Rynek

Cła Trumpa obracają się przeciwko gospodarce USA

Z powodu wojny celnej Harley-Davidson zdecydował o przeniesieniu części produkcji z USA do fabryk w innych krajach. Czy pozostałe amerykańskie firmy pójdą w ślad za producentem motocykli? Z powodu wojny celnej Harley-Davidson zdecydował o przeniesieniu części produkcji z USA do fabryk w innych krajach. Czy pozostałe amerykańskie firmy pójdą w ślad za producentem motocykli? callfrank / Pixabay
Protekcjonistyczna polityka prezydenta USA Donalda Trumpa jest krótkowzroczna. W zamyśle ma pomóc amerykańskim firmom, ale tak naprawdę może zaszkodzić i im, i amerykańskim konsumentom.

Amerykański producent motocykli Harley-Davidson ogłosił, że jest zmuszony przenieść część produkcji z USA do swoich fabryk w innych krajach. W ten sposób chce ominąć unijne cła na motocykle, które weszły w życie 22 czerwca. Są one odpowiedzią na amerykańskie 25-procentowe cła na stal i 10-procentowe cła na aluminium obowiązujące od 1 czerwca.

Taryfy na importowane z USA motocykle wzrosły w Unii z 6 do 31 proc. Jeśli Harley-Davidson chciałby wyrównać ich koszt, musiałby podnieść ceny motorów w Unii średnio o 2200 dol.

Donald Trump na decyzję firmy zareagował w typowy dla siebie sposób, czyli na Twitterze. „Jestem zaskoczony, że Harley-Davidson spośród wszystkich firm jest pierwszą, która wywiesiła białą flagę” – napisał. Dodał także w kolejnych tweetach, że jeśli Harley-Davidson przeniesie produkcję za granicę, to firma może zostać obłożona podatkami „jak nigdy wcześniej”. Chodziło mu o ewentualne cła na motory sprowadzane do USA.

Zobacz także: Jakie towary kupisz drożej na skutek wojny ceł Unii z USA

America first

Kultowy producent motocykli jest jedną z ofiar eskalujących konfliktów handlowych na świecie. Na pewno nie ostatnią.

Jeszcze w czasie kampanii wyborczej w 2016 r. Donald Trump obiecywał, że interesy Ameryki będzie stawiał na pierwszym miejscu. Obiecuje odbudować amerykański przemysł i tworzyć nowe miejsca pracy w USA. Wykorzystuje przy tym instrumenty polityki handlowej, m.in. cła. Inne kraje – np. Chiny, państwa UE czy Kanadę – oskarża o dyskryminowanie amerykańskich firm, co jego zdaniem prowadzi do braku równowagi handlowej. Deficyt handlowy USA w handlu z Chinami sięga 375 mld dol., a z Unią – 151 mld dol.

Eskalacja konfliktów handlowych

Od 23 marca Stany Zjednoczone, argumentując swoją decyzję „bezpieczeństwem narodowym”, wprowadziły 25-procentowe cła importowe na stal i 10-procentowe na aluminium. Chiński rząd zareagował szybko i 2 kwietnia wprowadził 15–25-procentowe cła na 128 rodzajów towarów z USA, m.in. owoce, wino czy wieprzowinę.

Początkowo cła na stal i aluminium nie objęły niektórych krajów, w tym Kanady czy Meksyku, a także Unii. Zmieniło się to – po fiasku rozmów – na początku czerwca. Kanada, Meksyk i Unia odpowiedziały cłami odwetowymi. Ich ofiarą padł m.in. Harley-Davidson.

Sytuacja robi się groźna, bo Stany szykują się do wprowadzenia ceł na importowane samochody, m.in. z krajów Unii, co mocno dotknęłoby Niemcy, ale też Polskę, która jest dużym poddostawcą części dla niemieckiej motoryzacji.

Rosnące napięcie z Chinami

Jednocześnie Trump eskaluje konflikt z Chinami, które oskarża o kradzież własności intelektualnej amerykańskich firm i blokowanie im dostępu do chińskiego rynku.

Od 6 lipca ma wejść w życie pierwsza tura ceł obejmująca 818 chińskich towarów, których wartość importu wynosi 34 mld dol., a w dalszej kolejności oclone zostaną towary, których wartość importu sięga 16 mld dol.

Chiny odpowiedzą cłami odwetowymi o podobnej skali. Obejmą one m.in. amerykańską wołowinę, warzywa, owoce, soję czy samochody, co odbije się czkawką na rolnikach z USA i koncernach motoryzacyjnych.

USA w kolejnych dniach mają ogłosić też restrykcje inwestycyjne skierowane przeciwko Chinom. Uniemożliwią one transfer niektórych amerykańskich technologii do tego kraju.

Ameryka dostaje rykoszetem

Trump swoją agresywną polityką opiera na założeniu, że Ameryka przez lata była krzywdzona przez inne kraje. Wprowadza cła i wymaga od innych krajów... braku reakcji. Gdy te jednak bronią się i wprowadzają cła odwetowe, Trump grozi jeszcze wyższymi cłami na kolejne importowane towary.

Taka polityka prowadzi do efektu kuli śniegowej. A im ta kula jest większa, tym bardziej zagraża światowej gospodarce. Cła spowodują wzrost kosztów firm, a to doprowadzi do wzrostu cen, który odczują konsumenci. Taryfy wprowadzają niepewność, która może skutecznie zniechęcić firmy do inwestowania. Te wszystkie elementy mogą osłabić wzrost gospodarczy na świecie.

Czytaj także: Wojna handlowa może zatrząść światem

Donald Trump, wprowadzając cła, może więc odnieść skutek odwrotny do zamierzonego. Pokazuje to przykład produkującej gwoździe firmy Mid Continent Nail Corporation, która ogłosiła zwolnienie części pracowników w fabryce w stanie Missouri w związku z wprowadzeniem ceł na stal przez USA. Firma sprowadzała surowiec do produkcji z Meksyku, gdzie siedzibę ma jej spółka-matka. Po wprowadzeniu ceł musiała podnieść ceny i straciła część klientów.

Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Jak rozpoznać depresję u dzieci?

Niedawno pisaliśmy o niewydolnym systemie pomocy dla najmłodszych, którzy coraz częściej zmagają się z problemami psychicznymi. Jak działać, gdy system nie działa? – pytamy Lucynę Kicińską z Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę, koordynatorkę telefonu zaufania dla dzieci i młodzieży 116 111.

Joanna Cieśla
09.04.2019
Reklama