Społeczeństwo

Uczta na piasku

Egipt po rewolucji – archeolodzy nadal kopią

Malowidło z grobu Chonsuenheba przedstawiające zmarłego z żoną przed stołem ofiarnym. Malowidło z grobu Chonsuenheba przedstawiające zmarłego z żoną przed stołem ofiarnym. Supreme Council of Antiquities/AP / EAST NEWS
Mimo niepewnej sytuacji politycznej w Egipcie archeolodzy nie przerywają pracy. I donoszą o kolejnych ciekawych odkryciach.
Masywny sarkofag z czerwonego kwarcytu, znaleziony w Abydos, wykuto 3700 lat temu dla faraona Sobekhotepa z XIII dynastii.Josef Wegner/Penn Museum Masywny sarkofag z czerwonego kwarcytu, znaleziony w Abydos, wykuto 3700 lat temu dla faraona Sobekhotepa z XIII dynastii.
Szkielet enigmatycznego faraona Senebkaja, prawdopodobnie założyciela nieznanej dotąd dynastii.Jennifer Wegner/Penn Museum Szkielet enigmatycznego faraona Senebkaja, prawdopodobnie założyciela nieznanej dotąd dynastii.
Posąg z Hermontis koło Luksoru, przedstawiający skrybę i medyka Nebamona.J.Maucor/CNRS-CFEETK Posąg z Hermontis koło Luksoru, przedstawiający skrybę i medyka Nebamona.
Posąg kapłana boga Montu, Ramosego.J.Maucor/CNRS-CFEETK Posąg kapłana boga Montu, Ramosego.

Amerykańscy archeolodzy natrafili na grób nieznanego faraona. Nie ma mumii, amuletów, złota, papirusów, a jedynie skromny grób i kości, z których wynika, że zmarły ok. 50 roku życia mężczyzna miał 175 cm wzrostu. Niby nic, a jednak dla egiptologów to ważne wydarzenie, bo tajemniczy faraon to najprawdopodobniej jeden z przedstawicieli nieznanej dotąd dynastii lokalnych władców, co oznacza, że listy królów egipskich, starannie podzielone na kolejne dynastie, trzeba będzie uzupełnić.

Archeologia śródziemnomorska przeżywa głęboką zapaść. Po latach mody na przeszłość, podsycanej przez filmy o Indianie Jonesie, zainteresowanie wyraźnie spadło. Nałożył się na to kryzys gospodarczy oraz niestabilna sytuacja polityczna w krajach arabskich. Najpierw wojna w Iraku uniemożliwiła prowadzenie wykopalisk między Tygrysem a Eufratem, potem Arabska Wiosna wygnała archeologów z Tunezji i Libii, a wojna domowa z Syrii. Wyjątkiem zawsze był Egipt, z którego archeolodzy nie uciekli mimo perturbacji politycznych. Tegoroczny sezon okazał się wręcz wyjątkowo bogaty, jakby egiptolodzy chcieli udowodnić, że egipska pustynia kryje jeszcze mnóstwo skarbów i tajemnic.

Przystawki

Najpierw, w grudniu, pojawiła się informacja o odkryciu przez ekipę Francuzów dwóch posągów. Nie mają one co prawda głów, ale reszta jest dość dobrze zachowana, a z inskrypcji wiadomo, że jeden z nich przedstawia Nebamona – skrybę i medyka z czasów XVIII dynastii (1552–1295 p.n.e.), a drugi Ramosego – arcykapłana z czasów Ramzesa II (1279–1213 p.n.e.). Rzeźby znaleziono kilka kilometrów na południe od Luksoru w Hermonthis (dziś Armant), które słynęło ze świątyni utożsamianego z sokołem boga Montu. To dlatego Nebamon trzyma kapliczkę z wizerunkiem tego boga, a Ramose klęczy przed stołem ofiarnym z dwiema głowami sokołów. Co ciekawe, ten sam Ramose jest już znany z dwóch innych zabytków – rzeźby z Art Institute of Chicago i z reliefu w tebańskim grobie Chonsu, gdzie pojawia się w procesji ku czci boga z Armant.

Szczęście mieli też archeolodzy japońscy z Waseda University, którzy na początku stycznia ogłosili odkrycie grobowca na wzgórzu el-Chocha na tebańskiej nekropoli. Ze stylistyki doskonale zachowanych malowideł można wnioskować, że grób powstał w czasach ramessydzkich (1295–1069 p.n.e.), a jego właścicielem był Chonsuemheb, szef warsztatów i browarów świątyni bogini Mut. Z inskrypcji w grobowcu można się też dowiedzieć, że jego żona i córka nosiły tytuły śpiewaczek w tej samej świątyni. Malowidła pokrywające ściany grobu o planie przypominającym literę T są w dobrym stanie i przedstawiają procesję pogrzebową zmarłego, barkę solarną oraz hymny do boga słońca. Odnalezienie tego grobu to potwierdzenie, że tebańska nekropola urzędników nie jest jeszcze do końca wyeksplorowana. Jednak odkrycia Japończyków i Francuzów to tylko smaczne przystawki przed prawdziwą ucztą, jaką zgotowała ekipa badaczy z University of Pennsylvania pracująca na nekropoli królewskiej w Abydos (170 km na północ od Luksoru).

Pierwsze danie

Na początku stycznia Amerykanie ogłosili, że udało się im zidentyfikować właściciela znalezionego latem sarkofagu z czerwonego kwarcytu. Abydos to jedno z najważniejszych królewskich cmentarzysk, gdzie najstarsze groby, należące do pierwszych królów egipskich, mają ponad 5 tys. lat. Ważący 60 ton sarkofag wykonano ok. 3700 lat temu dla faraona Sobekhotepa. Identyfikację umożliwił znaleziony w grobie fragment reliefu z przedstawieniem króla na tronie z zapisem imienia królewskiego typowego dla faraonów XIII dynastii (1785–1633 p.n.e.). Imiona znano dotychczas tylko z listy królów zapisanej na powstałym ok. 1200 r. p.n.e. Papirusie Turyńskim i z pojedynczych obiektów. Co prawda nie wiadomo, jak brzmiało drugie imię właściciela sarkofagu, ale amerykańscy archeolodzy są przekonani, że był on własnością Sobekhotepa I, który co prawda założył dynastię, ale na tronie utrzymał się zaledwie 4–5 lat.

W historii starożytnego Egiptu okresy prosperity i stabilności, zwane Państwami (Starym, Średnim i Nowym), rozdzielały okresy przejściowe, gdy władza centralna wyraźnie słabła. W czasach dynastii założonej przez Sobekhotepa I rozpoczął się tzw. Drugi Okres Przejściowy, w którym północ Egiptu opanowali przybysze z Bliskiego Wschodu zwani Hyksosami (od Hekau Chasut – władcy obcych krajów). Starożytne źródła okres ten wspominają jako najbardziej traumatyczny w dziejach Egiptu. Maneton, egipski dziejopisarz z III w. p.n.e., pisze, że Hyksosi „przemocą opanowali kraj, brutalnie spalili miasta i zburzyli świątynie bogów, a mieszkańców Egiptu traktowali z okrucieństwem, mordując i sprzedając w niewolę”. Fakt, to Azjaci sprowadzili nad Nil nowoczesne bojowe zaprzęgi konne (zarówno konie, jak i rydwany), ale nie jest prawdą, że brutalnie najechali Egipt. Z ustaleń archeologów wynika, że zaczęli powoli napływać do Delty Nilu już od ok. 2000 r. p.n.e. za pracą, wręcz zachęcani przez szukających wykwalifikowanych specjalistów faraonów Średniego Państwa.

Wieloletnie badania austriackich archeologów w mieście Awaris (dziś wieś Tell el-Dabaa) pozwoliły ustalić, że Azjaci zadomowili się tam już ok. 1800 r. p.n.e. Z czasem gastarbeiterzy zaczęli zdobywać coraz wyższe stanowiska w hierarchii urzędniczej, stając się „nadzorcami obcych krajów”. Gdy za XIII dynastii kolejni uzurpatorzy tronu zmieniali się co kilka lat, Azjaci sięgnęli po władzę. Najpierw przejęli kontrolę nad małą częścią Delty, z czasem jednak rozszerzyli swoje wpływy. Niektórzy badacze przypuszczają nawet, że w początkowej fazie Nowego Państwa lokalni królowie tebańscy (dynastia XVII) byli wyznaczani przez Hyksosów, którzy, uważając się za legalnych faraonów, przyjęli egipską tytulaturę królewską. O tym, jak układały się stosunki między Dolnym i Górnym Egiptem, będą teraz mogli więcej powiedzieć badacze z University of Pennsylvania, bo w czasie prac przy pochówku Sobekhotepa I natrafili na kolejny grobowiec jeszcze bardziej enigmatycznego władcy, który rządził Abydos ok. 1650 r. p.n.e.

Drugie danie

Kilka dni po ogłoszeniu identyfikacji sarkofagu Sobekhotepa I Amerykanie wydali kolejne oświadczenie o znalezieniu w sąsiedniej lokalizacji grobowca ze szczątkami nieznanego dotąd króla. W czterokomorowym grobowcu zbudowanym z bloków pozyskanych z jakiejś starszej budowli zachowały się malowidła i umieszczone w królewskim kartuszu imię Senebkaj. Co najciekawsze, w drewnianym sarkofagu zachowały się kości tego władcy, które pozwalają wnioskować, że król miał 175 cm wzrostu i zmarł w wieku ok. 40 lat. Ciało króla zmumifikowano, ale rabusie, którzy wdarli się do grobu niedługo po pogrzebie, porwali bandaże na strzępy w poszukiwaniu amuletów. W grobowcu rabusie zostawili tylko urny kanopskie (na wnętrzności wyjęte z ciała podczas mumifikacji) z imieniem króla. Skromny pochówek wskazuje, że Senebkaj nie był ani największym, ani najbogatszym z egipskich królów.

Kierujący badaniami Joseph Wegner od dawna twierdził, że w Abydos chowano władców XIII dynastii, odkrycie grobowca króla Sobekhotepa i sąsiadującego z nim grobu Senebkaja to pierwszy materialny dowód, że w trakcie Drugiego Okresu Przejściowego istniała tu nekropola królewska, na której chowano władców rządzących okolicą między 1650 a 1600 r. p.n.e. W grobowcu jest co prawda inskrypcja „król Górnego i Dolnego Egiptu, Woseribre, syn Re, Senebkaj”, ale to bardziej zwyczajowa tytulatura niż fakt historyczny. W tym czasie Egipt był podzielony na mniejsze królestwa, a władcy Abydos stanowili małe, buforowe państewko, uplasowane między strefą wpływów Hyksosów i dynastii tebańskiej (jej ostatni władcy wypędzili Azjatów i otworzyli drogę do powstania Nowego Państwa).

Odkrycie Amerykanów fascynuje również dlatego, że egiptolodzy od dawna podejrzewali istnienie tych władców. Duński badacz Papirusu Turyńskiego Kim Ryholt od lat twierdził, że w czasach, gdy rządziły dynastie hyksoskie i dynastia tebańska, w Abydos był lokalny ośrodek władzy. Na papirusie są bowiem uszkodzone miejsca, gdzie z trudem udaje się odczytać kilkanaście imion władców, którzy nie należą do żadnej z kanonicznych dynastii. Wśród nich, jako jedno z pierwszych, pojawia się zachowane z luką imię Woser... re, doskonale pasujące do tronowego imienia Senebkaja – Woseribre.

Z listy królów wynika zatem, że Senebkaj mógł być jednym z pierwszych władców dynastii z Abydos. Teraz teoretyczne rozważania znalazły swoje potwierdzenie w ziemi, w postaci całej nekropoli władców. – Drugi Okres Przejściowy to czas, w którym rządziło mnóstwo lokalnych królików, po których pozostałości materialne zachowały się głównie w grobach – potwierdza dr Andrzej Ćwiek z Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. – Wegner ma rację, że należy ich szukać na nekropoli w Abydos. Ale odkrycie Amerykanów rodzi mnóstwo nowych pytań, bo choć królowie tej tzw. dynastii z Abydos byli mało znani, zastanawia, jak to się stało, że się w ogóle uchowali, jakie mieli relacje z Hyksosami, a jakie z Tebańczykami, gdzie rezydowali.

Deser

Jak to się dzieje, że mimo lipcowego zamachu stanu egiptolodzy nie przerywali prac nad Nilem? Prof. Karol Myśliwiec, dyrektor Instytutu Kultur Śródziemnomorskich i Orientalnych PAN, podkreśla, że w powojennej historii Egiptu jeszcze nigdy do tego nie doszło. W czasie rewolucji egipskiej w 1952 r., podczas wojny z Izraelem (wojna Jom Kippur) w 1973 r. czy na początku 2011 r. te misje, które już były nad Nilem, kontynuowały prace. Teraz administracyjny chaos po lipcowym zamachu wojskowym zmusił niektórych do przesunięcia wykopalisk o kilka miesięcy, ale nikomu nie przyszło do głowy, by rezygnować z badań.

Póki co jeszcze nikomu z nas nic się nie stało, ale proszę pamiętać, że świetnie znamy teren i wiemy, jak się w nim poruszać, poza tym, przyjeżdżając, dajemy pracę ludziom, dla których jest to często jedyne źródło utrzymania rodziny, o czym wiedzą wszyscy, także terroryści. Zresztą Egipcjanom bardzo zależy, by naukowcy przyjeżdżali, bo ich obecność przynosi im korzyści PR. Minęły czasy, gdy najwyższy urzędnik egipskiej służby starożytności, chcąc osobiście informować świat o wszystkich odkryciach w Egipcie, opóźniał ich upublicznianie. – Dziś trąbienie o nowych odkryciach archeologicznych to sposób, by pokazać światu, że Egipt jest bezpieczny i można do niego przyjeżdżać. W końcu wpływy z turystyki nadal należą do najważniejszych w budżecie państwa.

Prowadzona przez prof. Myśliwca misja w Sakkarze należała do tych, które musiały przesunąć jesienne wykopaliska na zimę. Ale w tym roku badacze zamierzają nadrobić stracony czas i wybierają się do Egiptu również jesienią. – Teraz, w lutym i marcu, musimy usunąć piasek sprzed fasady grobowca, który zlokalizowaliśmy w 2012 r. Usunięcie piachu naszpikowanego luźno leżącymi mumiami trochę potrwa, więc za eksplorację grobu weźmiemy się zapewne dopiero w trakcie kampanii jesiennej. Ponieważ do grobowca udało się nam już zajrzeć przez dziurkę w suficie, już teraz wiemy, że mamy kolejny dekorowany grobowiec z czasów Starego Państwa – mówi profesor. A zatem jest nadzieja, że z Egiptu nadal będą napływać doniesienia o nowych grobach, faraonach i skarbach.

Polityka 6.2014 (2944) z dnia 04.02.2014; Nauka; s. 65
Oryginalny tytuł tekstu: "Uczta na piasku"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Świat

Meghan i Harry zadali cios tysiącletniej monarchii

Szacowny dom Windsorów sypie się w posadach. Ostatnie miesiące przypominają kryminał Agaty Christie „I nie było już nikogo”, bo „znikają” kolejni członkowie królewskiej rodziny.

Marek Rybarczyk
09.01.2020
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną