To już koniec wielkich pasażerskich samolotów
Boeing praktycznie zakończył już produkcję modelu 747, a Airbus rozważa wygaszenie A380. Zmierzch największych pasażerskich samolotów świata to objaw głębokich zmian w branży lotniczej.
Airbus szykuje już plan wygaszenia produkcji modelu A380, największego pasażerskiego samolotu świata.
Bernal Saborio/Flickr CC by 2.0

Airbus szykuje już plan wygaszenia produkcji modelu A380, największego pasażerskiego samolotu świata.

Airbus szykuje już plan wygaszenia produkcji modelu A380, największego pasażerskiego samolotu świata, jeśli nie uda mu się zdobyć kolejnego zamówienia tych maszyn od arabskiej linii Emirates – podał Reuters, powołując się na trzech informatorów w europejskiej firmie.

Decyzja była tylko kwestią czasu, bo model A380 od dawna jest na emirackiej kroplówce. Gdyby nie ten przewoźnik, samolot prawdopodobnie nigdy by nie powstał, a już na pewno nie miałby nawet cienia szans na zwrot inwestycji. Emirates obecnie mają 101 dwupokładowych maszyn, które (gdyby potraktować pasażerów jak sardynki) mogłyby przewozić nawet 868 osób. To prawie połowa wszystkich wyprodukowanych – linię montażową w Tuluzie opuściło dotąd 218 A380.

Nieoficjalne, ale prawdopodobne plany wygaszenia produkcji A380 nie dziwią, bo o końcu tego modelu spekulowano od kilku lat. Choć lata on zaledwie od 10 lat, co dla cyklu życia samolotu jest czasem bardzo krótkim, to w ciągu tej dekady światowe lotnictwo zmieniło się na tyle, że popyt na wielkie, paliwożerne maszyny spadł niemal do zera. Nie tylko na europejskiego A380 – produkcja konkurencyjnego boeinga 747 też ledwo zipie wyłącznie dzięki zamówieniom wariantu towarowego.

Airbus przestrzelił

Gdy w 2005 roku pierwszy airbus A380, jedyny na świecie w pełni dwupokładowiec, oderwał się od ziemi w locie testowym, obydwu producentom (choć Airbusowi bardziej) wydawało się, że linie lotnicze będą potrzebowały coraz większych maszyn. Zaledwie pół roku później Boeing ogłosił, że zbuduje kolejny wariant słynnego JumboJeta, oznaczony jako 747-8 – samolot mniejszy od A380, ale i tak największy w historii amerykańskiej firmy.

Logika tych decyzji była prosta – ruch lotniczy mniej więcej co 20 lat się podwaja. Trend ten jest zaskakująco odporny na kryzysy gospodarcze, zamachy, wojny i inne czynniki zewnętrzne. Nawet jeśli w krótkim okresie popyt się załamuje, to w perspektywie kilkunastu lat i tak następuje odbicie. Airbus i Boeing założyli, że skoro przepustowość lotnisk jest ograniczona, a pasażerów będzie coraz więcej, to linie będą musiały zwiększać pojemność maszyn.

Początkowo wydawało się, że europejski producent trafił w dziesiątkę. Zamówienia na A380 złożyły poza Emirates także m.in. Air France, British Airways, Lufthansa, Qatar Airways, australijski Qantas i Singapore Airlines. Model 747-8 sprzedawał się znacznie gorzej. W wariancie pasażerskim zamówiły go tylko Lufthansa, Korean Air i Air China.

Ale po początkowej fali ekscytacji A380, nazywanym SuperJumbo, szybko stało się jasne, że to „one airline show”. Poza Emirates, które do dziś zamówiły łącznie 142 maszyny tego typu, reszta linii była ostrożna. Singapore Airlines, które mają drugą co do wielkości flotę A380, zamówiły „zaledwie” 24 samoloty. Łącznie Airbus sprzedał ich 317, ale nie wszystkie zostaną dostarczone (część zamówiły linie, które od tego czasu zbankrutowały). Producent wycofał się z planów budowy jeszcze większego wariantu A380-900 oraz wariantu towarowego.

Czytaj także

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj