Czego współczesna młodzież dowie się z lektur Henryka Sienkiewicza

W pustyni i w tłuszczy
Po reformie książki Henryka Sienkiewicza stały się lekturą obowiązkową dla podstawówek. Co współczesne dzieci mogą tam wyczytać?
W dniu meczu Polska-Niemcy na Euro 2016 Jacek Kurski zafundował „Krzyżaków” widzom telewizji publicznej.
Polfilm/EAST NEWS

W dniu meczu Polska-Niemcy na Euro 2016 Jacek Kurski zafundował „Krzyżaków” widzom telewizji publicznej.

Obraz świata w „Quo vadis” (kadr z filmu Jerzego Kawalerowicza) jest do bólu schematyczny i pozbawiony półcieni. Zepsute, dekadenckie imperium, które nie wierzy już w swoich bogów, kontra nowa wiara.
Piotr Bujnowicz/Fabryka Obrazu/Forum

Obraz świata w „Quo vadis” (kadr z filmu Jerzego Kawalerowicza) jest do bólu schematyczny i pozbawiony półcieni. Zepsute, dekadenckie imperium, które nie wierzy już w swoich bogów, kontra nowa wiara.

W oczach współczesnej młodzieży, wychowanej w świecie dynamicznych mediów, „Quo vadis” to drętwa ramota.
Mateusz Wlodarczyk/NurPhoto via ZUMA Press/Forum

W oczach współczesnej młodzieży, wychowanej w świecie dynamicznych mediów, „Quo vadis” to drętwa ramota.

„Murzyni bowiem, póki mahometanizm nie wypełni ich dusz nienawiścią do niewiernych i okrucieństwem, są raczej bojaźliwi i łagodni” – poucza młodych czytelników klasyk. „W pustyni i w puszczy” to lektura obowiązkowa dla klas IV–VI i jedyna, która na tym etapie kształtuje w umysłach polskich uczniów obraz Afrykanów i Arabów. To Sienkiewicz stworzył w literaturze polskiej te stereotypy i utrwalił na pokolenia – mit Araba jako „groźnego obcego” i mit czarnego jako „dobrego dzikusa”, który w zamian za opiekę winny jest białym niewolnicze posłuszeństwo. „[Czarni] są dzicy, prymitywni, ale w pewnym sensie niewinni. Muzułmanie natomiast są grzeszni i chorzy. Nasz pogardliwy stosunek do islamu rodził się na przełomie XIX i XX wieku. Islam był dewiacją cudownej religii chrześcijańskiej. Tworzył zboczonych, niemoralnych ludzi. Arabowie są gorsi ze względu na to, że najpierw należy ich oduczyć jednego, potem nauczyć drugiego, podczas gdy czarnych wystarczy nauczyć” – pisze Michał Leśniewski w pracy zbiorowej „Wokół »W pustyni i w puszczy«”, która ukazała się w stulecie wydania powieści.

Arabowie u Sienkiewicza kłamią, „jak tylko na wschodzie kłamać umieją”. Fałszywi i zachłanni z natury, prawie każdy z nich jest chciwy i ambitny (w tym przypadku to wada). Mają dziki i trochę zwierzęcy wyraz twarzy, ryczą i wrzeszczą przy każdej sposobności, jakby się mieli wzajem mordować. Wyszczerzają kły i przewracają oczyma. Bunt Mahdiego, sudańskie powstanie narodowowyzwoleńcze, fakt, że z fanatyzmem religijnym w tle, to złożona i subtelna kwestia historyczna. Sienkiewicz opisuje ją jako eksces „spitej krwią dzikiej hordy”, bunt ciemnej tłuszczy. „Nietrudno odgadnąć, jak przyjęliby Polacy dzieło, w którym ich powstania narodowe zostałyby ukazane, jako rewolty katolickiej dziczy przeciwko np. cywilizowanej Rosji” – pisze w książce „Wokół »W pustyni i w puszczy«” Sudańczyk Mahmud el Tayeb.

Sam Mahdi to u Sienkiewicza mieszanka potwora z karykaturą. Odprawiając publiczne modły, „rzuca rękami i nogami, jak pajac”. Obleśny i gruby satrapa, którego żony wachlują i drapią po piętach; zmarł, bo „zatchnął się własnym tłuszczem”. Tymczasem Mahdi – jak pisze Mahmud el Tayeb – pochodził z plemienia Dangala, ludzi wysokich i smukłych, wśród których nawet dziś trudno spotkać kogoś otyłego. Nie miał – jak w powieści – wytatuowanej twarzy ani dużej obręczy z kości słoniowej w uchu.

Ale jakiż to piękny kontrast, gdy stojąc twarzą w twarz z takim potworem, Staś – „prawa krew zwycięzców spod Chocimia i Wiednia”, dumnie i ze wzgardą odrzuca propozycję przejścia na islam. Za to on, jako „nieodrodny potomek obrońców chrześcijaństwa”, może sobie ochrzcić, kogo chce, bez pytania o zdanie; także pogrążonych w śmiertelnej śpiączce Afrykanów, bo ich biały, umierający „właściciel” życzy sobie „zabrać swoją karawanę w ostatnią podróż”.

Sienkiewiczowscy czarni są leniwi, łakomi, zabobonni. W sumie poczciwe dusze, „ale na ich wdzięczność liczyć nie można; to są dzieci, które zapominają o tym, co było wczoraj”. No i ten śmieszny, głupi Kali, który rzucony przez Stasia epitet „osioł” bierze za wyróżnienie. I ta jego słynna moralność, która utkwiła nam w języku po dziś dzień. Niektórzy próbują bronić „W pustyni i w puszczy”, twierdząc, że to opowieść o przyjaźni białego i czarnego chłopca, którzy razem pokonują bezdroża Afryki, wspierając się nawzajem. Nawet pobieżna lektura pokazuje, że to absolutna bzdura. Kali co i rusz pada przed Stasiem i Nel na twarz, deklaruje się jako ich niewolnik. Staś rozkazuje, a Kali „spełnia rozkazy w mgnieniu oka”. Jego pozycji nie zmienia ani to, że bez jego wiedzy o dzikiej naturze cała grupa nie miałaby szans na przeżycie, ani to, że okazał się członkiem plemiennej arystokracji. Ot, Staś pochlebia sobie, że ma za sługę królewicza.

Wielki biały (14-letni) bwana kubwa, co prawda „syn podbitego narodu”, ale przecież z rasy kolonizatorów, przemierza interior na słoniu, z remingtonem w ręku, budząc podziw i lęk czarnych dzikusów. Na tyle głupich, że biorą ośmiolatkę za „dobre, białe mzimu” – bóstwo i oddają jej cześć. Sami stawiają sobie jej małą nóżkę na głowie na znak poddaństwa. Gdy mzimu śpi, mieszkańcy wioski mają milczeć pod groźbą ucięcia języka. Rola Nel jest bierna. Głównie choruje, płacze, szczebiocze jak ptaszek i podziwia Stasia. Ale jej anielskiej słodyczy nie umieją się oprzeć nawet „dzikie i nierozwinięte dusze Arabów”.

O czwartej z grupy, czarnoskórej Mei, dowiadujemy się głównie tego, że jest cicha i pokorna. „Wielki świat” to dla niej nie tylko sznurek paciorków, którego zazdrości Kalemu, ale też obroża psa Saby. Chciałaby taką, bo ma jedynie mosiężną obrączkę na nogę. Dziwi się, że chrzest nie wybielił jej skóry, chociaż dobra Nel tłumaczyła jej, że to dusza „będzie biała”. Mea to ostatnie ogniwo hierarchii. Wie to nawet słoń King, który „pomiarkował doskonale, że na przykład osobą, której najwięcej trzeba słuchać, jest Staś, a osobą, o którą najwięcej wszyscy dbają – Nel. Więc spełniał najbaczniej rozkazy Stasia, a najbardziej kochał Nel. Z Kalego mniej sobie robił, a Meę lekceważył zupełnie”.

Czy Sienkiewicz był rasistą?

Według współczesnych kryteriów z całą pewnością tak. Wystarczy sięgnąć do jego „Listów z Afryki”, by trafić na opis „budzącej wszędzie jednakową wesołość” jazdy na karku Murzyna, który Sienkiewicz dodatkowo ubarwia obawą, by nie pobrudzić sobie białego kolonialnego stroju o czarną skórę. Ale nie o to chodzi. Jak przekonuje Jan Kieniewicz w tomie „Wokół »W pustyni i w puszczy«”, osądzanie Sienkiewicza z dzisiejszej perspektywy jest żałosne, bo nie można się nad nim znęcać, że nie przewidział wyzwolenia Trzeciego Świata. Chociaż od pisarza, „syna podbitego narodu”, można by oczekiwać nieco więcej empatii dla podbitych ludów. Sienkiewicz był jednak dzieckiem swojej epoki, w której rasizm był czymś powszechnym i nie raził. I nie ma sensu osądzać go za grzechy tej epoki. Ma jednak sens pytanie, czy jest to lektura dla współczesnych 10-latków?

W wydanym w 2012 r. tomie „Wokół »W pustyni i w puszczy«” jeden z jego redaktorów Jerzy Axer pisze we wstępie, że Sienkiewicz jest lekturą niszową i elitarną, trochę nostalgiczną. „Przejście ze sfery lektury masowej i doświadczenia szkolnego do sfery lektury elitarnej, dobieranej do czasu i osoby czytelnika, jest najlepszym z tego, co może spotkać najwybitniejsze dzieła Sienkiewicza, zarówno »Trylogię«, jak i »W pustyni i w puszczy«”. Tylko że to już nieprawda. Gdy przed reformą szkolnictwa nie było kanonu obowiązkowego, wielu nauczycieli w swoich autorskich programach rezygnowało z tej lektury, uznając, że na tym etapie edukacji wyjaśnienie wszystkich kontekstów historycznych i kulturowych może być zbyt trudne. Po reformie „W pustyni i w puszczy” stało się obowiązkową lekturą każdego polskiego dziecka.

Czytaj także

Ważne tematy społeczne

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną