Zagłębiacy chcą się oderwać od Śląska

Czerwone i Czarne
Powstało stowarzyszenie Zagłębiacy – kolejne, które w tej części województwa śląskiego szuka swej małej ojczyzny. Jest to reakcja na dynamikę Ruchu Autonomii Śląska. Ale czy można sobie wyobrazić Ruch Autonomii Zagłębia?
Sztygarka, 1916 - słynna szkoła w Dąbrowie Górniczej.
Muzeum Miejskie „Sztygarka” w Dąbrowie Górniczej/Materiały promocyjne

Sztygarka, 1916 - słynna szkoła w Dąbrowie Górniczej.

Propozycja herbu Zagłębiaków. Stowarzyszenie szuka swojej tożsamości.
AN/AN

Propozycja herbu Zagłębiaków. Stowarzyszenie szuka swojej tożsamości.

Piotr Zarzycki - działacz samorządowy z Sosnowca, jeden z inicjatorów powstania Zagłębiaków
Irek Dorozanski/Edytor.net

Piotr Zarzycki - działacz samorządowy z Sosnowca, jeden z inicjatorów powstania Zagłębiaków

Województwo śląskie (dla kraju po prostu Śląsk) nie pruje się jeszcze w szwach, ale od kilku lat wyraźnie zarysowują się tu historyczno-honorowe granice. Teraz o swojej historii przypomniało sobie blisko 700-tys. Zagłębie Dąbrowskie, tworzące aglomerację z Górnośląskim Okręgiem Przemysłowym; od 2007 r. to Górnośląski Związek Metropolitalny, a od 2014 r. ma to być Metropolia Silesia (niedawno PO pokazała projekt ustawy o powiecie metropolitalnym) z 14 miastami i 2,5 mln ludności.

Wszędzie kominy, czynne lub zamknięte kopalnie, podobne blokowiska, wymieszani mieszkańcy z przewagą ludności napływowej – zarówno po stronie śląskiej, jak i zagłębiowskiej – osiadłej tutaj po wojnie.

I

Zagłębie Dąbrowskie – fetowane w PRL, a dzisiaj zapomniane, nie chce być w szufladzie z napisem: Śląsk. Nie chce też być takim, jakim widział je urodzony w Sosnowcu Edward Gierek: „Kocham Zagłębie z niebem powleczonym ciężkimi chmurami, brzemiennym od pyłów, dymów i sadzy”. Szuka swojej tożsamości.

Regionalność to dobry pomysł na dzisiejsze czasy pod warunkiem, że nie będzie budowana na antyśląskości i nie obudzi dawnych upiorów. Czy ta mała ojczyzna nie będzie sztucznym tworem albo kopią Heimatu, odbudowywanego po śląskiej stronie granicznych rzek Brynicy i Przemszy?

Organizujemy się również po to, aby kraj zrozumiał, że jak coś się dzieje w Sosnowcu czy Dąbrowie Górniczej, to nie na Śląsku, ale w innym historycznym regionie – mówi Piotr Zarzycki, działacz samorządowy z Sosnowca, jeden z inicjatorów powstania Zagłębiaków. Zagłębie Dąbrowskie współistnieje ze Śląskiem w jednym województwie od 1945 r., ale ma zupełnie inną historię, inne tradycje – choćby niepodległościowe.

Pokutuje peerelowski mit Czerwonego Zagłębia, wylęgarni komunistów. Zagłębiacy chcą to odkłamać. – Chcemy budować regionalizm, ale z podkreśleniem, że przede wszystkim jesteśmy Polakami i żadne separacje czy autonomie nas nie interesują.

Już dwa lata temu w Wyższej Szkole Humanitas w Sosnowcu utworzono Instytut Zagłębiowski, który rozpoczął całościowe badania nad Zagłębiem (wzorem jest Instytut Śląski w Opolu). Na studiach historycznych WSH wprowadzono specjalizację: historia Zagłębia Dąbrowskiego. – Staramy się mówić o odbudowie tożsamości, a nie budowie, ponieważ przed wojną był bardzo wysoki poziom samoidentyfikacji Zagłębiaków – wyjaśnia dr Michał Kaczmarczyk, dyrektor instytutu. – Były instytucje, które tę tożsamość kreowały, jak choćby słynna Sztygarka, szkoła w Dąbrowie Górniczej, prawie wyższa uczelnia, która od końca XIX w. kształciła kadry kierownicze dla zagłębiowskich kopalń. Miała znakomity wpływ na budzenie świadomości narodowej i regionalnej.

Kreowanie zagłębiowskiej tożsamości zawdzięczano silnej polskiej inteligencji. Jednak w czasie wojny tysiące nauczycieli, inżynierów i urzędników wywieziono do Dachau – niewielu przeżyło obóz koncentracyjny. – Na skutek tego po wojnie udało się komunistom wymazać to, co było najistotniejsze w tradycji zagłębiowskiej: znak równości między ruchem niepodległościowym i socjalistycznym – ocenia Kaczmarczyk. W zamian zaczęto kreować nieprawdziwy etos Czerwonego Zagłębia.

II

Zagłębie Dąbrowskie to pojęcie gospodarcze, które pojawiło się pod koniec XIX w. na określenie terenu eksploatacji węgla kamiennego w Królestwie Polskim. Geograficznie to Małopolska. Od Kazimierza Wielkiego, kiedy Śląsk wyszedł z państwowości polskiej, był to teren pogranicza. Najpierw, do rozbiorów, w dzisiejszym Zagłębiu była granica I Rzeczpospolitej, potem krótko Prus i Księstwa Warszawskiego, a następnie przez blisko sto lat granica Rosji (zaboru rosyjskiego). Również w okresie międzywojennym Zagłębie utrzymało charakter regionu granicznego. Włączone do biednego woj. kieleckiego, sąsiadowało z bogatym autonomicznym woj. śląskim (choć były plany przyłączenia Zagłębia Dąbrowskiego do Śląska).

Wśród wielu mieszkańców dzisiejszego woj. śląskiego pokutuje przekonanie, że była to granica śląsko-zagłębiowskich konfliktów, niechęci, żeby nie powiedzieć wrogości. To nad Brynicą i Przemszą zrodziły się takie negatywne określenia jak hanys i gorol, używane także współcześnie.

Dla Kazimierza Kutza, hanysa urodzonego pół kilometra od granicy, korzenie konfliktu sięgają rozbiorów, kiedy spotkały się tutaj dwie cywilizacje: łacińska i bizantyjska; Niemcy i Rosja. W książce „Z dołu widać inaczej” Kutz napisał: „Kapitaliści niemieccy cywilizowali swoich robotników. Natomiast po drugiej stronie Krynicy panowały azjatyckie obyczaje, podlegające mentalności cwaniactwa, przekupstwa, donosicielstwa”. Do dzisiaj Zagłębiacy nie mogą mu zapomnieć tych słów. Jeśli to prawda, trudno na nich budować historyczną tożsamość.

Zagłębie miało dwie twarze – mówi prof. Zygmunt Woźniczka, historyk z Uniwersytetu Śląskiego, z rodziny zakorzenionej w Sosnowcu już w XIX w. Rewolucja przemysłowa przyciągnęła tutaj kapitał niemiecki. – Wokół kopalń i hut powstawały wzorcowe osiedla robotnicze, uporządkowane, zamknięte w swej architekturze, podobne do Nikiszowca po śląskiej stronie – przypomina. Stoją do dzisiaj.

Do Zagłębia trafiały najnowocześniejsze w Europie urządzenia i technologie, ściągano do ich obsługi znakomitych fachowców. – Ale w sąsiedztwie tych przemysłowych perełek i ucywilizowanych osiedli było też inne Zagłębie, opisane choćby przez Stefana Żeromskiego w „Ludziach bezdomnych”: bałagan, dziadostwo, bieda. Prof. Woźniczka nie ma wątpliwości, że historia przemysłowa i pozostałe po niej zabytki techniki to piękna karta historii Zagłębia: – Szkoda tylko, że po naszej stronie mniej się ją eksponuje niż po śląskiej.

Profesor mówi, że wyraźnym wyróżnikiem Zagłębia Dąbrowskiego był udział mieszkańców w powstaniu styczniowym: – Powinniśmy się chwalić etosem powstań narodowych, wspólnym z resztą ziem polskich, a mało znanym na Górnym Śląsku. Przez kilkanaście dni lutego 1863 r. Dąbrowa Górnicza była jedynym w kraju ośrodkiem całkowicie opanowanym przez władze Rządu Narodowego. Przez pewien czas powstańcy panowali nad całym Zagłębiem Dąbrowskim. – Mieli nawet swój pociąg pancerny – podkreśla.

W drugiej połowie XIX w. ruch socjalistyczny przejął tradycje walki o niepodległość – jednym z najważniejszych ośrodków było Zagłębie Dąbrowskie. Tutaj działał Józef Piłsudski. Już po wybuchu I wojny światowej do Legionów Polskich poszło ok. 2,5 tys. zagłębiowskiej młodzieży. Zagłębie było naturalnym zapleczem trzech powstań śląskich. W grudniu 1920 r. (po drugim powstaniu) na sosnowieckim cmentarzu odsłonięto pomnik-mauzoleum, który stanął na wspólnym grobie śląskich i zagłębiowskich powstańców. – Przybyło 100 tys. Zagłębiaków i 40 tys. Ślązaków, z Wojciechem Korfantym na czele – mówi Woźniczka.

Co więc takiego się stało, że później się poróżnili?

Czytaj także

Ważne tematy społeczne

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną