Z życia sfer

Robienie w wałka
W ramach politycznej ofensywy PiS Jarosław Kaczyński zaprezentował w Sejmie swój nowy tablet.

Z prezentacji wynikało, że pewne rzeczy, łącznie z kandydatem na premiera, ma on głęboko w tablecie i nie zawaha się ich użyć. Wprowadzeniem tabletu do Sejmu prezes PiS zaskoczył posłów, którzy znając jego możliwości techniczne, spodziewali się, że może on tam wprowadzić co najwyżej adapter Bambino z jakąś starą płytą.

Mina prezesa trzymającego przemawiający tablet świadczyła o tym, że był on z siebie bardzo zadowolony. Po wyłączeniu tabletu Jarosław Kaczyński przemówił osobiście i niestety wypadł gorzej, może dlatego, że nie miał go kto w porę wyłączyć.

Prezentacja udowodniła, że prof. Gliński czuje się w tablecie doskonale i powinien w nim jak najdłużej pozostać. Słychać głosy, że niektórzy inni politycy także powinni prowadzić działalność w tablecie i nie wychodzić z niego. Osobiście sądzę, że gdyby minister Gowin zamiast występować na żywo, przemawiał z tabletu uruchamianego przez premiera Tuska, miałby znacznie lepszą pozycję w rządzie i nie mówiłoby się nieustannie o jego dymisji.

Politycy PiS zapewniają, że to nie koniec ich technologicznej ofensywy. Po trwającym wiele lat etapie robotyzacji mamy obecnie do czynienia z cyfryzacją i tabletyzacją elit tej partii. Kolejną fazą ma być pełna automatyzacja. Szczerze mówiąc, posłowie Hofman czy Błaszczak podczas konferencji prasowych już wyglądają tak, jakby byli uruchamiani z pilota. Niektóre ich wypowiedzi osiągnęły płaskość ekranów plazmowych najnowszej generacji, dzięki czemu niezależnie od tego, czy są puszczane od przodu czy od tyłu, zawierają tyle samo treści.

Sztuczka prezesa z tabletem była wielkim politycznym sukcesem i przeszła do historii światowego parlamentaryzmu, dlatego poseł Hofman zapewnia, że partia będzie „projekt Gliński” kontynuować. – Aby zmusić premiera Tuska do ustąpienia, w najbliższych tygodniach uruchomimy prof. Glińskiego w wersji na smartfon i płytę DVD, którą dołączymy do zestawów kina domowego. Z myślą o starszych odbiorcach najbardziej przebojowe fragmenty profesora chcemy wypuścić na winylowym singlu – wylicza.

Prawdziwą polityczną gratką ma być jednak odtworzenie profesora w Sejmie na archaicznych wałkach Edisona. Prezes Kaczyński od kilku dni uczy się już podobno obsługi wałków. Zdaniem Hofmana prezentacja ta, nawet jeśli nie doprowadzi do upadku rządu Tuska, odbije się szerokim echem w świecie. – W polityce szalenie istotne są gesty symboliczne. Uważamy, że właśnie takim gestem będzie publiczne pokazanie naszych wałków – przyznaje.

Czytaj także

Ważne tematy społeczne

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj