Społeczeństwo

Buciki Pamięci – upamiętnijmy ofiary kościelnej pedofilii

Dzięki Ninie Sankari i innym działaczom na rzecz moralności publicznej i świeckości państwa akcja Buciki Pamięci trafi także do Polski. Dzięki Ninie Sankari i innym działaczom na rzecz moralności publicznej i świeckości państwa akcja Buciki Pamięci trafi także do Polski. Janko Ferlič / Unsplash
Buciki wiesza się, by zgorszenie, jakim jest pedofilia, jej umniejszanie i ukrywanie, mogło się dopełnić i wyrazić.

W związku ze zbliżającą się wizytą papieża Franciszka w Irlandii zaplanowano liczne protesty. Irlandia to kraj szczególnie doświadczony przez zbrodniarzy w habitach i sutannach (by wspomnieć 800 dzieci zamęczonych na śmierć w kościelnych ochronkach w ciągu kilku dekad XX w.) i do niedawna będący katolickim państwem wyznaniowym, a właściwie kościelnym folwarkiem.

Dziś Kościół irlandzki – w wyniku niewyobrażalnych skandali związanych z pedofilią i znęcaniem się nad dziećmi – znajduje się w stanie upadku, a republika po raz pierwszy w swej historii cieszy się niepodległością względem Watykanu. I choć papież Franciszek wydaje się pierwszym, który wydał wojnę masowej pedofilii duchownych, i pierwszym, który nie próbuje umniejszać skali tego zjawiska, to on właśnie, z racji swej funkcji i odpowiedzialności, jest właściwym adresatem społecznego oburzenia i moralnego gniewu.

Na kościelnych murach zawisną dziecięce buciki

Najważniejszą zaplanowaną akcją protestacyjną jest Baby Schoes Remember (Buciki Pamięci). W niedzielę na murach kościołów w kilku irlandzkich miastach zawisną dziecięce buciki przewiązane czarną wstążką – dla upamiętnienia znanych i nieznanych ofiar pedofilii i innych przestępstw popełnianych przez duchownych katolickich na dzieciach. Trudno o bardziej sugestywną i wyrazistą akcję.

Jej siła polega na zawstydzaniu adresata i postawieniu go w sytuacji moralnej, w której jedynie pokora i ekspiacja mogą go uchronić przed obnażeniem własnej zatwardziałości w grzechu. Te buciki wiesza się, by zgorszenie, jakim jest pedofilia, jej umniejszanie i ukrywanie, mogło się dopełnić i wyrazić. Ktokolwiek odważy się zdjąć bucki z kościelnego płotu, ten stanie się wspólnikiem tych, którzy masowej pedofilii księży zaprzeczają bądź chcieliby ją ukrywać lub bagatelizować. Tym samym owi „pokątni zdejmowacze” okażą się, chcąc nie chcąc, wspólnikami pedofilskiego procederu.

Buciki Pamięci w Polsce

Dzięki Ninie Sankari i innym działaczom na rzecz moralności publicznej i świeckości państwa akcja Buciki Pamięci trafi także do Polski. W niedzielę 26 sierpnia przewiązane czarnymi wstążkami buciki zawisną na murach kilku warszawskich kościołów. Jeśli jesteście wrażliwi na krzywdę dzieci i nie zgadzacie się na uparcie powtarzane przez polski Kościół kłamstwo pedofilskie („pedofilia nie występuje wśród księży częściej niż w innych środowiskach”) – przyłączcie się. Zachęcam zwłaszcza katolików, którym wyuzdanie i dewiacja wielu księży powinny szczególnie ciążyć. Pokażcie, że macie te sumienia, o których tyle mówicie!

Bo dla człowieka mającego jakąś przeciętną chociaż wrażliwość moralną i sumienie jest czymś zdumiewającym i niepojętym, że ktoś może mieć coś przeciwko potępianiu pedofilii i piętnowaniu tych, którzy się jej dopuszczają bądź ją tuszują. Wartość akcji Buciki Pamięci polega m.in. na tym, że obnaża takie postawy, pozwalając ujawnić się katolikom, którzy ośmielają się bronić Kościoła przed tak oczywiście słusznym gniewem i napiętnowaniem. Gdy zamieściłem na Facebooku link do informacji o akcji, odezwał się pewien znajomy katolik, pisząc: „Były już wcześniej reżimy (również liberalne) walczące z Kościołem. Chcesz dołączyć do tych hmm »chlubnych« tradycji?”. To bardzo znamienne i typowe. Warto więc odpowiedzieć.

Kościoła nie wolno krytykować?

Twierdzenie, że skoro jakieś reżimy (np. stalinowski) walczyły z Kościołem, to tym samym walka z Kościołem jest jakimś wspólnictwem z nimi i jest jako taka niesprawiedliwa, to nie tylko ciężkie nadużycie moralne, lecz po prostu absurd. Czyżbyśmy mieli powstrzymywać się od zwalczania zła, ilekroć okaże się, że zwalcza je również ktoś zły? Mielibyśmy nie potępiać stalinizmu, skoro potępiał go również Hitler? Albo odwrotnie?

Spuśćmy zasłonę miłosierdzia na ten nonsens. Ważniejsza jest inna sprawa. W retoryce życia publicznego w Polsce utarło się mianowicie przyjmować za oczywistość, że walka z Kościołem albo „atakowanie Kościoła” są czymś złym. Niby to nie wolno z Kościołem (a może z nikim w ogóle?) walczyć ani nikogo atakować. Otóż roszczenie takie jest absurdalne i głęboko niemoralne. Ze złem, np. z pedofilią wśród duchownych, jak najbardziej trzeba walczyć i walczyć trzeba z instytucją, która jest siedliskiem tego procederu, a w dodatku ukrywa go bądź się go wypiera. A walcząc z instytucjonalnym matecznikiem zła, jakim jest masowa pedofilia, niebotycznie przekraczająca „statystyczne średnie” dla wszelkich innych męskich populacji, trzeba atakować.

Czytaj także: Papież Franciszek zapowiada walkę z pedofilią w Kościele

Walka z pedofilią w Kościele to moralny obowiązek

Czas powiedzieć jasno i wyraźnie: nikt nie ma obowiązku szanować Kościoła i powstrzymywać się od walki z nim i atakowania go, byleby tylko nie łamał prawa. Kościół daje nam wspaniałe przykłady walki – z niewiernymi, heretykami, „dżenderem”, „ateuszami” itd. Używał do tego celu izb tortur, ciemnych lochów i wszelkich narzędzi indywidualnego i masowego terroru. Nie pójdziemy w jego ślady. Ale wypraszamy sobie wszelkie sugestie, że Kościół ma jakiś immunitet czyniący zwalczanie go i atakowanie czymś niedopuszczalnym. Wręcz przeciwnie – walka z tą instytucją w niektórych okolicznościach, np. wobec ujawniania masowej pedofilii księży w kolejnych krajach, staje się moralnym obowiązkiem.

Sądzę, że jest również obowiązkiem religijnym osób wierzących w istnienie osobowego Boga, bo dla nich działalność instytucji uzurpującej sobie prawo przemawiania w imieniu Boga, a skalanej takim obrzydlistwem i zepsuciem, stanowi niewyobrażalne zgorszenie i bluźnierstwo. Sam nie jestem wierzący, lecz gdybym wierzył w Boga, istnienie takich organizacji religijnych jak Kościół katolicki (nie słyszałem o innej, porównywalnej, lecz nie wykluczam, że gdzieś w świecie jest) byłoby dla mnie strasznym wyrzutem sumienia i urągowiskiem dla Bożej czci, za co przepraszałbym Boga każdego dnia w modlitwie. Zresztą wiem, że liczni wierzący na świecie tak właśnie czynią – zwłaszcza chrześcijanie różnych wyznań cierpią i wstydzą się za Kościół katolicki, który także przecież należy do rodziny wyznań chrześcijańskich, uważając się w dodatku za jedyne w pełni prawowite chrześcijaństwo.

Historia kościelnej przemocy

Nie mogę pojąć, w jaki sposób można uważać za „Kościół święty” organizację, której cała historia naznaczona jest niewyobrażalnym terrorem i zbrodnią. Przez kilkanaście stuleci Kościół siał terror, torturując i zabijając wszystkich, którzy ośmielili się podważać jego władzę bądź doktryny. Stworzył wielkie imperium, kontrolujące w pełni życie publiczne wielu państw, życie prywatne, a nawet sumienia ich mieszkańców, wypalając ogniem najlżejsze przejawy nieposłuszeństwa, a także zmuszając swych poddanych (zwanych przewrotnie „wiernymi”) do płacenia na swoją rzecz podatków oraz do niewolniczej pracy, nie mówiąc już o łamaniu sumień, niszczeniu wiary i tradycji całych narodów i o wymuszaniu na wszystkich poddanych nieustających hołdów.

Niebywała historia kościelnej przemocy to nie tylko krucjaty, inkwizycja czy agresywne zbrojne zakony (jak tzw. Krzyżacy – nieprzejednany wróg Polski), lecz trwająca ponad tysiąc lat codzienność opresji, przymusu i okrucieństwa. Apogeum kościelnego totalitaryzmu stanowiły prawo i praktyka polityczna tzw. Państwa Kościelnego w Italii, gdzie przez stulecia trzymano Żydów w gettach i piętnowano specjalnymi oznaczeniami. Obowiązujące w państwie papieży ustawodawstwo zostało w XX w. skopiowane przez Hitlera w postaci tzw. ustaw norymberskich.

Czy to w podzięce za to Kościół zaraz po wojnie przerzucił do Ameryki Południowej setki zbrodniarzy nazistowskich, aby mogli uniknąć odpowiedzialności? Bóg raczy wiedzieć... I tak dalej... Ilekroć wylicza się zbrodnie jakiegoś potwornego reżimu, nachodzi człowieka obawa, że ktoś, kto to czyta, mógłby pomyśleć, że to wyliczenie jest pełne. Nie, nie jest. Bynajmniej. I na to wszystko Kościół ma tylko jedną, żałosną odpowiedź: „ale były też szpitale i uniwersytety”. Mówcie to matkom pomordowanych.

Dziś polem walki jest pedofilia

Walka z Kościołem, trwająca stulecia i kosztująca życie miliony ludzi, przyniosła wspaniałe owoce, z których każdego dnia korzystają wszyscy, także katolicy. Dzięki niej nie płoną już stosy, a człowiek, który ośmieli się nie iść na niedzielną mszę, nie zostanie już wychłostany pod pręgierzem. Dzięki walce z Kościołem nie musimy też pracować na księżym polu ani oddawać księdzu swych plonów i pieniędzy. Dzięki walce z Kościołem mamy wolne państwa, w których panują demokracja i rządy świeckiego prawa, a nie prawo wyznaniowe i teokracja. A więc warto, naprawdę warto walczyć z Kościołem. Dziś polem tej walki jest pedofilia. Zrobiono już bardzo wiele. Kościół – po wielu latach stawiania oporu – został zmuszony do ujawniania informacji oraz stworzenia procedur utrudniających tuszowanie pedofilii. Zaczął też wypłacać odszkodowania ofiarom. A jednak wciąż jest wiele do zrobienia – zwłaszcza w krajach, gdzie Kościół nadal ma władzę, tak jak w Polsce.

Dlatego nie ustawajmy. Walczmy i atakujmy – w imię prawdy, w imię dobra, w imię sprawiedliwości. Ta walka to dobra walka – zło tylko dobrem zwyciężyć można. Zwycięstwo wszak nie przychodzi samo.

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Jak rozpoznać depresję u dzieci?

Niedawno pisaliśmy o niewydolnym systemie pomocy dla najmłodszych, którzy coraz częściej zmagają się z problemami psychicznymi. Jak działać, gdy system nie działa? – pytamy Lucynę Kicińską z Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę, koordynatorkę telefonu zaufania dla dzieci i młodzieży 116 111.

Joanna Cieśla
09.04.2019
Reklama