Dzieci starszych rodziców będzie przybywać

Późniaki
W każdym pokoleniu jest ich kilka procent. Ale z każdym rokiem, również dzięki in vitro, będzie ich przybywało. Dzieci starszych rodziców, które zawsze będą odstawać od swoich rówieśników.
W życiu późnych dzieci pojawia się specyficzna szansa: wcześniej mają za sobą ważny punkt zwrotny. Umieranie rodziców nadaje nowy sens.
Mirosław Gryń/Polityka

W życiu późnych dzieci pojawia się specyficzna szansa: wcześniej mają za sobą ważny punkt zwrotny. Umieranie rodziców nadaje nowy sens.

Późne rodzicielstwo jest sposobem na odmładzanie starzejących się rodziców.
Mirosław Gryń/Polityka

Późne rodzicielstwo jest sposobem na odmładzanie starzejących się rodziców.

Dzieci starszych rodziców łączy zwykle, że byli zaplanowani. W praktyce: od dziecka wiedzieli, że są po coś.
Mirosław Gryń/Polityka

Dzieci starszych rodziców łączy zwykle, że byli zaplanowani. W praktyce: od dziecka wiedzieli, że są po coś.

William Stitt/Unsplash

audio

AudioPolityka Elżbieta Turlej - Późniaki

Rodzice późnych dzieci byli mocno dojrzali. Ojcowie pięćdziesiąt plus, matki po czterdziestce. Socjologowie nazywają ich niedojrzałymi dorosłymi. Bo wypadli z rozkładu jazdy, który potem, decydując się na późne rodzicielstwo, usiłowali nadgonić. Ich potomkowie – pierwsze powojenne pokolenie – właśnie zbliżają się do tego wieku, w którym byli rodzice, gdy powołali ich do życia. Mają po 40, 45 lat. I mówią o sobie, że są dziedzicznie nieprzystawalni.

Planowani

Najwyraźniej widać ich na forach internetowych poświęconych późnemu macierzyństwu. To modny ostatnio temat, także za sprawą 60-letniej aktorki, która niedawno urodziła bliźnięta. Jedni przekonują, że ich starzy rodzice byli aniołami: decydowali się na rodzicielstwo, kiedy byli spełnieni w innych dziedzinach życia i mogli, z sukcesem, poświęcić się dzieciom. Na dowód wklejają linki do wyników badań brytyjskich naukowców: późne dzieci są zdrowsze, dostają lepszą opiekę i szybciej się rozwijają. Inni piszą, że woleliby rodziców może i popełniających błędy – ale wciąż żywych.

Pierwszych i drugich łączy zwykle, że byli zaplanowani. W praktyce: od dziecka wiedzieli, że są po coś. Gustaw, syn pary aktorskiej (kiedy się urodził ona miała 40, on 48 lat) przeczytał w pamiętniku matki, że skoro nie odniosła sukcesu w literaturze i na scenie, teraz poszuka go w życiu osobistym. Niewiele z tego wyszło, bo tuż po porodzie zachorowała na raka piersi i zmarła. Gustaw miał 3 lata.

Małgorzata (matka 42, ojciec 48) o tym, że jej rolą jest odmładzanie starzejących się rodziców, usłyszała od sąsiadów, którzy robili zakupy w ich sklepie.

Joanna, córka pary architektów (ona 40, on 58), do odmładzania dorzuciła nadawanie sensu życia ojcu, weteranowi wojennemu. Powtarzały to ciotki. Brała na słowo, bo ojciec albo był pijany, albo jej nie zauważał. – No i źle wyglądał. Siwy, brudny, kulawy. Wstydziłam się, kiedy przychodził do przedszkola, a dzieci krzyczały: Asia, jest twój dziadek! – wspomina. – Biegłam do domu, byle nie szedł obok. Kuśtykał, coś pokrzykiwał, ale nie oglądałam się za siebie, nie próbowałam go zrozumieć. Mimo to matka powtarzała: odżył.

Dr Radosław Kaczan, psycholog, współautor badań dotyczących tzw. odroczonej dorosłości i skutków braku pokoleniowej punktualności, przyznaje, że rodzinne mity (czyli naturalne w każdej rodzinie opowieści przekazywane zwykle bez większej refleksji) tu służą głównie późnym matkom i ojcom. Dla dzieci to pierwsze życiowe obciążenie. Bo one wszystko biorą dosłownie. Myślą tak: matka miała młodnieć, ale się starzeje, ojciec miał odzyskać radość życia, ale wciąż jest smutny. Czyli to moja wina.

Ciężar jeszcze rośnie, kiedy poznają rówieśników i zaczynają się z nimi porównywać. Najczęściej wypadając niekorzystnie.

Dorosłe już dzieci opowiadają, że w czasach szkolnych niechętnie zapraszały do siebie rówieśników. Albo nie było takiego zwyczaju, albo matki, wchodzące w menopauzę, były rozdrażnione i nie znosiły hałasu. Ojcowie zaś w niczym nie przypominali innych zabieganych tatusiów, bo przysypiali w fotelach lub leżeli w szpitalach. Albo też, jak ojciec Joanny, weteran, trafiali do ośrodków opieki. Joanna odwiedzała go tam przez całą szkołę podstawową, ale koleżankom mówiła, że rodzice się rozwiedli i nie ma z tatą kontaktu. To wydawało się łatwiejsze od opowiadania niż to, że ojciec bełkocze, ma zaniki pamięci i nie zawsze ją poznaje.

Nieprzystający

Ale domy późnych rodziców i ich dzieci były nieprzystające nie tylko ze względu na starość. Były zakorzenione w innej epoce. Małgosia przez całe dzieciństwo słyszała, że ojciec (rocznik 1918) nie skończył szkoły i teraz powinna być wdzięczna za dostęp do edukacji. I za to, że wieczorem mogą całą rodziną klęknąć do pacierza albo posłuchać matki (rocznik 1928) recytującej z pamięci „Pana Tadeusza”. Kiedy raz powtórzyła to koleżankom, postukały się palcem w czoło. Przestała więc opowiadać. Milczał również Gustaw, którego ojciec usiłował upodobnić dzieciństwo syna do własnego, spędzonego w przedwojennej elitarnej szkole dla chłopców w Chyrowie, tzw. polskim Eton. I tak w drugiej klasie podstawówki Gustaw przeczytał „Portret Doriana Greya”, był na bieżąco ze wszystkimi premierami w Teatrze Studio, wiedział, kto zagrał Syfona w „Ferdydurke”. W chwilach wolnych ojciec zabierał go do Puszczy Kampinoskiej, gdzie podczas spacerów dzielił się swoją wizją świata (człowiek jest zależny od okoliczności). – Rówieśnicy czytali komiksy i zbierali puszki po piwie i coca-coli – wspomina Gustaw. – Nie wiedziałem, o czym z nimi rozmawiać. Na szczęście miałem sąsiadkę z córką, które mogłyby być moją matką i starszą siostrą. Przyczepiłem się do nich. Wychodziłem z ich psami, wpraszałem się na kolacje.

To naturalne ciążenie w stronę młodszego pokolenia może – jak przekonuje dr Radosław Kaczan – być ważnym wentylem. Wiadomo, w okresie dorastania ważna jest informacja zwrotna: w jakim jestem miejscu? Co mi się udało? Jak wypadam? Ważne jest też wsparcie kolegów. Dla dzieci „niedojrzałych dojrzałych” ważne jest szczególnie o tyle, że bez niego zaczyna się życie w lęku. I – jak wcześniej, w przypadku rodziców – wypadanie z rytmu. Zwalnia się albo przyspiesza.

Czytaj także

Ważne tematy społeczne

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną