Niepełnosprawne dzieci nie umierają, kiedy stają się dorosłe
Dotychczas urzędnicy, z którymi rozmawialiśmy o wyższych świadczeniach, mówili, że decyzje leżą w gestii „kogoś wyżej”. Dlatego chcemy rozmawiać z Jarosławem Kaczyńskim – mówi Maria Królikowska z grupy Rodzice Osób Niepełnosprawnych.
Protest Rodziców Osób Niepełnosprawnych
RON - Rodzice Osób Niepełnosprawnych/Facebook

Protest Rodziców Osób Niepełnosprawnych

AGATA SZCZERBIAK: – Grupa Rodzice Osób Niepełnosprawnych (RON) wznowiła protest zawieszony w 2014 roku. Chcecie spotkać się z premierem, prezydentem oraz Jarosławem Kaczyńskim. Dlaczego?
MARIA KRÓLIKOWSKA: – To jedyne decyzyjne osoby w naszym państwie. I dlatego tylko z nimi chcemy rozmawiać.

W jakiej sprawie?
Mamy dwa postulaty, które w czasie kampanii wyborczej w 2015 roku, u ówczesnej opozycji, znajdowały pełne zrozumienie. Po pierwsze, zasiłek pielęgnacyjny jest żenująco niski, od 12 lat niewaloryzowany – wynosi 153 zł. Nie ma drugiego tak „zaniedbanego” świadczenia. PiS mówił, że kiedy dojdzie do władzy, to się tym zajmie. Nie dotrzymał słowa. Chcielibyśmy wprowadzenia dodatku rehabilitacyjnego, który byłby przyznawany po 18. roku życia. Miałby wynosić 500 zł.

To samo z niską rentą socjalną, 740 zł na rękę, która obecnie stanowi 84 proc. najniższej renty z ZUS. Rentę socjalną pobierają osoby, których niepełnosprawność powstała przed 18. lub 25. rokiem życia. To nie ich wina, że nie mają możliwości wypracować swojej emerytury czy renty. To już nie dzieci, ale osoby dorosłe, chore od urodzenia, które skończyły 18 lat i są wykluczone z systemu pomocy. Renta socjalna jest poniżej minimum socjalnego. Więc jak za nią wyżyć? Chcielibyśmy zrównania tej kwoty z najniższą rentą z ZUS z tytułu niezdolności do pracy.

Mam córkę, która ma 32 lata i za chwilę znajdzie się w programie Senior Plus, bo 500 plus jej nie obejmuje. Jako młoda kobieta nie ma żadnego wsparcia od państwa, nie może wyjść z domu. Rząd wciąż pomija problemy tej grupy społecznej. A my mówimy o osobach, które bez wsparcia sobie nie poradzą. Po prostu umrą. Z głodu, z brudu. W czterech ścianach.

Dorosła osoba niepełnosprawna może więc liczyć tylko na 153 zł zasiłku i rentę w wysokości 740 zł na rękę. A opiekun takiej osoby?
Opiekunowi przysługuje świadczenie pielęgnacyjne 1477 zł, które wywalczono cztery lata temu w Sejmie podczas protestów, które teraz wznowiliśmy. Może ktoś za to przeżyje, ale samodzielnie. Ale nie powinniśmy tych dwóch spraw łączyć. Rząd niestety ma tendencję, żeby osobę niesamodzielną na rencie socjalnej łączyć z rodzicem. To jakaś forma uwięzienia.

Tak nam odpisują zresztą na różne pisma: że renta, którą otrzymuje osoba niepełnosprawna, to jej wkład w budżet domowy, bo ona i tak pod koniec życia pozostaje pod opieką rodziców lub DPS. To przedmiotowe traktowanie niepełnosprawnych. Nie mówiąc już o Konwencji Praw Osób Niepełnosprawnych, do której przestrzegania rząd zobowiązał się już sześć lat temu. Wśród jej punktów są także te o zabezpieczeniu socjalnym. A renta socjalna pozostaje poniżej minimum socjalnego, obliczonego dla zdrowych ludzi. Można za nią tylko wegetować.

Osoba niepełnosprawna ponosi też dodatkowe koszty: trzeba opłacić rehabilitację, terapię, pampersy, lekarzy, transport. Nierefundowane są cewniki, rurki tracheostomijne. Osób całkowicie niesamodzielnych w skali 38-milionowego kraju naprawdę nie jest tak dużo, żeby nie dało się zadbać o ich potrzeby bardziej.

Czy cztery lata temu politycy PiS wspierali Wasze postulaty? Byli wtedy jeszcze w opozycji.
Tak, wspierali. Byli zbulwersowani, że te kwoty są tak niskie. W 2016 roku. już po wyborach zorganizowałyśmy protest pod Kancelarią Premiera. Przyjęto nas tam, miałyśmy 21 postulatów, które mogłoby posłużyć jako ramy naprawy systemu. Powstał międzyresortowy zespół pod kierunkiem ministra Krzysztofa Michałkiewicza. Ale zrobiła się z tego szopka.

W międzyczasie przyjęto ustawę „Za życiem”.
Ale ona dotyczy tylko dzieci. Tak jakby po 18. roku nasze niepełnosprawne dzieci umierały albo odpływały w niebyt. Czekałyśmy dwa i pół roku. Cały czas nas się zbywa i tłumaczy, że jest przecież 500 plus. Ale nasze dzieci nie są już dziećmi.

To naprawdę przykre, że w Polsce rodzina to jest tylko z dziećmi, najlepiej ze zdrowymi, a tam, gdzie jest osoba niepełnoprawna, to nie jest rodzina.

Jak długo będziecie protestować?
Aż do skutku. Liczymy, że ktoś ma moc decyzji, skontaktuje się z nami. Dotychczas urzędnicy, z którymi rozmawialiśmy, mówili, że decyzje leżą w gestii „kogoś wyżej”. A więc nie ma sensu z nimi rozmawiać.

Czytaj także

Ważne tematy społeczne

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj