Drugie życie Starówki

Starówka młodnieje
Prominenci mieszkali tu drzwi w drzwi z proletariatem. Dziś, kiedy dziadkowie odchodzą, wnuki sprzedają ich mieszkania agencjom wynajmującym pokoje dla turystów.
Włodzimierz Lengauer pamięta Brzozową sprzed lat.
Leszek Zych/Polityka

Włodzimierz Lengauer pamięta Brzozową sprzed lat.

Krzysztof Górski nie chce na Starym Mieście koncertów heavymetalowych
Leszek Zych/Polityka

Krzysztof Górski nie chce na Starym Mieście koncertów heavymetalowych

Na staromiejskim rynku hotelowych mieszkań jest już sporo. Można je poznać po oknach bez firanek i ręcznikach suszących się za oknem. Cieszą się powodzeniem u turystów, zwłaszcza młodych, z chudym portfelem. Kawalerkę z wyremontowaną łazienką (to konieczny warunek), ale z meblami po dziadkach, w Internecie można wynająć już za 100 zł dziennie. Wystarczy wystukać Apartments at the Old City. Obowiązkowym elementem wyposażenia jest też lodówka, więc przedstawiciele wszystkich ras świata spotykają się rano w spożywczym na Piwnej.

Metr kwadratowy mieszkania w tym miejscu potrafi kosztować nawet 40 tys. zł. Za niewielkie 50-metrowe lokum wnuczek może wziąć 2 mln zł. Najpierw jednak dziadek musi je od miasta wykupić, a to – niestety – nie wszystkim się udaje.

Znana aktorka Barbara Horawianka czy Józef Szaniawski, przyjaciel pułkownika Ryszarda Kuklińskiego (także byłego mieszkańca Starówki), do tej pory zabiegają o wykup bez skutku. W kamienicach na Kanonii uwłaszczyć się nie można. Na Starówce wszyscy się znają, więc tuż po „Dzień dobry” zwykle pada pytanie: „Pani już wykupiła?”.

Krzysztof Górski, radny Prawa i Sprawiedliwości, przyznaje, że walka o uwłaszczenie połączyła lokatorów. Na progu transformacji założyli Stowarzyszenie Mieszkańców Starego Miasta, którego on teraz jest prezesem. – Poprzednik, były ambasador PRL w Madrycie, nagle zmarł i ktoś wysunął kandydaturę pana Krzysia. Bardzo przyzwoity człowiek – rekomenduje Hanna Antosiewicz, wdowa po prezesie Aeroklubu PRL, w latach 50. wiceministrze spraw wewnętrznych. W mieszkaniu pani Hanny, przy Kamiennych Schodkach, do tej pory na honorowym miejscu stoi czarno-biała fotografia. A na niej, od lewej: pierwszy sekretarz KC PZPR Władysław Gomułka, mąż pani Hanny Stefan oraz kosmonauci Jurij Gagarin i Walentina Tierieszkowa.

Okno w okno z Antosiewiczami mieszkał Ryszard Frelek, sekretarz KC. Na oknie trzeba ustawiać wysokie kwiatki, gdyż domy dzieli tylko szerokość Kamiennych Schodków i dokładnie widać, co się dzieje u sąsiada. Kiedy sekretarz przeprowadził się w Aleję Róż, mieszkanie przydzielono aktorowi Andrzejowi Szczepkowskiemu z rodziną. Dziś mieszka tu aktorka Gabriela Kownacka.

Przekładaniec

Władze Polski Ludowej postanowiły odtworzyć przedwojenny wygląd Starego Miasta, ale gruntownie zmienić jego strukturę społeczną. Przed wojną zamieszkiwała tu biedota, strach się było zapuszczać. Po wojnie klasę robotniczą, importowaną głównie zza Wisły, postanowiono przemieszać z ówczesnymi prominentami i inteligencją. – Nie myślano o tym, że Stare Miasto będzie czymś w rodzaju zabytku dla turystów, ale modelowym osiedlem mieszkaniowym – zauważa dr Błażej Brzostek, historyk varsawianista. Jak na ówczesne czasy, mieszkania były komfortowe. W każdym łazienka oraz widna kuchnia. Ponieważ ten kawałek miasta był objęty szczególnym politycznym nadzorem, do odbudowy ściągnięto najlepszych przedwojennych fachowców. Drzwi do dziś się nie wypaczają.

Pierwszym lokatorem przy Świętojańskiej, gdzie obecnie mieszka prof. Magdalena Środa, był Leszek Kołakowski. – Po nim przydział dostał mój ojciec, prof. Edward Ciupak – mówi Środa, która wprowadziła się tu jako kilkuletnia dziewczynka. Pulę profesorską podobno osobiście rozdzielał ówczesny premier Józef Cyrankiewicz, choć oficjalne przydziały dostawało się ze Stołecznej Rady Narodowej, a mieszkania były kwaterunkowe.

Obok prof. Środy, w mieszkaniu krawcowej, ciągle awanturował się mąż alkoholik. Sąsiad spod czwórki niezmiennie wzywał wtedy milicję. Już w nowej Polsce przyznał się Magdzie, że wprawdzie brał udział w Powstaniu Warszawskim, ale w nielicznej grupie Armii Ludowej. Bliskość z sąsiadką nie wpłynęła jednak na zmianę jego przyzwyczajeń. Kiedy prof. Kołakowski odwiedził Magdę z mężem w swoim starym mieszkaniu i, po winie, zaczęli śpiewać, wkrótce zjawiła się policja.

Pierwszym lokatorem kamienicy przy pl. Zamkowym z widokiem na Kolumnę Zygmunta był Henryk Usakowski. Marcin Rzońca, zastępca burmistrza Śródmieścia, przypuszcza, że starszy pan, dobiegający dziś dziewięćdziesiątki, należał do grupy budowniczych Starówki. Jest surowym recenzentem wszystkich poczynań gminy, a każdą reprymendę, z jaką zwraca się do burmistrza, zaczyna słowami: „Ja, tymi rękami, odbudowywałem Starówkę”. Kiedy zaczyna się lato, pan Henryk wyjeżdża na działkę nad Bug. Rwetes na Starym Mieście staje się bowiem nie do wytrzymania.

– Jest tak, jakby tabuny ludzi nieustannie przebiegały przez mieszkanie – obrazowo wyjaśnia Kasia Meller, 30-latka. Jej brat, Marcin, naczelny „Playboya”, mieszkanie w tym miejscu porównuje do wesołego miasteczka. Dziadek Mellerów, dyplomata PRL, otrzymał segment przy ul. Rajców, na skarpie z widokiem na Wisłę. Dwa domy dalej władza usadowiła pułkownika Ryszarda Kuklińskiego. Po jego ucieczce z Polski w segmencie zakwaterowano Zbigniewa Messnera, późniejszego premiera.

W okresie odwilży, po 1956 r., Polska Kronika Filmowa (obowiązkowy dodatek do każdego wyświetlanego w kinach filmu) pokazywała już nie tylko pięknie odbudowany rynek, który zaczęto zasiedlać w 1953 r., ale także ruiny poza nim. Na przykład gruzy w miejscu obecnej ulicy Brzozowej. Chwilę słabości ideologicznej PRL wykorzystała grupa profesorów Uniwersytetu Warszawskiego, która reanimowała przedwojenną Spółdzielnię Profesorską w celu odbudowy, a raczej budowy dwóch zburzonych kamienic na Brzozowej. W tej grupie znalazł się mąż Anny Kurowskiej, wybitny prawnik finansista, a także prof. Karol Koranyi oraz ojciec prof. Włodzimierza Lengauera, obecnego prorektora UW. – To było wyjątkowo przyjazne miejsce do mieszkania – twierdzi prof. Lengauer. – Do spożywczego po drugiej stronie ulicy wyskakiwało się w kapciach, dzisiaj trzeba iść aż na Piwną.

Tutaj też mieściły się najtańsze w Warszawie warsztaty rzemieślnicze: szewcy, kaletnicy, pralnie, a nawet prasowanie koszul. Wszystkie zniknęły, gdy w latach 70. na Starówce pojawili się turyści. Teraz łatwiej jest tu kupić kryształy niż bułki. Ceny w warzywniaku czy w spożywczym są zaś o wiele wyższe niż w innych dzielnicach.

Zakwaterowana na Starówce klasa robotnicza nie bardzo zdawała sobie sprawę z dobrodziejstw tak dobrego adresu. – Już w pół roku po uroczystym otwarciu Rynku Starego Miasta zaczął się proces jego dewastacji. Niszczono mury, przewracano i łamano kamienne ławki – mówi dr Błażej Brzostek.

Proces integracji mieszkańców jednak następował, a obcych zawsze traktowano niechętnie. Magdalena Środa pamięta, jak w stanie wojennym do spożywczego „rzucono” masło poza pulą kartkową. Była oburzona, że w kolejce ustawiły się także osoby, które na Starówce nie mieszkają. Hanna Antosiewicz nigdy nie musiała targać wózka z synem na Kamienne Schodki. Mogła liczyć na niepracujących sąsiadów, zawsze gotowych do pomocy. Obcy, zapuszczając się w nocy na Starówkę, mogli oberwać, swoi – nigdy.

W drugiej połowie lat 70. wielu z zakwaterowanych na Starówce prominentów przeszło do opozycji. Zbierali się w tutejszych kościołach, o czym wspomina Kazimierz Brandys w swoich „Miesiącach”. Pisarz przebył podobną drogę jak Bronisław Geremek, też mieszkaniec Starego Miasta, oraz wielu innych. Od życiorysów swoich ojców odcinać zaczęło się też młode pokolenie. Po jednej z licznych tutaj manifestacji w okresie stanu wojennego, gdy przez długie godziny czuć było jeszcze gaz łzawiący, do mieszkania Antosiewiczów zapukał wielki aktor Jan Świderski, też sąsiad. – Przyniósł legitymację szkolną syna, który zgubił ją, gdy uciekał przed milicją – wspomina Hanna Antosiewicz. – Lepiej, żeby jej nie znaleźli, powiedział.

 

Czytaj także

Ważne tematy społeczne

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną