Kto zapłaci za wypłatę? Euronet wprowadza limit na Blika. Mamy konflikt bankomatowy
Już od najbliższego czwartku wypłacający pieniądze z bankomatów Euronet przy użyciu Blika będą mogli w ramach jednej transakcji otrzymać tylko 200 zł. Dotąd limit pojedynczej wypłaty wynosił 800 zł. Zmiana to efekt konfliktu między właścicielem bankomatów a Polskim Standardem Płatności (jego udziałowcami jest sześć dużych banków i Mastercard), który zarządza Blikiem. Chodzi – oczywiście – o pieniądze. Operator Blika za każdą wypłatę dokonaną przez klienta płaci sieci Euronet prowizję wynoszącą 1,2 zł bez względu na wysokość transakcji. Zdaniem właściciela największej w Polsce sieci bankomatów (ok. 7,5 tys. maszyn) to zdecydowanie za mało.
Czytaj też: Przykręcą śrubę bankom? One mają sposoby, żeby się odkuć. Dekadę temu świetnie im się to udało
Banki kontra operatorzy bankomatów
Euronet przez długi czas negocjował podwyżkę tych stawek również z organizacjami Visa i Mastercard. Nie wahał się nawet przed drastycznymi krokami, jak jednodniowy „strajk” w czerwcu 2024 r., gdy klienci mogli w ramach jednej transakcji wypłacić maksymalnie tylko 200 zł. Niedawno Euronet, Visa i Mastercard doszły do porozumienia. Stawka opłaty dla Euronetu za wypłatę pieniędzy przy użyciu kart składa się teraz z części stałej (1,2 zł) oraz zmiennej (0,17 lub 0,18 proc. transakcji). Co ważne, nie chodzi tu o opłaty ponoszone bezpośrednio przez klientów. To prowizja płacona operatorowi bankomatu przez bank, z którego korzysta klient. Jednak w praktyce im wyższe koszty banków, tym wyższe prowizje dla klientów.
To dlatego już od dłuższego czasu banki ograniczają możliwość wypłat z bankomatów bez prowizji. Im opłaca się, gdy klienci korzystają z tej opcji jak najrzadziej. Kto potrzebuje więcej gotówki, ten – zdaniem banku – powinien wypłacać od razu większą kwotę i do bankomatu chodzić niezbyt często. Operatorzy bankomatów, tacy jak Euronet, mają zupełnie inny interes: zależy im, żeby klienci przychodzili często, ale za to wypłacali niewielkie kwoty. Visa i Mastercard zgodziły się podwyższyć stawki dla Euronetu, Polski Standard Płatności (czyli Blik) na razie nie chce ustąpić. Stąd zaostrzenie konfliktu.
Operator Blika uspokaja klientów – w przypadku pozostałych na naszym rynku bankomatów nic się nie zmienia (wypłaty Blikiem umożliwia ok. 19,5 tys. z 20,5 tys. funkcjonujących w Polsce maszyn). Polski Standard Płatności radzi też korzystać z możliwości wypłaty gotówki w sklepowych kasach sieci Żabka i Dino. Jednak nowe ograniczenia z pewnością znów spowodują protesty obrońców gotówki. Tym bardziej, że liczba bankomatów w Polsce powoli, ale systematycznie spada. Jak wynika z danych NBP, w trzecim kwartale było ich niespełna 20,5 tys. Pięć lat wcześniej ich liczba sięgała niemal 22 tys., a absolutny rekord pochodzi z początku 2017 r., gdy można było korzystać z ponad 23,7 tys. maszyn. Liczba wypłat jest ostatnio dość stabilna (nieco ponad 100 mln kwartalnie), tak samo jak ich wartość (przeciętnie 100-110 mld zł kwartalnie). Poza siecią Euronet, która kontroluje nieco ponad jedną trzecią rynku bankomatów, dużymi graczami są też Planet Cash (powyżej 5 tys. maszyn) oraz PKO BP (ok. 3 tys. urządzeń).
Większość banków nie ma własnych sieci bankomatów, więc ich klienci często korzystają właśnie z urządzeń Euronetu. Wypłaty poprzez Blika są wciąż zdecydowanie mniej popularne niż z użyciem kart, ale zyskują na znaczeniu. Według danych NBP liczba wypłat i wpłat z bankomatów przez Blika wynosiła pięć lat temu ok. 6-7 mln kwartalnie. Tymczasem w drugim kwartale ubiegłego roku (świeższych danych nie ma) przekroczyła 20 mln, co oznacza średnio ponad 220 tys. transakcji dziennie.
Płacić nie chcemy
Spór między Euronetem a Blikiem to problem wizerunkowy dla jednych i drugich. Euronet od dawna jest na cenzurowanym wśród klientów. W ubiegłym roku Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów kazał nawet zmienić operatorowi wygląd głównego menu. Wiele osób klikało wyróżnioną opcję „wypłata gotówki i saldo”, nie wiedząc, że sprawdzenie salda to usługa odpłatna. Euronet tłumaczył, że z powodu polityki banków i organizacji płatniczych jest w coraz trudniejszej sytuacji, więc musi rozpaczliwie szukać dodatkowych źródeł dochodu. Natomiast Blik dotąd to niebywała historia sukcesu, zwłaszcza w płatnościach internetowych i przelewach na telefon. Blik jest ceniony za wygodę i szybkość – zmiany w bankomatach największej sieci mogą być dla systemu poważnym problemem. W interesie jego operatora jest zatem jak najszybsze znalezienie kompromisowego rozwiązania.
Konflikt bankomatowy to kolejny dowód na to, że wszyscy chcemy łatwego dostępu do gotówki (nawet jeśli z niej na co dzień nie korzystamy), ale nikt nie chce ponosić kosztów. Tymczasem gotówka kosztuje, o czym zdają się zapominać wszyscy, którzy mienią się jej adwokatami. Narodowy Bank Polski pod obecnym zarządem jest wielkim orędownikiem gotówki i podkreśla jej znaczenie – jednak za tymi deklaracjami nie idą konkretne rozwiązania. Jeśli chcemy utrzymania stabilnej sieci bankomatów, to być może operatorzy takich urządzeń powinni – pod pewnymi warunkami – móc liczyć na publiczne dotacje. W zamian za to byliby zobowiązani do utrzymywania sieci w całym kraju – także tam, gdzie jest to nieopłacalne (na zasadach analogicznych jak placówki Poczty Polskiej). Na razie klienci są coraz bardziej zdezorientowani – banki często zmieniają cenniki, zwiększając koszty korzystania z bankomatów, a ich operatorzy wprowadzają własne ograniczenia. Tak nie buduje się poczucia finansowego bezpieczeństwa.