Życie kibiców z dala od stref kibica

Jako Polak, jako kibic. Scenki z życia podczas Euro
Kibicem piłkarskim bynajmniej nie jestem, ale patriotą polskim jak najbardziej – wyjaśnia pan Krzysztof, majster budowlany, który ku zaskoczeniu znajomych udekorował obejście na biało-czerwono.
Chris ze sklepikarkami z Bazarku Różyckiego.
Anna Musiałówna/Polityka

Chris ze sklepikarkami z Bazarku Różyckiego.

Oglądanie meczu w domu Mikulskich. Pełne skupienie.
Anna Musiałówna/Polityka

Oglądanie meczu w domu Mikulskich. Pełne skupienie.

Strefa kibica „Pod Wisienką” tętni życiem.
Anna Musiałówna/Polityka

Strefa kibica „Pod Wisienką” tętni życiem.

Strefa kibica Pod Wisienką

W strefie kibica w barze Pod Wisienką w Nasielsku już od południa gromadzą się goście. Miejsca warto zaklepać wcześniej. Te koło toalety już zajęte.

Ta strefa to dzięki państwu Frączakom. Prowadzą obok sklep spożywczy. Jako jeden z niewielu ostał się w okolicy. Duże markety wykończyły konkurencję. – Mamy stałych klientów, od lat nas odwiedzają. Teraz jest taki czas, niech się wszyscy cieszą – mówi pani Frączak, wydając stałemu klientowi piwo mocne Śląskie. W strefie jest wystrój, jak trzeba – drewniane ławy i stoły, flaga i biało-czerwony szalik. „Wszyscy jesteśmy drużyną narodową”. Na środku miejsce na ekran. Na razie puste. Telewizor z domu państwa Frączaków wjeżdża dopiero po 17. Plazma, 42 cale albo i więcej, zakrywa napis, że „Monika R. to suka”. Plazmę z kolei ochrania przykręcana pleksa. Jeden małolat rzucił w telewizor butelką. Trzeba uważać.

W strefie kibica Pod Wisienką są zasady. Nie wolno śmiecić. Nie ma gorzały. Tylko piwo i papieros, piwo i papieros. Piwem każdy z każdym się dzieli. Jak przynosi skrzynkę, to dla wszystkich. Weselej tak razem oglądać. Niby na wsi, ale jest ekipa. Jest Edzio-Rusek. Rusek to ksywa. Dlatego, że rosyjski ma opanowany. Odkąd się zaczęło Euro, tylko koszulki zmienia. A na piersi przypina tę samą biało-czerwoną wstążkę.

Jest też Bogumił, czyli Boguś. Do strefy wyrywa się z domu. Tam to ledwo mecz się zacznie, a żona zaraz zaczyna odkurzać; ma raczej taki charakter, że ogląda seriale. Boguś przez 20 lat pracował w Warszawie na Żeraniu. Potem odziedziczył po babci dom i ziemię i przeniósł się na wieś. Teraz wie, że żyje.

Jest też Bolo, ale nieśmiały. I młode pokolenie. Pod strefę podjeżdżają w pięciu czarną Corsą.

Boguś opowiada, że podczas pierwszego meczu Polska-Grecja Pod Wisienką było jak w Teatrze Wielkim. Półdupkami na parapetach siedzieli. Na pustych skrzynkach stali. W Nasielsku mieszka około 3 tys. osób. Do strefy przyszło kilkadziesiąt. – Po co jechać do Warszawy? Nam Warszawa niepotrzebna. Tu chociaż mecz obejrzymy, a tam co?

Pokolenia

Do domu państwa Mikulskich w Wołominie pod Warszawą przyszła rodzina i znajomi. Do meczu jeszcze godzina. Jest dziadek Marian – to najstarszy kibic. Kiedyś miał trzy dekodery, bo na każdym oglądał inną ligę piłki nożnej. Teraz wreszcie wszystkie mecze ma na jednym. Miłość do futbolu przekazał w genach synowi Robertowi. Robert kiedyś trenował piłkę, była nawet o nim wzmianka w gazecie. Ale poznał żonę Annę, założył rodzinę. Teraz z synem Adrianem, przyszłym dziennikarzem, bez „Przeglądu Sportowego” nie zjedzą śniadania.

Jeszcze pół godziny. Jest dziewczyna Adriana, Natalia. Wystąpiła w reklamie piwa u boku Bońka i Figo. Na okrągło leci teraz w telewizji. Jest też dziadek Janek – ogólnie woli siatkówkę, ale przyszedł do towarzystwa, razem z babcią Zosią. Jest siostra Anny, Jola, z mężem Edwinem i dziećmi Sebastianem i Eweliną. Są sąsiedzi – Małgosia, ubrana w białą koszulkę i czerwoną mini, i Michał, mistrz w opowiadaniu dowcipów. No i ratlerek Tiger.

Czytaj także

Ważne tematy społeczne

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną