Wojna handlowa może zatrząść światem
Stany Zjednoczone i Chiny prowadzą niebezpieczną grę, której niechcianym rezultatem może być spowolnienie światowej gospodarki. Giełdy reagują spadkami.
Donald Trump chce zmniejszyć ogromny, sięgający 375 mld dol. deficyt USA w handlu z Chinami. Może przy tym doprowadzić do regularnej wojny handlowej.
Gage Skidmore/Flickr CC by 2.0

Donald Trump chce zmniejszyć ogromny, sięgający 375 mld dol. deficyt USA w handlu z Chinami. Może przy tym doprowadzić do regularnej wojny handlowej.

Prezydent USA Donald Trump jeszcze w czasie kampanii wyborczej w 2016 roku obiecywał, że interesy Ameryki będzie stawiał na pierwszym miejscu. Chce odbudować amerykański przemysł i tworzyć nowe miejsca pracy w USA. Oskarża inne kraje o dumping cenowy i subsydiowanie produkcji, która zabija amerykańskie firmy. Trump wykorzystuje przy tym narzędzia polityki handlowej, np. cła, od których świat po II wojnie światowej starał się uciekać. Cła podnoszą cenę towarów z importu, dzięki czemu droższe towary krajowe stają się bardziej konkurencyjne, co zwiększa ich sprzedaż.

22 stycznia USA nałożyły cła na panele fotowoltaiczne oraz pralki z importu. Dotknęło to m.in. producentów z Chin czy Korei. Trump odniósł przy tym pewien sukces. Amerykańskie cła na panele fotowoltaiczne spowodowały bowiem, że chiński producent JinkoSolar zapowiedział budowę fabryki w Stanach.

Oskarżenia o kradzież własności intelektualnej

Od 23 marca Stany Zjednoczone, argumentując swoją decyzję „bezpieczeństwem narodowym”, wprowadziły 25-procentowe cła importowe na stal i 10-procentowe na aluminium. Trump, nie chcąc eskalować konfliktów ze swoimi sojusznikami, zgodził się na czasowe wyłączenie spod ceł Meksyku i Kanady, UE, Australii, Brazylii, Argentyny i Korei Południowej. Objęły one jednak Chiny. Na reakcję Pekinu nie trzeba było długo czekać. Od 2 kwietnia chiński rząd wprowadził 15–25-procentowe cła na 128 rodzajów towarów z USA, m.in. owoce, wino czy wieprzowinę.

Dotychczasowe działania USA to dopiero przygrywka do ewentualnej katastrofy, do której może dojść, jeśli rządy dwóch największych gospodarek na świecie nie pójdą po rozum do głowy i nadal będą eskalowały spór handlowy.

Trump obrał za cel Chiny, bo jego oczkiem w głowie jest zmniejszenie ogromnego, sięgającego 375 mld dol. deficytu USA w handlu z tym krajem. Biuro amerykańskiego reprezentanta USA ds. handlu Roberta Lighthizera we wtorek wieczorem opublikowało listę ponad 1,3 tys. chińskich towarów, które mogą zostać objęte cłami w najbliższych miesiącach. Ich roczny import do USA sięga aż 50 mld dol. Na liście są np. samochody osobowe i płaskie telewizory.

Stany grożą Chinom cłami, bo chcą wymusić na Pekinie m.in. zmiany dotyczące ochrony własności intelektualnej. Waszyngton twierdzi, że chińskie firmy kradną technologie od amerykańskich, dzięki czemu zyskują nieuczciwą przewagę. Zdaniem USA pozwalają na to chińskie regulacje zmuszające inwestorów do zakładania z chińskimi firmami spółek joint-venture.

Katastrofa dla globalnej gospodarki

Wprowadzenie ceł obejmujących import warty 50 mld dol. może mieć ogromne konsekwencje. Chiny już bowiem zapowiedziały działania odwetowe obejmujące import z USA o podobnej wartości. Jeśli je wprowadzą, oznaczałoby to regularną wojnę handlową. Pekin zapowiada cła na importowaną z USA soję, co uderzy w amerykańskich rolników, czy samoloty, co niekorzystnie wpłynie na Boeinga. Wojna handlowa negatywnie wpłynęłaby na globalny handel, rynki finansowe i na całą światową gospodarkę, co pośrednio dotknęłoby także Polski.

Wojny handlowej obawiają się inwestorzy na giełdach. Amerykański indeks Dow Jones rozpoczął dzień od prawie dwuprocentowego spadku. Indeks największych spółek w Warszawie WIG-20 też się obniżył o ponad 1,6 proc.

Uniknięcie eskalacji konfliktu jest w rękach Donalda Trumpa i chińskich władz. Amerykańskie cła mogą wejść w życie dopiero po okresie konsultacji z biznesem. W międzyczasie toczą się zakulisowe rozmowy przedstawicieli władz USA i Chin. Pytanie, na jak duże ustępstwa mogą iść Chińczycy i jak bardzo zadowolą one nieobliczalnego Donalda Trumpa.

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj