Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Pokolenia

Jak wygląda starość? Możesz sprawdzić już teraz – w Muzeum Przyszłości

w Muzeum Miraikan każdy może poczuć się, jakby miał o kilkadziesiąt lat więcej. w Muzeum Miraikan każdy może poczuć się, jakby miał o kilkadziesiąt lat więcej. Michał R. Wiśniewski / Polityka
Muzeum Miraikan pokazuje, że sensowna przyszłość jest możliwa tylko dzięki solidarności między pokoleniami: młodzi zaopiekuje się seniorami, o ile zostawią im planetę zdatną do życia.

Sztuczna wyspa Odaiba w Tokio to miejsce położone w przyszłości. Łączy ją ze stałym lądem słynny Tęczowy Most i automatyczna kolejka Yurikamome, która nie porusza się po szynach, ale po betonowym torze wyniesionym na estakadzie. Jak w każdej tokijskiej dzielnicy znajdują się tu miejsca miłe turystom – takie jak Statua Wolności stojąca przy pocztówkowym widoku miasta, muzeum interaktywnej sztuki TeamLab Planets czy gigantyczny model robota Gundama zachęcający do odwiedzin w centrum handlowym. Tutejsze neony od dekad inspirowały twórców mrocznych, cyberpunkowych wizji, ale przyszłość wygląda przecież zupełnie inaczej. Próbą jej zrozumienia – i wytyczenia ścieżek – zajmuje się Miraikan (jap. Muzeum Przyszłości).

Miraikan to narodowe muzeum nauki, otwarte w lipcu 2001 r. w ramach Tokyo Academic Park, zgodnie z „Podstawowym Planem Nauki i Technologii”, którego celem było rozwijanie Japonii jako kraju nauki i techniki. Rolą placówki jest pomoc w zrozumieniu, jak nauka i technika wpływają na życie, społeczeństwo i przyszłość.

„Geo-Cosmos” w czasie rzeczywistym pokazuje obrazy z satelitów meteorologicznych.Michał R. Wiśniewski/Polityka„Geo-Cosmos” w czasie rzeczywistym pokazuje obrazy z satelitów meteorologicznych.

Gdy odwiedziłem je w kwietniu 2026 r., nie spotkałem tam turystów; było za to pełne wycieczek szkolnych. Jednym z najsłynniejszych eksponatów jest instalacja „Geo-Cosmos” – ogromny model kuli ziemskiej zbudowany z ekranów LED, na których w czasie rzeczywistym wyświetlane są obrazy pochodzące z satelitów meteorologicznych. To doskonała metafora technologii otulającej naszą planetę.

Życie i kosmos

To muzeum zbudowane na czytelnych metaforach. Skomplikowaną zależność między przemysłem i społeczeństwem, które go potrzebuje do przetrwania, a jednocześnie cierpi z powodu katastrof klimatycznych, pokazuje makieta, po której krążą metalowe kulki. Śledząc je, można się dowiedzieć, jak powstaje tsunami i jakie są jego skutki; modele fabryk przewracają się pod naporem kulek, ale widać, że to nie jest prosta historia – nie można ot tak sobie usunąć żadnego z elementów. Japonia to kraj, w którym katastrofy takie jak trzęsienia ziemi i tsunami są nieuniknione; trzeba je więc umieć rozpoznawać, przewidywać i zastanawiać się, jak z nimi radzić. O tym opowiada towarzysząca makiecie instalacja wideo.

Inna wystawa opowiada o tym, dlaczego należy uprawiać naukę. Narracja zbudowana jest wokół misji Hayabusa 2, sondy zbudowanej przez JAXA (Japońską Agencję Badań Kosmicznych), która w 2019 r. pobrała próbki materii z planetoidy Ryugu. Kosmiczne wątki ekspozycji robią największe wrażenie, co nie powinno dziwić. To w końcu kosmos!

Kosmiczna japońska toaleta.Michał R. Wiśniewski/PolitykaKosmiczna japońska toaleta.

Dopiero z bliska widać, jak skomplikowaną konstrukcją jest dysza rakiety nośnej. Moduł mieszkalny stacji kosmicznej pokazuje za to rzeczy najważniejsze – jak żyje się w kosmosie. Wyeksponowane zostały nie tylko posiłki i komora sypialna ze śpiworem, ale też rzecz budząca najwięcej ciekawości – toaleta (trudno zresztą o lepszy symbol Japonii, w której toalety dzielą się na tradycyjne „dziury w ziemi” i nowoczesne automaty z pełną obsługą). Na zewnątrz kosmicznego mieszkania można znaleźć zaś podpisy osób, które wróciły z kosmosu (i odwiedziły Miraikan) – w tym generała Hermaszewskiego.

Podpis gen. Mirosława Hermaszewskiego.Michał R. Wiśniewski/PolitykaPodpis gen. Mirosława Hermaszewskiego.

Dlaczego roboty są miłe?

Na interaktywnej tablicy uczniowie zostawiają własne pytania, na które powinna odpowiedzieć nauka. Zapamiętałem jedno z nich: „dlaczego koty są miłe”? Zwróciło moją uwagę, bo właśnie po to przyszedłem do Miraikan – spotkać roboty, kolejny symbol Japonii. Nie te z anime, Gundamy walczące w kosmosie, ale te prawdziwe. Do dziś pamiętam obrazek sprzed ponad 40 lat, gdy w telewizyjnej „Sondzie” zaprezentowano automatyczną fabrykę samochodów – i pokaz przemysłowych robotów wymachujących samurajskimi mieczami. Ale na wystawie w Miraikan można spotkać zupełnie inne maszyny – roboty-przyjaciół, takie jak piesek AIBO (o tęsknocie za nim już pisałem w POLITYCE). W zagródce dla piesków można spotkać cztery roboty, o różnych osobowościach. Oczywiście symulowanych, ale w czasie interakcji nie myśli się o tym, że to nie jest żywe zwierzę. Jego urok przeważa.

Piesek AIBO.Michał R. Wiśniewski/PolitykaPiesek AIBO.

„Dlaczego koty są miłe”? – pyta japońska uczennica, i to jest pytanie, na które akurat znam odpowiedź. Są miłe, bo chcą jeść, więc nauczyły się udawać ludzkie dzieci, naśladując ich kwilenie. To zwierzątka, z którymi miło się przebywa, są odpowiedzią na ludzką samotność. Taką samą odpowiedzią mają być roboty.

W Miraikan można poprzytulać foczkę Paro (robot zadebiutował w 2001 r.) – mięciutkiego robota terapeutycznego, zaprojektowanego, by niósł ukojenie samotnym staruszkom. Robi to samo co kot – wydaje dźwięki, domaga się pieszczot, jest za to dużo łatwiejszy w obsłudze; nie trzeba go karmić ani zmieniać żwirku (nie mówiąc już o alergiach). Foczka Paro była jednym z elementów automatyzacji opieki w starzejącym się społeczeństwie. W przeciwieństwie do krajów Zachodu, gdzie odpowiedzią na brak zastępowalności pokoleń było otwarcie się na migrację (i co za tym idzie, zrzucenie pracy opiekuńczej – niewdzięcznej i często źle opłacanej – na zdesperowanych przybyszów), Japonia wybrała trwanie w izolacji i automatyzację.

Foczka Paro ma być wsparciem dla seniorów.PARO/FacebookFoczka Paro ma być wsparciem dla seniorów.

Symulacja starości

Fantazje o robotach opiekujących się staruszkami, którym nie ma kto podać szklanki wody, sięgają jeszcze lat dziewięćdziesiątych; powstało nawet satyryczne anime „Roujin Z”, w którym zrobotyzowane łóżko ucieka wraz z pensjonariuszem i sieje zniszczenie niczym inne wielkie roboty. Film dobrze przewidział, że plany robotyzacji skazane są na niepowodzenie. O ile foczka to prosty robot pełniący funkcję emocjonalnej protezy i budzący raczej pozytywne uczucia, to już roboty pielęgnacyjne spotykały się z oporem zainteresowanych. Problemem okazały się koszty i niepraktyczność humanoidalnych robotów – pacjenci preferowali kontakt z człowiekiem. Technika sprawdza się w prostych zastosowaniach – monitoringu czy mobilności. Tak wyglądały wnioski z dwóch pierwszych dekad XXI w., ale wszystko może się zmienić po rewolucji AI.

Jak radzić sobie z wymagającym opieki społeczeństwem – czy przy pomocy techniki, czy polityki otwarcia granic – aby to pytanie miało w ogóle sens, kolejne pokolenie musi najpierw widzieć w starszej osobie człowieka. Dziś jeszcze jesteś uczniem na szkolnej wycieczce albo turystą głaszczącym robo-pieski, ale już za parę lat…

W Muzeum Przyszłości wnuki mogą poczuć się jak ich dziadkowie.Michał R. Wiśniewski/PolitykaW Muzeum Przyszłości wnuki mogą poczuć się jak ich dziadkowie.

Co to jest właściwie starość, kiedy się zaczyna, na czym polega? Te pytania zadaje kolejna wystawa w Miraikan, pozwalająca poczuć się starszą osobą. Kolejne pyszne metafory – oto klasyczny automat do gry, w której ściga się samochodem, ale im dalej się jedzie, tym bardziej pogarsza się wzrok. Symulator „chodzika” – po założeniu obciążników na nogi trzeba przejść przez wirtualne miasto do supermarketu. Każdy krok jest cięższy, każda przeszkoda (jak rozpędzony rower) dotkliwsza. Kolejna gra pokazuje, na czym polega demencja – zadaniem jest zrobienie zakupów (skanuje się kody w modelowym sklepiku), ale ich lista ciągle się zmienia; pamięć nie nadąża.

Dla osoby z demencją codzienne zakupy stają się wyzwaniem.Michał R. Wiśniewski/PolitykaDla osoby z demencją codzienne zakupy stają się wyzwaniem.

Czy pamiętacie dzieciństwo?

Wszystkie te problemy można rozwiązać dzięki technice – symulatorowi starzenia towarzyszy prezentacja rozwiązań: elektroniczne okulary, wózki elektryczne, roboty-asystenci, przynajmniej w teorii, która nie bierze pod uwagę ekonomii (to bardzo kosztowny sprzęt, a gospodarka Japonii nie jest w najlepszej kondycji). Najważniejsze jest to, że ta rozmowa o przyszłości – i społeczeństwa, i jednostki – w ogóle ma miejsce.

Może takich symulatorów przydałoby się więcej? Opowiadających nie tylko o doświadczeniu starzenia. W zupełnie innym miejscu Tokio znajduje się kawiarenka „Child's Perspective Cafe”, która – raczej dla żartu – pozwala spojrzeć na świat z perspektywy małego człowieka. Można tu założyć na przykład wielgachną wersję szkolnego tornistra, żeby zrozumieć, czego doświadczają kilkulatki. Starości jeszcze nie przeżyliśmy, a dzieciństwo już zapomnieliśmy: nasz świat został zaprojektowany dla sprawnych dorosłych.

Muzeum Miraikan pokazuje, że sensowna przyszłość jest możliwa tylko dzięki solidarności między pokoleniami: młodzi zaopiekuje się seniorami, o ile zostawią im planetę zdatną do życia.

Reklama

Czytaj także

null
Świat

Gen. Dan Caine ma najtrudniejsze zadanie na świecie. Kim jest naczelny doradca wojskowy Trumpa?

Generał Dan Caine musi przekładać strumień świadomości prezydenta USA na precyzyjne działania zbrojne.

Marek Świerczyński
15.05.2026
Reklama