NIK alarmuje: posiłki szpitalne fatalnej jakości. Lepiej jest w więzieniach
Dietetycy pracujący w magazynach, niedobory witamin w posiłkach i insekty w kuchni. W szpitalach jest gorzej, niż się wydawało.
W kontrolowanych szpitalach stosowano od 6 do 38 rodzajów diet o niejednolitych nazwach i różnych charakterystykach.
rawpixel.com/Unsplash

W kontrolowanych szpitalach stosowano od 6 do 38 rodzajów diet o niejednolitych nazwach i różnych charakterystykach.

Przez osiem lat w żadnym stopniu nie poprawiło się żywienie pacjentów w szpitalach – wynika z inspekcji przeprowadzonej przez Najwyższą Izbę Kontroli w polskich szpitalach. Dodatkowo od 2006 roku, czyli od wejścia w życie ustawy o bezpieczeństwie żywności i żywienia, minister zdrowia nie skorzystał z możliwości uregulowania standardów żywienia w szpitalach, a taką dawała mu ustawa.

Tymczasem standardy zdążono wprowadzić w więzieniach. Minister sprawiedliwości wskazał nie tylko rodzaje posiłków i napojów, ale także wartość odżywczą i energetyczną oraz minimalny dzienny koszt wyżywienia. W efekcie więźniowie są w Polsce lepiej karmieni od pacjentów szpitali.

Najważniejsze wnioski z raportu NIK

1. W większości szpitali wydawano posiłki nieadekwatne do stanu zdrowia pacjentów. Przygotowywano je z niskiej jakości produktów, o niewłaściwych wartościach odżywczych. Żywność nie spełniała zasadniczej funkcji – wspomagania leczenia i powrotu do zdrowia. Czasami nawet mogła szkodzić. Dzienny koszt wyżywienia w polskich szpitalach wynosi od 9,55 do 17,99 zł.

2. W większości szpitali wartość kaloryczna posiłków była niższa (od 3 do 28 proc.) bądź wyższa (od 13 do 50 proc.) od zalecanej. Przy bilansowaniu jadłospisów w 88 proc. placówek objętych badaniem zamiast faktycznych wartości odżywczych przyjmowano wartości określone w programach komputerowych wykorzystywanych do układania diet, które w większości przypadków różniły się od wartości na etykietach tych produktów.

3. W posiłkach stwierdzono liczne niedobory. Wapnia – powodujące odwapnienie, zmiękczenie i zniekształcenie kośćca; żelaza – niedokrwistość, niedotlenienie tkanek, obniżenie odporności organizmu; magnezu – nadmierną pobudliwość mięśniową, drżenie i bolesne skurcze mięśni, stany lękowe, bezsenność; potasu – nadciśnienie, obrzęki rąk i nóg, zaburzenia w funkcjonowaniu nerek.

4. W jedzeniu stwierdzono też nadmiary, na przykład soli (od 142 do 374 proc. normy) lub witaminy A, której wysokie spożycie, ze względu na gromadzenie się tej witaminy w wątrobie, może być toksyczne.

5. Pacjentom serwowano zbyt mało warzyw i owoców, za dużo mięsa czerwonego, tłustych przetworów mięsnych, tłustych wędlin, w tym gorszej jakości. Podawano potrawy ciężkostrawne, ryby konserwowe lub hodowane w rejonach zanieczyszczonych. Zamiast masła – „tłuszcz mleczny do smarowania”, zamiast sera – „suszony hydrolizat białkowy o smaku sera i aromacie sera”. Oraz oczywiście „klasyki”, takie jak wędliny zawierające niewielki procent mięsa, podroby, pasztety, parówki.

6. Prawie w połowie szpitali korzystających z usług firm kateringowych nie było dietetyka. A w szpitalach zatrudniających dietetyków jeden dietetyk opiekował się od 76 do 740 pacjentami. Dietetycy mieli też często inne obowiązki – pracowali jako magazynierzy, pomoc kuchenna czy archiwiści.

Na przykład dietetyk szpitala w Opocznie posiadała dwa zakresy obowiązków. Oprócz zadań związanych z opieką żywieniową do jej zadań należało prowadzenie gospodarki magazynowej oraz pomoc w kuchni. Obróbka owoców, warzyw, mięs i ryb, pomoc przy wydawaniu posiłków, a także mycie naczyń i urządzeń kuchennych. Z kolei dietetykowi w Łodzi powierzono dodatkowo obowiązki archiwisty.

Czytaj także

Ważne tematy społeczne

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj