Za tydzień możliwy całkowity zakaz aborcji. Strajki pod diecezjami w całym kraju
Chcemy powiedzieć, co myślimy o biskupach żądających wprowadzenia w Polsce całkowitego zakazu aborcji – zapowiadają organizatorki Strajku Kobiet.
Biskupi podczas zebrania plenarnego Konferencji Episkopatu Polski na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim
Jakub Orzechowski/Agencja Gazeta

Biskupi podczas zebrania plenarnego Konferencji Episkopatu Polski na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim

W niedzielę, 18 marca, w całym kraju będzie demonstrował Strajk Kobiet. Protesty przeciwko zaostrzeniu prawa aborcyjnego pod hasłem „Słowo na niedzielę” odbędą się pod biurami diecezji i archidiecezji. „Idziemy, żeby powiedzieć, co myślimy o biskupach żądających wprowadzenia w Polsce całkowitego zakazu aborcji. Chcemy zapytać kościelnych urzędników, gdzie jest ich miłosierdzie. Gdzie jest ich człowieczeństwo. Gdzie jest ich miłość bliźniego. I co musimy zrobić, aby wreszcie dali nam, kobietom, »święty spokój«” – zapowiadają organizatorki. Niedzielne protesty odbędą się m.in. w Warszawie, Krakowie, Łodzi, Częstochowie, Wrocławiu, Kielcach, Katowicach, Toruniu i Rzeszowie.

Posłowie na usługach biskupów

W środę, 14 marca, episkopat wydał komunikat wzywający posłów do zajęcia się projektem „Zatrzymaj aborcję”. Biskupi wzięli na siebie obowiązek „przypomnienia o konieczności bezwarunkowego szacunku należnego każdej istocie ludzkiej we wszystkich chwilach jej istnienia”.

Projekt, którego inicjatorką była Kaja Godek, usuwa z obowiązującej ustawy o planowaniu rodziny przesłankę zezwalającą na aborcję, kiedy „badania prenatalne lub inne przesłanki medyczne wskazują na duże prawdopodobieństwo ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu”.

Tuż po tym, 15 marca, na stronach Sejmu pojawiła się informacja o „zmianie porządku dziennego”. W pracach komisji sprawiedliwości i praw człowieka znalazł się projekt Godek. Komisja kierowana przez Stanisława Piotrowicza już 19 marca wyda opinię o tym projekcie dla komisji polityki społecznej i rodziny, do której „Zatrzymaj aborcję” może trafić 21–23 marca. A pod głosowanie na sali plenarnej Sejmu już 23 marca. To znaczy, że za tydzień możemy mieć w Polsce niemalże zakaz aborcji. Jedno z najostrzejszych w Europie praw antyaborcyjnych.

40 proc. Polaków chce liberalizacji prawa aborcyjnego

W opublikowanym w sierpniu 2017 roku sondażu Ipsos dla OKO.press jedynie 11 proc. ankietowanych zadeklarowało, że popiera całkowity zakaz aborcji. Z kolei 40 proc. opowiada się za liberalizacją ustawy. 41 proc. badanych jest za tym, by ustawa pozostała bez zmian.

Przez ostatnie tygodnie wydawało się, że PiS nie chcąc drażnić centrowych wyborców i kobiet, które wzięły udział w Czarnym Proteście 2016 i 2017 roku, zrezygnował z dalszych prac nad zaostrzeniem prawa dotyczącego przerywania ciąży. Zarówno w Sejmie, jak i w Trybunale Konstytucyjnym.

W październiku 2016 roku przed sejmowym głosowaniem nad projektem Ordo Iuris decydujący okazał się głos Kościoła. Biskupi poczuli, że przez całkowity zakaz aborcji stracą młode kobiety. Dziś okopali się na mocniejszych pozycjach. Być może dlatego, że manifestacje z ostatniego półtora roku w sprawie pigułki „dzień po” czy aborcji nie były już tak liczne jak Czarny Protest. Albo dlatego, że posługując się językiem moralności i pogardy wobec kobiet, łatwiej wytłumaczyć przymus rodzenia dzieci, które tuż po porodzie w cierpieniach umrą.

Jeśli nie chcemy, żeby Kościół pisał w Polsce prawo, trzeba tę niezgodę pokazać. Nie tylko protestując pod diecezjami. Być może pustki w kościołach dadzą biskupom do myślenia więcej niż nawet najliczniejsza manifestacja.

Czytaj także

Ważne tematy społeczne

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj