Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Pokolenia

„Pokażę ci, jak się ubrać, by nie wyglądać jak ciotka klotka”. Szafiarka 60+ podbiła internet

Wielu z nas wydaje się, że kobiecie w pewnym wieku czegoś nie wypada nosić. Wielu z nas wydaje się, że kobiecie w pewnym wieku czegoś nie wypada nosić. Szafiarka Dorka / Arch. pryw.
– Jeśli nie masz odwagi ubrać się po swojemu, nie będziesz mieć odwagi żyć po swojemu – podkreśla Szafiarka Dorka. Jej profil śledzi 370 tys. osób, a ona udowadnia, że kobieta nie znika z wiekiem.

KATARZYNA KACZOROWSKA: Kiedy została pani szafiarką?

SZAFIARKA DORKA: Na emeryturze.

Tak podejrzewałam. Ale modą musiała się pani interesować wcześniej.

Całe życie!

Koleżanki przychodziły po porady, jak się ubrać?

Nie, bo uważana byłam za osobę inaczej ubraną niż większość. Za moich młodych lat popularna była „Burda”. Robiłyśmy więc z moją mamą wykroje, potem mama szyła mi najmodniejsze ciuchy, ale one zdecydowanie wyprzedzały to, co nosiło się na ulicy. Można więc powiedzieć, że w sensie trendów byłam na samym topie, ale otoczenie niekoniecznie akceptowało to moje wyczucie trendów. Skutecznie powstrzymało mnie to przed zainteresowaniem się modą w takiej formie, w jakiej zajmuję się nią dziś na swoim profilu na Instagramie.

„Pokażę ci, jak się ubrać, by nie wyglądać jak ciotka klotka” – to motto pani podpowiedzi stylistycznych. Chce pani pomagać innym dojrzałym kobietom?

Zaczęłabym od tego, że ciotka klotka to stereotyp, w który chętnie wrzucamy kobiety w każdym wieku. Ale to tak naprawdę bariera, którą wiele z nas ma w głowie. Bo wielu z nas wydaje się, że kobiecie w pewnym wieku albo w pewnej sytuacji życiowej pewne rzeczy już nie pasują, że czegoś nie wypada nosić. Tylko że to w gruncie rzeczy nie jest kwestia mody, ale barier, które dotyczą czegoś zupełnie innego.

Kiedy mężczyźni uznają, że kobieta przestała być atrakcyjna seksualnie, to właściwie może stać się przezroczysta.Szafiarka Dorka/InstagramKiedy mężczyźni uznają, że kobieta przestała być atrakcyjna seksualnie, to właściwie może stać się przezroczysta.

A czego?

Tego, że np. kobieta dojrzała nie powinna się w żaden sposób wyróżniać. Że nie powinna być dobrze i modnie ubrana. Tak rozumiane podejście do wyglądu kobiety wynika z tego, że postrzega się ją tylko poprzez atrakcyjność seksualną. I tak długo, jak w tej sferze jest pociągająca, a więc umownie do czterdziestki, powinna nosić krótkie spódniczki, obcisłe sukienki, dekolty, bo to się podoba mężczyznom. A kiedy ci mężczyźni uznają, że przestała być atrakcyjna seksualnie, to właściwie może stać się przezroczysta, więc nie musi być modna, w ogóle nie musi dobrze wyglądać.

Młodzież powiedziałaby „grubo”.

I bardzo dobrze!

Czytaj także: TikTok nie tylko dla młodych. Jak seniorzy zmieniają internet i nasze myślenie o starości

Pani konto na Instagramie obserwuje blisko 370 tys. osób. Przyznam, że zaniemówiłam z wrażenia.

Ja też się tego nie spodziewałam! W dodatku 60 proc. to osoby w wieku 35–50+. Wśród obserwujących jest też dużo młodszych osób. I sama jestem zaskoczona, jak to się rozkręciło. Bo zaczynałam od pokazywania swoich własnych stylizacji i nie oczekiwałam, że ktokolwiek będzie mnie pochlebnie komentował. Raczej spodziewałam się czegoś przeciwnego. A ponieważ zaczynałam od TikToka, na którym aktywni są młodzi ludzie, to w ogóle nie sądziłam, że ktokolwiek będzie mnie oglądał.

Jak na emerytkę radzi sobie pani lepiej niż niejedna nastolatka.

Bo byłam przygotowana. Miałam trochę wiedzy na temat marketingu, trochę poczytałam, pooglądałam tutoriale na YouTube. Najpierw, powtórzę, bez specjalnych oczekiwań.

Ale zaskoczyło.

Tak, dostałam niesamowity feedback. Okazało się, że to, co robię, ma wartość, bo pokazuje, że kobieta w moim wieku może dobrze wyglądać i nie jest skazana na społeczny niebyt.

Kiedy byłam nastolatką, czytałam, że Polki są najpiękniejsze na świecie. I najlepiej ubrane, bo potrafią wyczarować coś z niczego. Dzisiaj można odnieść wrażenie, że ulica jest zunifikowana i gros dziewczyn i kobiet wygląda właściwie tak samo.

Ja bym powiedziała, że kobiety w wieku vintage żyją w przeświadczeniu, że nie mogą dobrze wyglądać, bo nie mają już po co. To, jak wyglądamy, jest bardzo głęboko zakotwiczone w roli społecznej. Jak już powiedziałam, kobieta zgodnie z tą rolą zawsze musi być młoda, ponętna i seksowna.

A jak urodzi dzieci i skończy czterdziestkę to może być już tylko matką, a potem babcią?

To determinuje sposób postrzegania kobiety i jej ubioru. Bo po co ma się właściwie starać, jeśli idzie już tylko na działkę albo po zakupy do Lidla czy innego marketu? Do opieki nad wnukami też nie trzeba się wysilać. I dlatego kobiecie po sześćdziesiątce nie chce się fajnie wyglądać, czuć się dobrze ze sobą, bo już nie musi się nikomu podobać. W tym tkwi problem – kiedy znika konieczność podobania się mężczyznom, kobieta traci motywację do dbania o wygląd. I wracamy do punktu wyjścia: to jest konsekwencja traktowania kobiet przedmiotowo – jako obiektów, które mają określone społecznie funkcje i muszą się ubierać odpowiednio do tych funkcji. A to oznacza, że tak naprawdę kobieta nie ma wyboru.

Naprawdę?

No dobrze, nie miała. Bo teraz wywalczyłyśmy sobie pozycję w świecie, możemy się realizować, w końcu zdobyłyśmy wolność wyboru. I to my decydujemy o tym, kiedy, jak i w co się ubieramy. Dzięki temu zniknęły sztywne reguły. Zatarł się też wiek, w którym pewnych rzeczy nie wypada nosić. Ale przemiany społeczne, choć są faktem, wymagają czasu. Zmiana jest trudna, bo wciąż funkcjonuje mit Matki Polki. Kobieta nie może wydawać pieniędzy na ubrania dla siebie, bo to są zmarnowane pieniądze. Przecież powinna je wydać na dzieci, dom. Może je wydać na męża, remont, wakacje, na wnuki… A ona jest na ostatnim miejscu, bo nie jest warta tego, żeby dobrze wyglądać. Często dostaję od kobiet komentarze, w których pytają, gdzie trzymam swoje ubrania, jakby posiadanie dużej liczby ubrań było czymś złym.

Też mam dużą szafę.

No to obie wiemy, o czym mówimy. Połowa moich obserwujących to kobiety w wieku powyżej 35 lat. To one identyfikują się z moim sposobem myślenia. Po komentarzach widzę, że trudny moment przychodzi po czterdziestce, bo kobieta w tym wieku już nie może ubrać się jak młoda dziewczyna, ale nie chce wyglądać też jak stara kobieta bez perspektyw.

