak to się fachowo określa, zawleczony całkiem niedawno.

Czym grozi zakażenie wirusem gorączki Zachodniego Nilu?

Zakażenie wirusem gorączki Zachodniego Nilu jest w większości przypadków łagodne (u 70 proc. zakażonych nie ma żadnych objawów, u 20 proc. pojawia się jedynie gorączka). Ale u co setnej osoby dochodzi do zapalenia opon mózgowych lub mózgu z charakterystycznymi objawami: wysoką gorączką, sztywnością karku. W takich przypadkach śmiertelność jest wysoka, umiera co dziesiąty chory (ostatnie trzy przypadki śmiertelne odnotowano w Grecji tydzień temu). Leczenie jest objawowe, nie mamy żadnych leków, które działałyby na wirusa, ani szczepionki.

Choroby tropikalne wyprowadzają się z tropików

Na razie i komar Aedes aegypti, i wirus gorączki Zachodniego Nilu spotykane są w Europie Południowej i Zachodniej. Ale nie ma powodu, dla którego na naszym kontynencie oba nie miałyby się rozprzestrzenić. Na początku tego wieku pojedyncze przypadki gorączki Zachodniego Nilu (oraz dengi) odnotowywano w południowych Stanach Zjednoczonych i Kanadzie. Z czasem choroba ta zadomowiła się tam na dobre.

W Ameryce Północnej prócz komarów Aedes aegypti z czasem wirusa zaczęły przenosić także komary gatunku Culex pipiens, czyli nasze swojskie, najczęściej występujące w Polsce. Obecnie co roku w USA i mającej znacznie ostrzejszy klimat Kanadzie odnotowuje się już ponad dwa tysiące przypadków tej choroby.

Zobacz także: Najgroźniejsze choroby zakaźne świata na jednej mapie

Malaria i gorączka Zachodniego Nilu coraz bliżej Polski. Winny klimat

Czy w Polsce powinniśmy się już obawiać, że choroba dotrze do nas? Zapytaliśmy rzecznika Głównego Inspektoratu Sanitarnego Jana Bondara.

To jest jedna z chorób wektorowych, przenoszonych przez komary konkretnego gatunku. Polska na tę chwilę jest bezpieczna, a komary Aedes aegypti w naszym kraju nie występują. Ale trzeba przypomnieć, że jeszcze w latach powojennych występowała u nas malaria i takie zagrożenie wciąż istnieje. Na mapach WHO Polska jest zaznaczana jako kraj potencjalnie malaryczny, o czym mało kto wie.

Od lat obserwujemy znaczne zmiany klimatyczne, cieplejsze lata, łagodniejsze zimy. Zmiany te mogą spowodować, że pewne gatunki komarów mogą do nas powrócić. Na razie cieszymy się tym, że komary i gorączka Zachodniego Nilu do nas jeszcze nie dotarły. I malaria też nie. Komary to dla nas uciążliwość i to wszystko.

Czytaj także: Choroba X niedługo może zdziesiątkować ludzkość

Ale widać, że różne choroby wektorowe są coraz bliżej. Przypadki gorączki Zachodniego Nilu notowano także w Rumunii i w Rosji. Nie jest to więc tak, że jest to (jak wskazywałaby nazwa komara i choroby) sprawa wyłącznie tropikalna. Jej obecność jest odnotowywana coraz bliżej naszego kraju.

Od połowy lat 90. ubiegłego wieku podejrzewano zresztą, że gorączka ta może występować w Polsce, tylko jej przypadki pozostają niezdiagnozowane. Nie znam jednak badań, które by to potwierdzały.

Coraz mniej ptaków, coraz więcej komarów

Na razie jesteśmy więc wolni od nowych chorób. Ale nie ma żadnej gwarancji, że wraz ze zmianami klimatu nie zawędrują do nas. Bo oprócz zmian klimatu komarom i przenoszonym przez nie wirusom sprzyja człowiek. Komary znajdowano w portach – w ładowniach statków czy towarach przez nie przewożonych. Coraz mniej jest też na naszym kontynencie największych wrogów komarów, którymi są ptaki. We Francji przez ostatnie 15 lat ptaków ubyło aż o jedną trzecią. W Polskich miastach też stale ubywa mających największy apetyt na komary jerzyków.

Czytaj także: Czym możemy się zarazić w samolocie?

Wszystko to nie prognozuje najlepiej. Powinniśmy być przygotowani, że z czasem ta choroba o tropikalnej nazwie zacznie występować w naszym klimacie. Choćby dlatego że coraz bardziej tropikalny przypomina.

Czytaj więcej: „Zaniedbane choroby”

Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Kraj

Osamotnienie – dżuma współczesności?

Mamy w Polsce 5 mln jednoosobowych gospodarstw domowych. Na razie co czwarte gospodarstwo. W 2035 r. – co trzecie.

Ewa Wilk
08.02.2019
Reklama