Euro poniżej 4 zł. Co to oznacza dla polskiej gospodarki?

Mocny złoty czy słabe euro?
Po raz pierwszy od 2011 r. złoty pokonał psychologiczną barierę w relacji do euro. Jednak to raczej dowód na słabość europejskiego pieniądza niż nadzwyczajną siłę polskiego.
Imagine Money/Flickr CC by 2.0

Nie jest to na razie powód do niepokoju dla naszej gospodarki, chociaż gdyby kurs dalej podążał w tym kierunku, nasi eksporterzy mogliby rzeczywiście zacząć się obawiać. Trudno jednak mówić dziś o silnym złotym, skoro przed kryzysem, latem 2008 r., jedno euro kosztowało zaledwie 3,20 zł.

Poza tym o ile wobec europejskiej waluty nasz pieniądz rzeczywiście się stopniowo umacnia, to już wobec dolara jest wyjątkowo słaby. Zresztą wystarczy spojrzeć na Czechów, żeby zobaczyć dużo mocniejszą walutę, jaką ostatnio jest ich korona.

Osłabienie na zamówienie

Zmiany kursu złotego do euro są przede wszystkim pokłosiem słabości europejskiego pieniądza. Słabości, co bardzo ważne, od dawna wyczekiwanej przez kraje strefy euro – i to zarówno południe kontynentu, jak i eksportowo nastawionych Niemców. 

Przez długi czas to Amerykanie, pompując ogromne pieniądze, sztucznie osłabiali dolara, co wywoływało wściekłość Europejczyków. Teraz sytuacja wreszcie się odwróciła, a strefa euro liczy, że pomoże to jej firmom.

A im lepiej u naszych zachodnich sąsiadów, tym więcej będą u nas kupować, więc słabe euro wobec dolara leży w polskim interesie.

Grecka tragedia

Przed nami, jak zwykle w ostatnich latach, tygodnie pełne niepewności na walutowym rynku. Euro osłabia się z powodu polityki Europejskiego Banku Centralnego (EBC), ale także wyczekiwania na finał greckiej tragedii.

Sytuacja wokół Grecji może mieć tez wpływ na polską walutę, która tradycyjnie nie lubi światowych zawirowań, bo dostaje podczas nich rykoszetem. W przypadku bankructwa Grecji i ogromnego chaosu złoty mógłby, przynajmniej na krótko, stracić na wartości.

Z drugiej strony EBC zapewne jeszcze długo będzie zasilał rynki tanim pieniądzem, a to z kolei powinno nadal osłabiać euro wobec dolara, a przy okazji także wobec złotego.

Marka złotego

Nasza waluta nie przeżywa zatem wcale okresu nadludzkich mocy, a raczej korzysta z niezłej opinii o Polsce, która na rynkach finansowych zawsze była dużo lepsza niż wewnątrz naszego kraju.

Okresy naprzemiennego osłabiania i umacniania się wywołują co prawda obawy eksporterów, ale oni sami wiedzą najlepiej, że muszą z tą niepewnością żyć jeszcze wiele lat. Wbrew bowiem przedwyborczym utarczkom Polska do strefy euro wcale się nie przygotowuje i żadna licząca się partią złotego na euro w najbliższym czasie zamieniać nie zamierza.

Czytaj także

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną