Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Rynek

Kto zapłaci za wypłatę? Euronet wprowadza limit na Blika. Mamy konflikt bankomatowy

Wypłaty z bankomatów poprzez Blika zyskują na znaczeniu. Wypłaty z bankomatów poprzez Blika zyskują na znaczeniu. Proxima Studio / Shutterstock
Na konflikcie banków i operatorów bankomatów cierpią zdezorientowani klienci. Obrońców papierowych pieniędzy nie brakuje, ale do płacenia za łatwy dostęp do gotówki chętnych już nie ma.

Już od najbliższego czwartku wypłacający pieniądze z bankomatów Euronet przy użyciu Blika będą mogli w ramach jednej transakcji otrzymać tylko 200 zł. Dotąd limit pojedynczej wypłaty wynosił 800 zł. Zmiana to efekt konfliktu między właścicielem bankomatów a Polskim Standardem Płatności (jego udziałowcami jest sześć dużych banków i Mastercard), który zarządza Blikiem. Chodzi – oczywiście – o pieniądze. Operator Blika za każdą wypłatę dokonaną przez klienta płaci sieci Euronet prowizję wynoszącą 1,2 zł bez względu na wysokość transakcji. Zdaniem właściciela największej w Polsce sieci bankomatów (ok. 7,5 tys. maszyn) to zdecydowanie za mało.

Czytaj też: Przykręcą śrubę bankom? One mają sposoby, żeby się odkuć. Dekadę temu świetnie im się to udało

Banki kontra operatorzy bankomatów

Euronet przez długi czas negocjował podwyżkę tych stawek również z organizacjami Visa i Mastercard. Nie wahał się nawet przed drastycznymi krokami, jak jednodniowy „strajk” w czerwcu 2024 r., gdy klienci mogli w ramach jednej transakcji wypłacić maksymalnie tylko 200 zł. Niedawno Euronet, Visa i Mastercard doszły do porozumienia. Stawka opłaty dla Euronetu za wypłatę pieniędzy przy użyciu kart składa się teraz z części stałej (1,2 zł) oraz zmiennej (0,17 lub 0,18 proc. transakcji). Co ważne, nie chodzi tu o opłaty ponoszone bezpośrednio przez klientów. To prowizja płacona operatorowi bankomatu przez bank, z którego korzysta klient. Jednak w praktyce im wyższe koszty banków, tym wyższe prowizje dla klientów.

To dlatego już od dłuższego czasu banki ograniczają możliwość wypłat z bankomatów bez prowizji. Im opłaca się, gdy klienci korzystają z tej opcji jak najrzadziej. Kto potrzebuje więcej gotówki, ten – zdaniem banku – powinien wypłacać od razu większą kwotę i do bankomatu chodzić niezbyt często. Operatorzy bankomatów, tacy jak Euronet, mają zupełnie inny interes: zależy im, żeby klienci przychodzili często, ale za to wypłacali niewielkie kwoty. Visa i Mastercard zgodziły się podwyższyć stawki dla Euronetu, Polski Standard Płatności (czyli Blik) na razie nie chce ustąpić. Stąd zaostrzenie konfliktu.

Operator Blika uspokaja klientów – w przypadku pozostałych na naszym rynku bankomatów nic się nie zmienia (wypłaty Blikiem umożliwia ok. 19,5 tys. z 20,5 tys. funkcjonujących w Polsce maszyn). Polski Standard Płatności radzi też korzystać z możliwości wypłaty gotówki w sklepowych kasach sieci Żabka i Dino. Jednak nowe ograniczenia z pewnością znów spowodują protesty obrońców gotówki. Tym bardziej, że liczba bankomatów w Polsce powoli, ale systematycznie spada. Jak wynika z danych NBP, w trzecim kwartale było ich niespełna 20,5 tys. Pięć lat wcześniej ich liczba sięgała niemal 22 tys., a absolutny rekord pochodzi z początku 2017 r., gdy można było korzystać z ponad 23,7 tys. maszyn. Liczba wypłat jest ostatnio dość stabilna (nieco ponad 100 mln kwartalnie), tak samo jak ich wartość (przeciętnie 100-110 mld zł kwartalnie). Poza siecią Euronet, która kontroluje nieco ponad jedną trzecią rynku bankomatów, dużymi graczami są też Planet Cash (powyżej 5 tys. maszyn) oraz PKO BP (ok. 3 tys. urządzeń).

Większość banków nie ma własnych sieci bankomatów, więc ich klienci często korzystają właśnie z urządzeń Euronetu. Wypłaty poprzez Blika są wciąż zdecydowanie mniej popularne niż z użyciem kart, ale zyskują na znaczeniu. Według danych NBP liczba wypłat i wpłat z bankomatów przez Blika wynosiła pięć lat temu ok. 6-7 mln kwartalnie. Tymczasem w drugim kwartale ubiegłego roku (świeższych danych nie ma) przekroczyła 20 mln, co oznacza średnio ponad 220 tys. transakcji dziennie.

Płacić nie chcemy

Spór między Euronetem a Blikiem to problem wizerunkowy dla jednych i drugich. Euronet od dawna jest na cenzurowanym wśród klientów. W ubiegłym roku Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów kazał nawet zmienić operatorowi wygląd głównego menu. Wiele osób klikało wyróżnioną opcję „wypłata gotówki i saldo”, nie wiedząc, że sprawdzenie salda to usługa odpłatna. Euronet tłumaczył, że z powodu polityki banków i organizacji płatniczych jest w coraz trudniejszej sytuacji, więc musi rozpaczliwie szukać dodatkowych źródeł dochodu. Natomiast Blik dotąd to niebywała historia sukcesu, zwłaszcza w płatnościach internetowych i przelewach na telefon. Blik jest ceniony za wygodę i szybkość – zmiany w bankomatach największej sieci mogą być dla systemu poważnym problemem. W interesie jego operatora jest zatem jak najszybsze znalezienie kompromisowego rozwiązania.

Konflikt bankomatowy to kolejny dowód na to, że wszyscy chcemy łatwego dostępu do gotówki (nawet jeśli z niej na co dzień nie korzystamy), ale nikt nie chce ponosić kosztów. Tymczasem gotówka kosztuje, o czym zdają się zapominać wszyscy, którzy mienią się jej adwokatami. Narodowy Bank Polski pod obecnym zarządem jest wielkim orędownikiem gotówki i podkreśla jej znaczenie – jednak za tymi deklaracjami nie idą konkretne rozwiązania. Jeśli chcemy utrzymania stabilnej sieci bankomatów, to być może operatorzy takich urządzeń powinni – pod pewnymi warunkami – móc liczyć na publiczne dotacje. W zamian za to byliby zobowiązani do utrzymywania sieci w całym kraju – także tam, gdzie jest to nieopłacalne (na zasadach analogicznych jak placówki Poczty Polskiej). Na razie klienci są coraz bardziej zdezorientowani – banki często zmieniają cenniki, zwiększając koszty korzystania z bankomatów, a ich operatorzy wprowadzają własne ograniczenia. Tak nie buduje się poczucia finansowego bezpieczeństwa.

Reklama

Czytaj także

null
Kraj

Węgierska azylantka Patrycja Kotecka. „Są sprawy, które mogą wyjść na jaw. To ją psychicznie rozkłada”

Inteligentna, odporna psychicznie i tajemnicza. Ma wpływy w mediach. Decydowała o tym, co się działo w Ministerstwie Sprawiedliwości. Od niedawna znajduje się pod ochroną węgierskiego rządu. Jaką rolę odgrywa Patrycja Kotecka-Ziobro?

Anna Dąbrowska
29.01.2026
Reklama