Osoby czytające wydania polityki

Wiarygodność w czasach niepewności

Wypróbuj za 11,90 zł!

Subskrybuj
Rynek

Nieudany kontratak banków

Banki, przegrywające już seryjnie procesy, liczą, że perspektywa długiego postępowania skłoni klientów do zawierania ugód. Banki, przegrywające już seryjnie procesy, liczą, że perspektywa długiego postępowania skłoni klientów do zawierania ugód. Shutterstock
Sądy nie tylko prawie zawsze unieważniają umowy kredytów walutowych, ale też nie przyznają instytucjom finansowym żadnych rekompensat. Szkoda tylko, że na korzystny wyrok trzeba tak długo czekać.

Co najbardziej zniechęca frankowiczów do pozywania banków? Wydaje się, że dwie kwestie. Pierwsza z nich to przewlekłość postępowań, a druga to obawa o kontrpozwy instytucji finansowych, które żądają odszkodowań czy rekompensat za korzystanie z kapitału kredytu. Na szczęście ten problem powoli się rozwiązuje, bo kolejne banki wycofują już takie pozwy wobec klientów. Najwyraźniej zrozumiały, że ich szanse na wygraną są minimalne. Już w czerwcu ubiegłego roku jasno wypowiedział się w tej sprawie Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE), odmawiając bankom prawa do takiej rekompensaty po unieważnieniu przez sąd umowy kredytu walutowego.

Najpierw sektor finansowy podważał to orzeczenie, później uznawał, że nie jest ono jednoznaczne i nie rezygnował z walki o ograniczenie własnych strat. Teraz jednak powoli kapituluje, choć jeszcze nie całkiem. O ile banki wycofują pozwy o rekompensatę za korzystanie z kapitału, to wciąż mają nadzieję na jego waloryzację. Innymi słowy chcą, żeby kapitał, jaki oddadzą klienci, został powiększony o odsetki. Jednak i to żądanie budzi spore kontrowersje. Przedstawiciele frankowiczów podkreślają, że wyrok TSUE jest jednoznaczny: bank może odzyskać pożyczone klientowi pieniądze (czyli kapitał) i ani grosza więcej.

Warto zwrócić uwagę na to, że sam Trybunał, odmawiając bankom prawa do odszkodowania za korzystanie przez kredytobiorców z kapitału, pozostawił taką możliwość frankowiczom. – Złożyliśmy już pozew w imieniu naszego klienta o waloryzację przeciwko bankowi w związku z utratą wartości kapitału. Proponujemy dwa sposoby wyliczenia takiego roszczenia. Albo na podstawie historycznych oprocentowań depozytów, pokazujących, ile można było zarobić na lokatach, trzymając na nich środki, które kredytobiorca zapłacił bankowi. Albo biorąc pod uwagę wskaźnik inflacji, czyli utratę siły nabywczej tych pieniędzy w trakcie spłacania kredytu. Co ważne, chodzi o kwoty sięgające kilkuset tysięcy złotych – mówi mec. Jędrzej Jachira, wspólnik w Kancelarii Prawnej Sobota Jachira.

O ile ryzyko płacenia odszkodowań przez klientów na rzecz banków po unieważnieniu kredytu znacznie spadło, pozostaje jeszcze drugi z istotnych problemów frankowiczów. Niektóre postępowania trwają – od złożenia pozwu do uzyskania prawomocnego wyroku – cztery lata, a nawet dłużej. Nie znaczy to jednak, że zawsze trzeba tyle czekać. Są też sprawy rozstrzygane znacznie szybciej. Wiele zależy od kompetencji sędziego, który będzie się daną sprawą zajmował. Niektórzy wydają wyroki szybko, bo znają dobrze całe zagadnienie. Inni potrzebują czasu na zdobycie doświadczenia i większej liczby rozpraw. Ale dobra wiadomość dla frankowiczów jest taka, że i tak przegrane klientów zdarzają się dziś bardzo rzadko. Nawet jeśli w pierwszej instancji sędzia stanie po stronie banku, to w drugiej wyrok zazwyczaj jest już korzystny dla kredytobiorcy. Trudno ignorować jasne wskazania TSUE.

Problem przewlekłości postępowań nie dotyczy oczywiście tylko frankowiczów, bo jest bolączką całego polskiego wymiaru sprawiedliwości. Zwraca na to uwagę rzecznik finansowy, który od lat konsekwentnie staje po stronie kredytobiorców walczących o unieważnienie swoich umów. Dlaczego tak długo musimy czekać na wyroki? – Przyczyny tego zjawiska są złożone. W badaniach nad wymiarem sprawiedliwości wskazuje się, że wynika to przede wszystkim z braków kadrowych, zwłaszcza z uwagi na niewystarczającą liczbę etatów sędziowskich oraz asystenckich w zestawieniu z dynamicznie wzrastającą liczbą inicjowanych postępowań sądowych. Wydłużenie terminów oczekiwania na rozprawę nierzadko wynika także z długotrwałych czynności materialno-technicznych w postępowaniu. W szerszym zakresie należy dopuścić informatyzację oraz elektroniczny obieg dokumentacji sądowej. Ponadto procedury sądowe w Polsce nie przewidują efektywnych rozwiązań, aby przeciwdziałać zjawisku nadużywania prawa do sądu i obstrukcji procesowej – wyjaśnia Maciej Sawa, rzecznik prasowy i zastępca dyrektora Departamentu Edukacji i Komunikacji w Biurze Rzecznika Finansowego.

Banki, przegrywające już seryjnie procesy, liczą, że właśnie perspektywa długiego postępowania skłoni klientów do zawierania ugód. Ich warunki są rzeczywiście coraz korzystniejsze, ale wciąż gorsze niż efekt unieważnienia umowy. Choćby dlatego, że w sądzie można uzyskać odsetki ustawowe za opóźnienie, dotyczące całej kwoty zapłaconej przez klienta. Poza tym w przypadku ugody pojawia się konieczność zapłaty podatku od wartości umorzenia kredytu. Po wygranym procesie takiego obowiązku zaś nie ma. Ugody warto natomiast poważnie rozważyć w przypadku sporu z bankami, które nie prowadzą już w Polsce normalnej działalności gospodarczej i pozostały w nich tylko toksyczne kredyty frankowe. Gdy takie instytucje upadną, klienci przed sądami żadnych pieniędzy nie odzyskają.

Polityka 14.2024 (3458) z dnia 26.03.2024; Poradnik frankowicza; s. 54
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

null
Kultura

Dlaczego książki drożeją, a księgarnie upadają? Na rynku dzieje się coś dziwnego

Co trzy dni znika w Polsce jedna księgarnia. Rynek wydawniczy to materiał na poczytny thriller.

Justyna Sobolewska, Aleksandra Żelazińska
18.04.2024
Reklama