Zatarł się też wiek, w którym pewnych rzeczy nie wypada nosić.Szafiarka Dorka/InstagramZatarł się też wiek, w którym pewnych rzeczy nie wypada nosić.

A starość nie zaczyna się w głowie? Ja bym powiedziała, że metryka to kwestia drugorzędna. Sama w połowie lat 90. przeżyłam szok w Stuttgarcie, jak zobaczyłam na ulicy starszą panią w skórzanej ramonesce, lakierowanych glanach i z irokezem na głowie. Nie wyobrażałam sobie, że moja babcia mogłaby tak wyglądać.

Duże miasta, nie tylko za granicą, są inne. Tutaj kobiety więcej zarabiają, mają więcej możliwości, żeby się dobrze ubrać. Mogą też podejrzeć, jak to robią inne. W małych miasteczkach dalej dominuje styl ciotki klotki. Obserwuję je na co dzień – przechodzą koło mnie w galeriach handlowych, w których często jestem. Tu jest dużo pracy do zrobienia.

Kto robi tę robotę?

Na pewno influencerki takie jak choćby ja. Skupiam się na pokazywaniu, że można w wieku vintage dobrze wyglądać i to nie za miliony monet, tylko za normalne pieniądze, ubierając się w sieciówkach – droższych lub tańszych, takich na każdy budżet.

Ocenia pani inne kobiety?

Jestem jak najdalsza od oceniania, ale nieustannie przypominam, że bariery mamy w głowie. Jak je przekroczymy, możemy zrobić wszystko. Najważniejsze, żeby się dobrze czuć.

Moja złośliwa koleżanka powiedziała, że jak u niej w biurze średnia wieku przekroczyła czterdziestkę, to zaczęły dominować dekolty do pępka i krótkie spódniczki. Jakby to był ostatni moment na podkreślenie kobiecości.

Te za małe rozmiary, udowadnianie swojej wartości poprzez pokazywanie walorów swojego ciała… Cóż, dopóki kobiety nie zrozumieją, że ich wartość nie wynika z rozmiaru miseczki biustonosza, rzeczywiście tak będzie. Ale to jest tylko mental, a nad nim i z nim można pracować.

Czytaj także: Jak dziś kantują sklepy z odzieżą. Oni to wiedzą – miło myśleć, że nosimy rozmiar XS

Pani stylizacje są młodzieżowe. Skórzane ramoneski, bluzy, spodnie, odjazdowe buty, torebki, no i okulary.

Nie czuję się na 60 lat. Najwyżej na 40, więc dla mnie ubieranie się w ten sposób jest naturalne. To, jak ja się ubieram, pokazuje to, co mam w głowie i w sercu. Dlatego wiele kobiet widzi we mnie siebie, bo one też czują się młode. I te kobiety, które czują się wewnętrznie młode, nie dadzą się zepchnąć na margines. One mogą jeszcze realizować siebie, coś dać od siebie światu, wyrażać się poprzez modę. Przecież żyjemy coraz dłużej, więc mamy też dużo więcej czasu dla siebie.

Ubiera się pani w sieciówkach.

I pokazuję, że nie są one zarezerwowane tylko dla młodych. Jeżeli sobie to uświadomimy, to wszystko staje się prostsze. A poza tym – a właściwie przede wszystkim – lubię być na topie. To, co dzisiaj jest sprzedawane jako najnowszy trend, ja proponowałam już trzy lata temu, jak choćby spodnie typu barrel. Dwa lata temu pokazywałam, że modne będą szerokie ramiona, taliowanie, balonowe rękawy. Jest oczywiście cykl produkcji towaru, wprowadzania go na rynek itd., ale jestem przeważnie na początku tej drogi. I to jest może takie niewiarygodne, bo robi to nie młoda dziewczyna, ale kobieta 60+.

Zdradza pani tajniki stylistek…

Które skupiają się na tym, żeby „ukrywać” i „poprawiać” tak zwane mankamenty figury. To tylko utrwala w naszych głowach kompleksy. A ja pokazuję, że wystarczy zacząć myśleć o tym, w jakiej stylizacji będę czuć się dobrze i wyglądać dobrze według własnych standardów. Rozmiary, których jesteśmy niewolniczkami, to kwestia umowna.

Jak znaleźć swój styl? Przede wszystkim mierzyć, mierzyć, mierzyć jak najwięcej ubrań.Szafiarka Dorka/InstagramJak znaleźć swój styl? Przede wszystkim mierzyć, mierzyć, mierzyć jak najwięcej ubrań.

No dobrze, pani ma styl, a co ma zrobić kobieta, która nie wie, jak ten styl stworzyć?

Przede wszystkim mierzyć, mierzyć, mierzyć jak najwięcej ubrań. Praktyka czyni mistrza. Najprościej, robiąc zakupy, przyjrzeć się manekinom na wystawie. Jak nie wiesz, co z czym skomponować, to manekin podpowiada, jak to zestawić. Styliści tego nie powiedzą, bo nie sprzedadzą swoich kursów. Poza tym oni uczą, co zakrywać, co odkrywać, a powtórzę – w modzie nie o to chodzi, żeby codziennie rano, stając przed szafą, przypominać sobie, że trzeba założyć bluzkę, która zamaskuje mój za duży biust. To nie ma nic wspólnego z modą, to jest tylko korygowanie wyglądu sylwetki.

Mam w szafie spodnie barrel, modne mokasyny, marynarek też trochę wisi…

I teraz jest czas na kreację, pomysły. Młode sieciówki odświeżają nasze szafy, dlatego zwracajmy uwagę na nowoczesne formy. Wybierajmy z trendów to, co jest dla nas adekwatne. Na przykład: ja nie noszę kwiatowych wzorów i w ogóle nie polecam ich kobietom 40+, bo to wygląda tanio. Wiem, że kobiety lubią sukienki, zwłaszcza we wzory, bo wydaje im się, że te wzory maskują niedoskonałości i to wystarczy za powód do noszenia. Ale znowu – w tym chodzi o zamaskowanie, a nie o to, żeby fajnie wyglądać. Błagam, nie róbmy tak!

A jak?

Ciało kobiety zmienia się przez całe jej życie. To jest naturalne i oczywiste. I dopóki nie zaakceptujemy tego faktu, będziemy pielęgnować w sobie kompleksy, że straciłyśmy talię, biust już nie taki, a na udach mamy cellulit. Owszem pracujemy nad sylwetką, nad twarzą, ćwiczymy, stosujemy kremy, ale zapominamy, że najważniejsze to czuć się dobrze ze sobą i we własnym ciele. Zaakceptujmy siebie. A wtedy otworzymy drzwi do nowego świata – świata mody.

Otworzyłam te drzwi. I co dalej?

Mieszaj, miksuj, buduj szafę tak, żeby ubrania do siebie nawzajem pasowały. Dobrze mieć w szafie różową koszulę, biały t-shirt i dżinsy. Odświeżają sylwetkę, nadają jej blask i młodzieńczość. Nosić możemy każdy kolor, ale jeśli uważamy, że brązowy nas postarza, to do brązowej marynarki nałóżmy właśnie biały t-shirt. I już będzie inaczej.

A czarny?

Nie znoszę. Choć są dziewczyny, które w czarnym wyglądają zjawiskowo, ale generalnie ten kolor postarza. Dobrą bazą są kolory ziemi, biele, szarości i pastele, bo z nimi można zrobić bardzo wiele kombinacji. W przypadku np. czerwonej bluzki, to zestawię ją z granatem, może zielonym i czarnym. I koniec. Więc wtedy szafa musi być naprawdę duża, bo jest tylko kilka stylizacji, które powstaną z tą jedną rzeczą. A kolory w miarę neutralne dają ogrom możliwości łączenia poszczególnych rzeczy, butów, do tego akcesoriów i tak dalej.

Czytaj także: Trzymaj się, Pamelo! Skandale i traumy jej nie zatopiły. Wciąż jest boska

Kocha pani spodnie…

Tak. Generalnie nie pokazuję spódnic i sukienek. One są poza moją strefą zainteresowania. Ale bardzo często radzę kobietom, żeby zaczęły budować swoją szafę od rzeczy, którą najbardziej lubią nosić. Wokół niej niech tworzą resztę, tak żeby nie kupować przypadkowo. Moją bazą są spodnie. I dzięki jednej nowej parze mam 15 nowych stylizacji, bo dopasowuję do niej ubrania, które już mam.

Skupiam się na pokazywaniu, że można w wieku vintage dobrze wyglądać i to nie za miliony monet.Szafiarka Dorka/InstagramSkupiam się na pokazywaniu, że można w wieku vintage dobrze wyglądać i to nie za miliony monet.

Co jeszcze jest ważne?

Materiały, z których uszyto ubrania. Wełna, skóra, jedwab, wiskoza, lyocell. Uczę wszystkie dziewczyny, żeby kupowały dobre składy, bo to jest ważne, szczególnie w okresie menopauzy. Ciało musi oddychać, a przy uderzeniach gorąca i potach w poliestrze płyniemy. Po drugie, ubrania z dobrym składem to inwestycja, a nie sezonowy wydatek.

Tak jak biżuteria? Mnie przekonywano, że drobnej kobiecie pasuje tylko coś delikatnego.

A ja noszę duże pierścionki i kolczyki. Mitów są miliony. Córka dostaje na komunię delikatny łańcuszek, a jak dorośnie, to dostanie delikatny pierścionek zaręczynowy. A ja mówię, że kobieta wcale nie musi być eteryczna i romantyczna. Zasady obowiązują w dyplomacji i na dworze królewskim. A my mamy dowolność. Zmieniło się podejście do mody, która stała się demokratyczna. Biała koszula dzisiaj jest inna niż 100 lat temu, ale to wciąż jest biała koszula, tyle tylko, że dopasowana do innych czasów. Człowiek boi się zmian, ale jeżeli je zignoruje, to mu pociąg odjedzie. Tak jest dziś ze sztuczną inteligencją, i tak jest z modą.

Piszą do pani kobiety z prośbami o radę?

Tak, bardzo często. Chcą konkretnej porady na konkretną sytuację. Wysyłają zdjęcia i pytają, co mają zrobić. Dostaję dziesiątki takich wiadomości dziennie. I pomagam. Cieszy mnie, że chcą dokonać zmiany. A potem cieszy, gdy piszą, że słyszą komplementy, podsyłają swoje stylówki. Przecież o to właśnie chodzi. Nie dajmy innym kierować naszym życiem poprzez to, że bojąc się ich opinii, ubieramy się zachowawczo i tak, żeby nie było nas widać. Jeśli nie masz odwagi ubrać się po swojemu, nie będziesz mieć odwagi żyć po swojemu.

Reklama

Czytaj także

null
Świat na zakręcie

Aleksander Kwaśniewski dla „Polityki”: Pracowałem z Clintonem i Bushem. Polityka Trumpa jest bezrozumna

Czy Polska powinna bezgranicznie wierzyć w amerykańskie gwarancje bezpieczeństwa? Czy Rosja może kiedyś przestać zagrażać Europie? Jaka powinna być nasza polityka zagraniczna? Mówi o tym Aleksander Kwaśniewski w rozmowie z Agnieszką Lichnerowicz i Mateuszem Mazzinim w najnowszym odcinku „Świata na zakręcie”.

Agnieszka Lichnerowicz, Mateusz Mazzini
20.04.2026
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną