Dzieci rysują „wrogów” w Teatrze Zagłębia w Sosnowcu
W ramach przygotowań do spektaklu „Wróg – instrukcja obsługi” uczestniczące w warsztatach dzieci wzięły udział w konkursie na rysunek wroga. Pomysł wzbudził liczne kontrowersje.
Dzieci rysują „wrogów”
mat. pr.

Dzieci rysują „wrogów”

Niemcy, Rosjanie, uchodźcy, terroryści, bezdomni i „pedały” – tak widzą swoich wrogów dzieci ze szkół podstawowych w Sosnowcu, które wzięły udział w warsztatach badawczo-teatralnych „Laboratorium wroga”. Przyczyna warsztatów? Sosnowski spektakl tworzą także pedagodzy teatru, którym zależy na zniwelowaniu różnicy między widzem a artystą. – Chcielibyśmy nie tylko omawiać rzeczywistość, ale też wychodzić na spotkanie z widzem, dla którego spektakl jest tworzony – mówi Justyna Sobczyk, reżyserka.

W tym wypadku spektakl tworzony jest dla dzieci. Twórcy wyszli z założenia, że nie powinni bazować na swoich doświadczeniach z dzieciństwa, bo te są wypaczone przez pamięć i nieaktualne. – Dzieci bardzo dużo widzą, chłoną wszystko, co dzieje się wokół nich. Nie chcemy im mówić, co mają myśleć, wolimy z nimi rozmawiać na trudne tematy – dodaje Sobczyk.

Spektakl został zbudowany wokół powieści graficznej „Wróg” Serge Blocha i Davida Caliego. To rysunkowa opowieść o dwóch żołnierzach, którzy tkwią w okopach i marzą o zakończeniu konfliktu. Żaden z nich nie może opuścić pozycji, bo wierzy, że drugi to wykorzysta. Tkwią więc w kompletnym pacie, nie wiedząc, że są identyczni. Zresztą jeden z przygotowanych dla dzieci warsztatów polegał na dopisywaniu dymków dialogowych mającym się pojednać żołnierzom.

Zaczarowany ołówek

Twórcy spektaklu nie zakładali, że dziesięciolatkowie wskażą wyjęte rodem ze spisu treści „Gazety Polskiej” zagrożenia. Uznali jednak, że skoro czwartoklasista, zamiast bać się szkoły, boi się Niemca lub uchodźcy, to trzeba się z tym zmierzyć. Temu miały służyć warsztaty z „rozbrajania wroga” – zobaczeniu naraz obu okopów z komiksu Blocha. Dzieci sugerowały, że na rysunkach można zamienić bomby na piłki, zabrać „wrogów” na pizzę, nad morze lub w ogóle w inne miejsce. Co ciekawe takie, którego nie ma w Sosnowcu.

Teatralna próba oswojenia dziecięcych wyobrażeń spotkała się z niezrozumieniem części rodziców i nauczycieli. Punktem zapalnym stało się rysowanie, czynność, która urzeczywistnia „wroga”, do tej pory albo ukrytego, albo nieskonkretyzowanego. Sprawa ma trafić do kuratorium oświaty w Katowicach.

Opowiadając o genezie spektaklu, Justyna Sobczyk wspomina spotkanie integracyjne z grupą aktorów, na którym twórcy poszli grać w laserową wersję paintballa. Okazało się, że lokal jest okupowany niemal wyłącznie przez młodzież ze szkoły podstawowej, znacznie sprawniej posługującą się oni plastikową bronią niż dorośli. – Przypomniało mi to kampanię UNICEF „Jeden strzał wystarczy”, dotykającą problemu cyberprzemocy. Wykorzystywała ona zdjęcia, na których młodzi ludzie zamiast karabinów trzymali telefony. To rzeczywistość, w której żyją nasi widzowie – dodaje reżyserka.

W komentarzach rodziców pojawia się wątek podsycania przez twórców ksenofobii. Takie myślenie ma sens tylko, jeśli założymy, że umysł dziesięciolatków to carte blanche. Niczym nieskażona, biała kartka papieru, którą będzie można zapisać dobrem, prawdą i pięknem.

Tymczasem sosnowiecki eksperyment mówi o naszym świecie więcej, niż chcielibyśmy wiedzieć. Do świadomości dzieci nie dostaje się zróżnicowany, zniuansowany obraz rzeczywistości, a czarno-biały przekaz, jasno pokazujący, kto „swój”, a kto „wróg”.

Skoro więc w okopach, w których siedzimy, dochodzi do sztafety pokoleń, to może lepiej „rozbroić wroga” już dziś?

Czytaj także

Ważne tematy społeczne

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj