Inflacyjne zaskoczenie. Miało być drożej, a jest… taniej. Niestety – na horyzoncie susza
Dobre wiadomości dla naszych portfeli: nie spełniły się czarne prognozy analityków rynków finansowych. Eksperci spodziewali się, że inflacja w maju znacznie wzrośnie i przekroczy poziom 3,5 proc. Oznaczałoby to wyjście poza pasmo pomiędzy 1,5 a 3,5 proc., a to właśnie w nim powinno zdaniem Narodowego Banku Polskiego pozostawać roczne tempo wzrostu cen. Jak pokazuje dzisiejszy szacunek Głównego Urzędu Statystycznego, inflacja nie tylko nie wzrosła w maju, ale nawet nieco spadła. Ceny są wyższe o 3,1 proc. w porównaniu z majem 2025 r. Kwietniowy wskaźnik rocznej inflacji wynosił 3,2 proc.
Ceny paliw stabilne, żywność w dół
Te bardzo pozytywne dane pokazują, że dzięki rządowemu pakietowi CPN udało się ustabilizować ceny paliw. W maju praktycznie nie zmieniły się one w porównaniu z kwietniem. Oczywiście paliwa są wciąż zdecydowanie droższe niż przed rokiem (o ponad 12 proc.) i to one odpowiadają za wyższą inflację, ale biorąc pod uwagę ogromny wzrost cen ropy na światowych rynkach, zmiany cen na naszych stacjach pozostają bardzo umiarkowanie. A to oznacza, że droższa ropa nie przekłada się na razie wyraźnie na podwyżki cen w innych branżach gospodarki. W maju dobre informacje nadeszły także ze sklepów – żywność staniała o 1 proc. w porównaniu z kwietniem, a w ciągu ostatnich 12 miesięcy zdrożała zaledwie o 0,5 proc. Pomaga nam ostra rywalizacja największych sieci handlowych, toczących ostatnio wojnę na masło.
Bez ryzyka podwyżki stóp procentowych
Dzisiejsze dane GUS powinny uspokoić Radę Polityki Pieniężnej. Nie ma ryzyka podwyżki stóp procentowych, skoro inflacja – chociaż nieco wyższa – pod kontrolą. Z drugiej strony nie ma też na razie co liczyć na obniżki stóp, bo niepewność na rynku ropy i gazu jest ogromna. Ceny surowców wahają się w zależności od informacji płynących z Waszyngtonu i Teheranu. Ostatnie kilka dni przyniosło nadzieję na dłuższy rozejm (ropa zatem nieco staniała), chociaż w konflikcie Stanów Zjednoczonych i Izraela z Iranem wciąż dochodzi do pojedynczych ataków.
Przed publikacją najnowszego komunikatu GUS analitycy oczekiwali, że inflacja będzie stopniowo rosnąć, dochodząc w tym roku do 4 proc. Teraz prognozy trzeba przygotować na nowo. Zapowiedzi rządzących wskazują, że pakiet CPN będzie przedłużany (chociaż kosztuje budżet przynajmniej 1,5 mld zł miesięcznie) – gdyby miał wygasnąć, oznaczałoby to oczywiście znaczący skok inflacyjny. Równocześnie Orlen zapowiada, że w lipcu nie jest planowana podwyżka cen gazu, mimo że europejskie notowania tego surowca pozostają znacząco wyższe niż przed wybuchem konfliktu, a eksport gazu z Kataru jeszcze długo nie wróci do dawnych poziomów.
Największe zagrożenie: susza
Nie znaczy to jednak, że inflacja nie wzrośnie w kolejnych miesiącach. Największe zagrożenia dla cen może znajdować się nie daleko, ale bardzo blisko nas. To z jednej strony skutki wiosennych przymrozków, a z drugiej tegoroczna susza, która pogłębia się w wielu regionach. Straty z powodu przymrozków są już znane, efekty suszy na razie dużo trudniej ocenić, ale prognozy zbiorów zbóż nie wyglądają optymistycznie. Inflacja przyzwyczaiła nas w ostatnich latach do swojej nieprzewidywalności, a źródeł zagrożeń dla domowych budżetów nie brakuje. I to się z pewnością nie zmieni.