20 lat Europolgazu

Gaz pod ciśnieniem
Polsko-rosyjska spółka EuRoPol Gaz świętuje 20-lecie istnienia w nerwowej atmosferze. Kto za nią stoi i co w niej rozgrywa? To ciągle nie jest jasne.
Warszawska siedziba EuRoPol Gazu. Firmą pozbawioną zarządu kieruje tymczasowy kurator.
Bartosz Krupa/EAST NEWS

Warszawska siedziba EuRoPol Gazu. Firmą pozbawioną zarządu kieruje tymczasowy kurator.

EuRoPol Gaz powołano z zadaniem budowy, a potem zarządzania polskim odcinkiem tranzytowego gazociągu Jamał, którym tłoczony jest syberyjski gaz do Europy.
Stefan Zubczewski/Reporter

EuRoPol Gaz powołano z zadaniem budowy, a potem zarządzania polskim odcinkiem tranzytowego gazociągu Jamał, którym tłoczony jest syberyjski gaz do Europy.

EuRoPol Gaz zawsze dbał, by ważnym wydarzeniom towarzyszyły występy artystów najwyższej klasy. W tym roku podczas koncertu z okazji 20-lecia na scenie pojawiły się sławy rosyjskiej muzyki. Do końca zagadką pozostawało, kto z Polaków pojawi się na widowni Teatru Polskiego w Warszawie. Zaproszenia rozesłano do wszystkich, którzy coś znaczą w biznesie gazowym, w ciągu dwóch ostatnich dekad byli związani ze spółką, zasiadali w jej władzach, do byłych i obecnych polityków. Kto jednak zaryzykuje dziś spotkanie z Aleksandrem Miedwiediewem, wiceprezesem Gazpromu i przewodniczącym rady nadzorczej EuRoPol Gazu? Trzeba się będzie uśmiechnąć, podać rękę, ktoś to sfotografuje, a potem pojawią się komentarze, że znowu coś knują.

Nikt nie wiedział, czy pojawi się były prezes EuRoPol Gazu Mirosław Dobrut oraz Zdzisław Jamka, były drugi wiceprezes, którzy kilkanaście dni temu niespodziewanie złożyli dymisję. Wszyscy zastanawiali się, jak Miedwiediew potraktuje Piotra Sadownika, kuratora ustanowionego przez sąd dla tymczasowego zarządzania EuRoPol Gazem, a także Kazimierza Nowaka, nowo mianowanego prezesa EuRoPol Gazu, i Kazimierza Flisa, nowego drugiego wiceprezesa. Obaj zostali powołani w ostatnich dniach jednostronną decyzją polskich akcjonariuszy, czyli Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa (PGNiG) i Gas Tradingu. Stało się to na walnym zgromadzeniu EuRoPol Gazu, którego ważność jest dyskusyjna, bo rosyjski akcjonariusz, czyli Gazprom, na nim się nie pojawił. Tymczasem statut spółki jest w tych sprawach rygorystyczny. Wymaga, by każda decyzja była zaakceptowana przez polską i rosyjską stronę zgodnie ze skomplikowanymi procedurami.

Prezesem zarządu musi być Polak, jego pierwszym zastępcą Rosjanin. Obowiązuje zasada – zero zaufania. Wszyscy nieustannie patrzą sobie na ręce. Dokumenty podpisywane przez Polaka musi kontrasygnować Rosjanin i na odwrót. Dziś już nie bardzo wiadomo, kto komu ma patrzeć na ręce, bo nie wiadomo nawet, czy EuRoPol Gaz ma legalny zarząd. W ciągu 20 lat różnie bywało, ale tak dramatycznie – nigdy.

Czas odprężenia

EuRoPol Gaz powołano z zadaniem budowy, a potem zarządzania polskim odcinkiem tranzytowego gazociągu Jamał, którym tłoczony jest syberyjski gaz do Europy. Pierwsze dokumenty w tej sprawie podpisali w 1992 r. prezydenci Borys Jelcyn i Lech Wałęsa. Rok później doszło do zawarcia umowy międzyrządowej dotyczącej budowy gazociągu i wieloletnich zakupów rosyjskiego gazu, zwanej umową jamalską. W grudniu 1993 r. sąd zarejestrował spółkę EuRoPol Gaz.

W dobie nieustających polsko-rosyjskich scysji trudno sobie wyobrazić, jak w ogóle możliwe było dogadanie się w tak drażliwej kwestii. Część polityków przekonuje dziś, że Polska dobrowolnie wyzbyła się wtedy sporej części swej suwerenności gospodarczej i bezpieczeństwa energetycznego. Kto do tego dopuścił?

To były zupełnie inne czasy. Nie było między nami tylu konfliktów. Przeciwnie, wydawało się, że wszystko idzie w dobrym kierunku. Rosjanie wycofali z Polski swoje wojska, zaakceptowali nasz akces do NATO, ujawnili dokumenty dotyczące zbrodni katyńskiej. Panowało przekonanie, że Polska ma do odegrania historyczną rolę gospodarczego pomostu między Wschodem a Zachodem – wyjaśnia Andrzej Arendarski, prezes Krajowej Izby Gospodarczej, który jako minister współpracy gospodarczej z zagranicą w rządzie Hanny Suchockiej uczestniczył w rozmowach z Rosjanami, a także zasiadał w radzie nadzorczej EuRoPol Gazu.

Był jeszcze jeden prozaiczny powód. Polska nie miała innych źródeł zaopatrzenia w gaz. Tymczasem przejście we wzajemnych rozliczeniach z rubli transferowych na dolary sprawiło, że cena gazu wzrosła kilkukrotnie. – PGNiG nie mogło tak radykalnie podnieść cen polskim odbiorcom, więc straty rosły lawinowo. W efekcie polska firma stawała się niewypłacalna i przestała regulować należności za rosyjski gaz. Sytuacja zrobiła się dramatyczna i trzeba ją było jakoś rozwiązać – relacjonuje Kazimierz Adamczyk, wiceminister przemysłu w rządzie Hanny Suchockiej, współtwórca i wieloletni prezes EuRoPol Gazu.

 

Czytaj także

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną