Społeczeństwo

Oprawcy zwierząt coraz częściej ścigani. Jest jedno „ale”

Do tej pory surowsze kary były orzekane tylko w bardzo drastycznych przypadkach. Do tej pory surowsze kary były orzekane tylko w bardzo drastycznych przypadkach. Anoir Chafik / Unsplash
Coraz poważniej traktujemy przestępstwa przeciwko zwierzętom. I kary są coraz surowsze – wkrótce zapadnie przełomowy wyrok dla mordercy psa. Ale problemy wciąż rodzi interpretacja przepisów.

Dzika kaczka w kwietniu trafiła pod opiekę dzieci z Morynia. Ptak miał problemy z lataniem i utknął na terenie posesji. Kaczkę zgubiło zainteresowanie dorosłego. Podszedł do zwierzęcia, złapał je za nogi i rzucił nim o ziemię. Ptak nie przeżył. Prokuratura Rejonowa w Gryfinie zleciła sekcję, która wykazała, że w wyniku uderzenia pękła wątroba kaczki. W listopadzie do sądu trafił akt oskarżenia. Mężczyźnie grozi od trzech miesięcy do pięciu lat więzienia.

Kary za znęcanie się nad zwierzętami niższe niż za kradzież

To tylko jedna ze spraw, która przykuła w ostatnim czasie uwagę obrońców zwierząt. Zgodnie przyznają, że w kwestii karania za znęcanie się nad zwierzętami Polska idzie do przodu, chociaż powoli. Jeszcze rok temu mężczyzna odpowiedzialny za uśmiercenie kaczki ze szczególnym okrucieństwem mógłby trafić do więzienia maksymalnie na trzy lata. To kara niższa niż za kradzież. Ale w kwietniu weszła w życie nowelizacja ustawy o ochronie zwierząt, która przewiduje surowszą karę.

Teraz skazany musi także zapłacić nawiązkę w wysokości od tysiąca do 100 tys. zł na cel związany z ochroną zwierząt. Wcześniej sąd mógł, ale nie musiał zasądzać zadośćuczynienia. Ważnym środkiem jest także wprowadzenie zakazu posiadania zwierząt. W przypadku wyroków o znęcanie się ze szczególnym okrucieństwem jest on obligatoryjny.

Oprawcy zwierząt do tej pory rzadko trafiali do więzienia

Jak przepisy wyglądają w praktyce? W czasie obowiązywania poprzedniej nowelizacji z 2012 r., która kary za działanie ze szczególnym okrucieństwem podwyższyła z dwóch do maksymalnie trzech lat więzienia, oprawcy zwierząt nie trafiali za kratki – najczęściej orzekaną kary z warunkowym zawieszeniem wykonania. Jak wynika z danych Krajowego Rejestru Karnego Ministerstwa Sprawiedliwości, w 2012 r. taką karę orzeczono w 47 proc. przypadków, chociaż od 2015 r. ta liczba zaczęła spadać – w 2016 r. podobne wyroki zapadły w 28 proc. przypadków.

Do tej pory surowsze kary były orzekane tylko w bardzo drastycznych przypadkach. W sprawach mniejszej wagi sądy orzekały symboliczną grzywnę lub karę pozbawienia wolności z warunkowym zawieszeniem jej wykonania. Od pewnego czasu można zaobserwować, że w mniej okrutnych przypadkach sądy częściej stosują karę ograniczenia wolności polegającą na nieodpłatnej pracy. Ma to większy walor wychowawczy niż kara w zawieszeniu. Wtedy sprawca wychodził z sądu z poczuciem bezkarności, bo konsekwencji swojego czynu nie odczuwał – mówi adwokatka Katarzyna Topczewska, współpracująca z Fundacją Viva!

Ma nadzieję, że zmiana przepisów wpłynie na podejście sędziów. Zarówno podwyższenie maksymalnej kary więzienia, jak i wprowadzenie obowiązkowych nawiązek. Do tej pory wyżej karana była kradzież niż zabicie psa. A to absurd.

Najwyższy wyrok jeszcze nie zapadł

Wciąż jest problem z wysokimi wyrokami dla oprawców zwierząt, którzy znęcali się i uśmiercali ze szczególnym okrucieństwem. A o takie walczą obrońcy zwierząt. Jedno z przestępstw popełnionych już po nowelizacji ustawy o ochronie zwierząt to zabójstwo psa w Tychach. Sprawca uśmiercił pupila swojej partnerki, ją samą pobił. – Będziemy wnioskować o pięć lat pozbawienia wolności i 15 lat zakazu posiadania zwierząt – zapowiada Katarzyna Kuczyńska z OTOZ Animals.

Czytaj także: Wartości i interesy

Jak zaznacza, sprawca ma świadomość wagi popełnionego przestępstwa. – Oskarżony chciał dobrowolnie poddać się karze trzech lat więzienia – dwa lata za zabicie psa, rok za pobicie partnerki. Wiedział, że grozi mu wysoka kara. My będziemy wnioskowali o wyższą. Zależy nam, żeby za samo zabicie psa poszedł do więzienia na pięć lat. Kuczyńska zauważa, że w takich sprawach wiele zależy od podejścia sędziego. Jeśli sędzia ma więcej empatii, wyroki są wyższe. Ale jeśli trafia się osoba z innym podejściem, wyroki są niskie. Ale OTOZ Animals zawsze walczy do końca i odwołuje się od niekorzystnych wyroków.

Gdzie zaczyna się znęcanie?

Jak się okazuje, podejście, a przede wszystkim interpretacja przepisów przez danego sędziego czy prokuratora grają tutaj dużą rolę. I są dużym problemem spraw przestępstw przeciwko zwierzętom. – Prowadzący postępowania często błędnie rozumieją pojęcie znęcania się nad zwierzętami. Uważają, że sprawca musi chcieć zadawać ból i cierpienie. I w przypadku zaniedbań, np. zostawienia zwierzęcia bez wody i jedzenia, uważają, że właściciel nie chciał zrobić krzywdy – mówi adwokat Katarzyna Topczewska. – To zupełnie błędne rozumowanie. Człowiek świadomie nie podaje pokarmu i wie, do czego to doprowadzi. Tak samo jak widzi otwartą ranę u psa i nie wzywa weterynarza. I to wystarczy. Cały czas walczę, aby tego typu sprawy widziano właśnie w ten sposób – dodaje.

Będzie specjalny informator

W interpretacji nowych przepisów ma pomóc specjalny informator, na przygotowanie którego konkurs ogłosiło Ministerstwo Sprawiedliwości. Wygrał ten napisany właśnie przez Katarzynę Topczewską dla Fundacji Viva! To rozwiązania dla sędziów, prokuratorów i policji w pigułce, jak mają interpretować przepisy z ustawy o ochronie zwierząt. Począwszy od ujawnienia znęcania, poprzez procedurę odbioru zwierzęcia, późniejsze postępowanie, a w końcu – karanie.

Informator nie został jeszcze opublikowany. Jak czytamy na stronie ministerstwa, jest on kolejnym etapem wdrażania nowych przepisów mających chronić zwierzęta. Z oceną, czy robią to skutecznie, musimy jeszcze poczekać.

Więcej na ten temat
Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Świat

Dyplomaci jak hostessy – tak działa polskie MSZ

PiS w zasadzie nie prowadzi polityki zagranicznej. Nie potrzebuje więc doświadczonych ambasadorów. Chyba że do roli hostess.

Grzegorz Rzeczkowski
09.10.2019
Reklama