Stypendia 500 plus dla młodych pielęgniarek, czyli pieniądze lepsze i gorsze
Rząd PiS obiecuje młodym pielęgniarkom stypendia 500 plus, dzieląc nasze pieniądze na lepsze i gorsze. Gorsze są te, które zarabiamy.
Rząd PiS próbuje zatrzymać w kraju młode pielęgniarki stypendiami 500 plus.
Marcin Stępień/Agencja Gazeta

Rząd PiS próbuje zatrzymać w kraju młode pielęgniarki stypendiami 500 plus.

Rząd wymyślił, że zatrzyma w kraju młode pielęgniarki stypendiami. Zamiast podwyżek dla wszystkich obiecuje 500 plus, ale tylko dla tych, które skończą studia i podejmą pracę na etacie w publicznym szpitalu lub przychodni. Zabrakło wyobraźni – taki pomysł zamiast zadowolenia wzbudzi ferment w całym środowisku.

Stypendium 500 plus karą dla pielęgniarek, które dotąd nie wyjechały?

Aż 40 proc. absolwentek i absolwentów studiów pielęgniarskich nie podejmuje pracy w zawodzie. Naczelna Rada Pielęgniarek i Położnych uważa, że główną przyczyną są zbyt niskie zarobki. Remedium na to ma być program „stypendium 500 plus”. Na taką sumę przez dwa lata mogłyby liczyć osoby, które po skończeniu nauki podejmą w kraju pracę na etacie – donosi „Dziennik Gazeta Prawna”. Czyli młode pielęgniarki, które już są w zawodzie, na dodatkowe pieniądze liczyć by nie mogły, stypendia mają być tylko dla rozpoczynających pracę. To ma być kara dla tych, które nie wyjechały wcześniej? Świeżo upieczone absolwentki na starcie zostałyby skonfliktowane z koleżankami ledwie o rok czy dwa lata starszymi. Dlaczego pozostanie w zawodzie tych ciut starszych państwo uważa za mniej istotne? Zdanie pacjentów jest z pewnością odmienne.

Czytaj także: Czy w polskich szpitalach zabraknie pielęgniarek

Po dwóch latach niezadowolone będą już wszystkie pielęgniarki, bo stypendia się skończą i zarobki wrócą do poziomu, który powoduje, że tak wiele z nich woli opiekować się pacjentami w Niemczech, Norwegii czy Szwecji. Po co rząd chce jeść tę żabę? Boi się dać wszystkim pielęgniarkom podwyżki, które trudno im będzie po dwóch latach odebrać?

Lepsze i gorsze pieniądze według PiS

Rząd Prawa i Sprawiedliwości podzielił nasze pieniądze na lepsze i gorsze. Gorsze są te, które zarabiamy. Od nich bowiem odlicza się podatek PIT, a także różne składki na ZUS. Z każdego zarobionego ciężką pracą 1000 zł na rękę dostajemy niewiele ponad 600 zł. O wiele lepsze są pieniądze z zasiłków, takie jak 500 plus. Na rękę dostaje się okrągłe 500 zł, nieodchudzone żadnymi składkami ani podatkami. Podobny walor, jak można się domyślać, ma mieć stypendium 500 plus.

Instytut Badań Strukturalnych obliczył, że program 500 plus spowodował odejście z rynku pracy ponad 100 tys. kobiet w ciągu zaledwie roku. Podobny rezultat może mieć program stypendium 500 plus, choć trzeba na nie przez dwa lata pracować. Po tych dwóch latach każda z pielęgniarek zarobi już jednak 500 zł mniej, bo stypendium się skończy. Ale będą ciągle wystarczająco młode, żeby jeszcze wyjechać. I wystarczająco wkurzone, żeby się na to zdecydować.

PiS zachęca do niepracowania. Skąd weźmie na „prezenty”?

Rząd najwyraźniej opatruje plusami kolejne „prezenty”, żeby wyborcy utożsamiali je z Prawem i Sprawiedliwością. Jednocześnie jednak nie zauważa, że te prezenty stają się zachętą do niepracowania. A przecież wypłacane są z podatków osób, które jeszcze pracują, więc mogą też zażądać pensji plus. Państwo, które zniechęca do pracy, długo tych prezentów dawać nie będzie.

Czytaj także: Zmiany w służbie zdrowia? Rozliczmy PiS z obietnic wyborczych

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną