Pisanie politycznych postów za pieniądze: chętnych nie brakuje

Troll na zleceniu
Ogłoszenie na jednym z portali brzmiało: zatrudnię do pisania postów politycznych.
Biura prasowe czy stratedzy partyjni nie zatrudniają komentatorów. Korzystają z pośrednictwa agencji reklamowych.
Alamy/BEW

Biura prasowe czy stratedzy partyjni nie zatrudniają komentatorów. Korzystają z pośrednictwa agencji reklamowych.

Miał być to ktoś kreatywny, lekko piszący i bez żadnych zahamowań – wyraźnie zaznaczano. Zakres obowiązków: dotyczące polityki komentarze pod artykułami, posty w serwisach społecznościowych, na forach internetowych, na blogach, w grupach dyskusyjnych. Stawka za jeden post polityczny od kilkudziesięciu groszy do nawet kilku złotych za posty udostępniane potem przez innych.

W tydzień przyszło 40 zgłoszeń: studenci dziennikarstwa, dziennikarze (w tym z TVN24, śląskiej i podhalańskiej prasy, z różnych mniejszych portali), copywriterzy z agencji reklamowych, freelancerzy, ale także judaistka, handlowiec, sekretarka, hostessa, student zarządzania oświatą i sprzedawca w salonie odzieżowym oraz order picker (tak określił swoją aktualną pracę Polak z Holandii).

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną