Osoby czytające wydania polityki

Wiarygodność w czasach niepewności

Wypróbuj za 11,90 zł!

Subskrybuj
Rynek

Waloryzacja: czcza groźba czy dramatyczny zwrot?

Waloryzacja: nowy sposób banków w walce z frankowiczami. Czcza groźba czy dramatyczny zwrot?

Kredytobiorcy muszą znów uzbroić się w cierpliwość, czekając na kolejne wytyczne z Luksemburga, który już od kilku lat okazuje się ich wiernym sojusznikiem. Kredytobiorcy muszą znów uzbroić się w cierpliwość, czekając na kolejne wytyczne z Luksemburga, który już od kilku lat okazuje się ich wiernym sojusznikiem. Shutterstock
Banki wciąż nie dają za wygraną. Chociaż przegrywają zdecydowaną większość procesów z frankowiczami, nie rezygnują z prób ograniczania swoich strat. Właśnie próbują nowej drogi.

Serial frankowy wydaje się nie mieć końca. Gdy tylko mamy wrażenie, że poznaliśmy już ostatni wątek, pojawia się kolejny zwrot akcji. 15 czerwca Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE) wypowiedział się w sprawie kontrpozwów składanych przez banki wobec kredytobiorców walutowych. Zdaniem Trybunału banki nie mogą ubiegać się o rekompensatę czy odszkodowanie za bezumowne korzystanie z kapitału. Mówiąc prościej, instytucje finansowe nie mają – zgodnie z prawem unijnym – możliwości, aby w ten sposób nieco zmniejszyć swoje straty z powodu unieważnienia umowy kredytowej.

Jednak w ostatnich miesiącach pojawiło się kilka wyroków pierwszej instancji (czyli nieprawomocnych), w których polscy sędziowie orzekli, że bankom należy się waloryzacja kapitału kredytu. W jednym z takich postanowień uznano na przykład, że kredytobiorca musi po unieważnieniu umowy zwrócić bankowi pożyczony kapitał (to oczywiście nie ulegało i nie ulega wątpliwości), ale także odsetki od niego na poziomie aż 34 proc. pożyczonej kwoty. Zdaniem sędziego ma to bankowi zrekompensować inflację. Takie wyroki wzbudziły duże zaskoczenie i emocje. Część kredytobiorców znów nabrała wątpliwości, czy warto pozywać bank, inni boją się o los swoich spraw. Z kolei dla banków pojawiła się nadzieja na ograniczenie swoich – coraz przecież większych – strat.

Jak zatem ocenić temat tzw. waloryzacji? – Warto podkreślić, że takich spraw wytaczanych przez banki frankowiczom w praktyce nie ma. Wydaje się, że banki po ostatniej przegranej przed Trybunałem Sprawiedliwości Unii Europejskiej podejmują się jedynie prób odstraszania swoich klientów od ścieżki sądowej. Nie mam wątpliwości, że rzeczona waloryzacja ma być tym samym, czym wcześniej było tzw. wynagrodzenie za korzystanie z kapitału, tyle że tym razem pod inną nazwą. Klientom zalecam przede wszystkim brak pochopnych decyzji. Banki mają nadzieję, że w ten sposób skłonią klientów do zawierania ugód. Na warunkach nieco lepszych niż wcześniej, ale wciąż wyraźnie gorszych niż te, które wynikają z unieważnienia umowy przed sądem – zauważa dr Jędrzej Jachira, adwokat i wspólnik w Kancelarii Prawnej Sobota Jachira.

Nastrój klientów może również poprawić fakt, że po ich stronie stoją niektóre instytucje publiczne. Zwłaszcza Rzecznik Finansowy, który od dawna wspiera frankowiczów. – Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej posługuje się szerokim pojęciem „rekompensaty”, nie wyróżniając odrębnie roszczenia o waloryzację świadczenia. W ocenie Rzecznika Finansowego odpowiedź TSUE należy uznać za kompleksową, a tym samym przyjąć, że w pojęciu „rekompensaty” mieszczą się wszelkie roszczenia zawarte w treści pytania prejudycjalnego, które mogą być dochodzone w związku z nieważnością umowy – w tym także żądanie sądowej waloryzacji świadczenia – mówi Maciej Sawa, rzecznik prasowy Biura Rzecznika Finansowego.

Argumenty przedstawione przez TSUE można zastosować w przypadku żądania waloryzacyjnego. – Trybunał podkreślił, że uznanie umowy kredytu za nieważną jest skutkiem stosowania nieuczciwych warunków przez bank. W związku z tym nie można dopuścić ani do tego, by czerpał on korzyści gospodarcze ze swojego niezgodnego z prawem zachowania, ani do tego, by otrzymał odszkodowanie za niedogodności nim wywołane. Za taką niedogodność można uznać spadek siły nabywczej pieniądza. W ocenie TSUE przyznanie bankowi takiego prawa przyczyniłoby się do wyeliminowania efektu odstraszającego wywieranego na przedsiębiorców – uzupełnia Maciej Sawa z Biura Rzecznika Finansowego. Aby jednak rozwiać wszelkie wątpliwości, jeden z polskich sędziów zapytał niedawno Trybunał o to, jak potraktować roszczenia banków o waloryzację.

Kredytobiorcy muszą zatem znów uzbroić się w cierpliwość, czekając na kolejne wytyczne z Luksemburga, który już od kilku lat okazuje się ich wiernym sojusznikiem. Jednak to czekanie nie musi być bierne. Trybunał bowiem w swoim czerwcowym wyroku podkreślił, że klienci banków mogą próbować walczyć o rekompensatę za to, że banki używały ich środków, czyli niejako korzystały przez lata z ich kapitału.

Dziś jeszcze takich pozwów jest bardzo niewiele, ale ich liczba z pewnością będzie rosła. Banki, żądając wcześniej rekompensaty, a teraz waloryzacji, mogą popełnić poważny błąd. Zwłaszcza gdy same takie sprawy będą przegrywać, ale do analogicznych żądań niejako zachęcą frankowiczów. Mamy bowiem do czynienia z bronią obosieczną i nie wiemy, jaka linia orzecznictwa ukształtuje się w tej kwestii. Przed nami zatem jeszcze zapewne wiele odcinków frankowej sagi. I nie zmienią tego wybory, bo politycy wybrali w tym temacie najbezpieczniejszą dla siebie, za to najgorszą dla polskiego systemu gospodarczego, finansowego i prawnego drogę: umyli ręce.

Polityka 42.2023 (3435) z dnia 10.10.2023; Rynek; s. 46
Oryginalny tytuł tekstu: "Waloryzacja: czcza groźba czy dramatyczny zwrot?"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

null
Kraj

Kaczyński się pozbierał, złapał cugle, zagrożenie nie minęło. Czy PiS jeszcze wróci do władzy?

Mamy już niezagrożoną demokrację, ze zwyczajowymi sporami i krytyką władzy, czy nadal obowiązuje stan nadzwyczajny? Trwa właśnie, zwłaszcza w mediach społecznościowych, debata na ten temat, a wynik wyborów samorządowych stał się ważnym argumentem.

Mariusz Janicki
09.04.2024
Reklama