Rynek

Telefoniczny rozwód Google i Huawei

Telefoniczny rozwód Google i Huawei

Europejskim użytkownikom telefonów Huawei trudno będzie wyobrazić sobie życie bez takich aplikacji Google jak Mapy, przeglądarka Chrome, YouTube czy poczta Gmail. Europejskim użytkownikom telefonów Huawei trudno będzie wyobrazić sobie życie bez takich aplikacji Google jak Mapy, przeglądarka Chrome, YouTube czy poczta Gmail. Sebastian Hietsch / Unsplash
Koniec współpracy Google i Huawei może oznaczać prawdziwą rewolucję dla oprogramowania smartfonów. Na początku więcej stracą Chińczycy, ale Amerykanie też nie powinni się cieszyć.

Donald Trump może być prezydentem tylko Stanów Zjednoczonych, ale jego wpływ na nasze życie jest często większy niż jakiegokolwiek polskiego polityka. Wprowadzenie amerykańskich sankcji przeciw Huawei oznacza, że amerykańskie firmy nie mogą już współpracować z tym chińskim koncernem. Tymczasem dotąd to właśnie Google dostarczał Huawei swój system operacyjny Android, który dominuje na rynku smartfonów i tabletów. Paradoks sankcji Trumpa polega na tym, że w samych Stanach Zjednoczonych nie będą praktycznie odczuwalne. Tam Huawei sprzedaje bardzo mało telefonów i już od dawna wiadomo, że nie dostanie zamówień przy budowie sieci 5G. Zupełnie inaczej jest na innych kontynentach. Co zatem decyzja Google oznacza dla posiadaczy telefonów Huawei i Honor (to druga marka tego samego koncernu)?

Telefony Huawei bez aktualnego Androida?

Kto ma taki aparat, ten na razie nie powinien odczuć istotnej różnicy. Aplikacje Google, takie jak Mapy, Gmail czy YouTube, wciąż będą się aktualizować. Prawdopodobnie z opóźnieniem będzie za to można aktualizować system operacyjny. Wciąż będzie dostęp do Google Play, czyli serwisu, poprzez który instaluje się nowe programy. Jednak Huawei nie otrzyma już kolejnej wersji Androida i stanie przed trudnym wyborem: korzystać z ogólnodostępnych, ale znacznie uboższych i mniej aktualnych wersji Androida, czy też postawić na własny system operacyjny, nad którym Chińczycy od dawna pracują?

Zapewne wybiorą tę drugą opcję, ale w ten sposób wiele zaryzykują. Zwłaszcza w Europie, gdzie Huawei stał się popularny, ale też trudno użytkownikom wyobrazić sobie życie bez takich aplikacji Google jak Mapy, przeglądarka Chrome, YouTube czy poczta Gmail. A legalny dostęp do nich w nowych smartfonach Huawei zapewne będzie zablokowany albo przynajmniej mocno utrudniony. Dla Huawei to problem, ale też ogromna szansa na rozwój własnego systemu i powiązanych z nim aplikacji. Jeśli Chińczykom uda się przekonać użytkowników, że ich programy nie są wcale gorsze od tych amerykańskich, nagle Google będzie miał bardzo poważnego konkurenta. To dlatego Amerykanie, chociaż zrywają współpracę z Huawei, wcale nie są z tego powodu szczęśliwi.

Czytaj także: Apple i Huawei na amerykańsko-chińskiej wojnie handlowej

To Google najwięcej straci na amerykańskich sankcjach?

Bo chociaż na razie największy ból głowy mają Chińczycy, to właśnie Google może być w dłuższej perspektywie największym przegranym amerykańskich sankcji. Koncern od dawna próbuje sprzedawać własne smartfony pod marką Pixel, ale nie odniósł na tym polu wielkich sukcesów. Zupełnie inaczej sprawa ma się z oprogramowaniem. Android wygrał konkurencję z Windowsem i innymi rywalami, a z dużych koncernów tylko Apple używa własnego systemu operacyjnego. To właśnie niebywała popularność Androida pomogła Google odnieść sukces z innymi aplikacjami i oczywiście swoim flagowym produktem, czyli wyszukiwarką. W Europie został nawet za to ukarany wysoką grzywną, bo wykorzystuje swoją pozycję i oferuje klientom cały szereg aplikacji fabrycznie zainstalowanych na smartfonie. Już wkrótce ta przewaga będzie mniejsza, bo w skali globalnej Huawei to numer dwa (po Samsungu) pod względem liczby nowych telefonów. I tego nawet sankcje Trumpa raczej nie zmienią.

Czytaj także: Huawei pozywa USA. Kolejny odcinek wojny handlowej

Reklama

Czytaj także

Ja My Oni

Czym są uczucia między robotami a ludźmi?

Jak autorka niemieckiego „Die Zeit” próbowała zaprzyjaźnić się ze „sztucznym inteligentem”, Botrisem.

Ana Mayr, [tł.] Adam Krzemiński
14.05.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną