Rosjanie z Karlowych Warów

Karlowa Bania
Czego nie dało się zrobić czołgami, udało się załatwić diengami. W Karlowych Warach współpraca rosyjsko-czeska odbywa się harmonijnie w myśl zasady: hotele nasze, posady wasze.

- Czesi, których mieszkania wykupiłem, to znaczy wykupiła moja żona, bo ja nie posiadam majątku, są mi bardzo wdzięczni. Dzięki mnie nie muszą mieszkać w zatłoczonym centrum, tylko spokojnie żyć za moje pieniądze na obrzeżach – zapewnia Alexej Ruzejnikov (pisownia zgodna z wizytówką) i nie może dalej mówić, bo znów dzwonią do niego w sprawie kawioru. Z balkonu jednego z jego mieszkań przy ulicy Zahradni 31 widać hotel Thermal w całej okazałości. Żelbetowo-szklany klocek, z przyklejoną salą konferencyjną w kształcie ślimaka, to szczyt możliwości czechosłowacko-sowieckiej architektury. Obecnie jest podobno ostatnim bastionem czeskiego hotelarstwa w Karlowych Warach. Mieście, które reklamowane jest jako kurort stu hoteli. Pozostałe hotele są już w obcych, najczęściej powiązanych z rosyjskim kapitałem, rękach.

Na Zahradni 31 też toczy się mała narodowo-ekonomiczna potyczka. – Wykupuję tę kamienicę od siedmiu lat. Nie należy do mnie, o przepraszam, do mojej żony, jeszcze tylko lokal na parterze i trzecim piętrze. Ale to kwestia czasu. No i oczywiście pieniędzy – zapewnia Ruzejnikov. Jego plany są ambitne. Ponad 10-metrowa skała, która wznosi się na tyłach budynku, ma zostać rozkruszona, by wydłużony parter i piwnica mogły stanowić zaplecze dla luksusowej restauracji. Na górze zaś znajdować się będą luksusowe apartamenty.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną