Społeczeństwo

W kwarantannie zaczęli krzywdzić siebie i bliskich

Przetrwanie ośrodków zależy od dobrej woli lokalnych polityków, a tej czasem brakuje. Przetrwanie ośrodków zależy od dobrej woli lokalnych polityków, a tej czasem brakuje. Erik Mclean / Unsplash
Niepełnosprawni intelektualnie dorośli zostali odcięci przez koronawirusa od ośrodków pomocy i tracą wypracowane przez lata umiejętności. Przestają się komunikować, stają się agresywni wobec najbliższych.

Patrycja nie wie, jak się nazywa i ile ma lat. Nie potrafi się umyć ani ubrać. Nie przygotuje sobie posiłku. Wszystko robi za nią matka. Tak było od jej urodzenia i będzie aż do jej śmierci. Po kilku tygodniach obowiązywania różnych restrykcji związanych z pandemią koronawirusa z Patrycją zaczęło dziać się źle. – Krzyczy, rozdrapuje ręce do krwi, rozbija naczynia, niszczy mieszkanie, wkłada wszystko co ma pod ręką do ust. Kiedy nie miałam jej z kim zostawić, zabrałam ją na zakupy do supermarketu... Pati chwyciła ćwiartkę wódki i wypiła duszkiem. To były sekundy – przyznaje Aleksandra. Jej córka ma 33 lata i jest dotknięta głęboką niepełnosprawnością intelektualną.

Dramaty za zamkniętymi drzwiami

Przymusowa izolacja sprawia, że osoby jak Patrycja tracą wypracowywane z trudem przez lata umiejętności i akceptowalne społecznie zachowania. Zapominają pojedynczych słów, których się nauczyły, przestają komunikować o potrzebach fizjologicznych, stają się nadpobudliwe lub przeciwnie – ospałe. W domach, za zamkniętymi drzwiami, dochodzi do dramatów.

Moją koleżankę syn tłucze bezlitośnie. Wybił jej zęby. Nie może sobie z nim poradzić. Inną syn zgwałcił. To jest chłopak bez świadomości. A matki? Nie powiedzą o tym głośno, bo boją się, że stracą dzieci – opowiada Aleksandra. Przemoc i gwałty to temat tabu, ale w środowisku samotnych matek dorosłych niepełnosprawnych wielu słyszało o podobnych dramatach.

Joanna, matka 38-letniego Adama, próbuje wytłumaczyć, z jak poważnym problemem na co dzień mierzą się rodzice dorosłych niepełnosprawnych. – Moje dziecko to nie nastolatek na wózku, który ma problemy z dykcją, ale może obsługiwać komputer, a w przyszłości nawet skończyć studia. Moje dziecko jest unieruchomione, całkowicie zależne ode mnie. Komunikuje się krzykiem i może dwoma słowami, których nauczył się przez całe życie – podkreśla. Niepełnosprawni zostają więc w domu, a ich rodzice rezygnują z pracy. Alternatywy nie ma. Zostają zawodowymi opiekunami swoich dzieci, bo te opieki wymagają całodobowo. Żyją z zasiłków, nie wolno im legalnie dorabiać.

Odliczają dni do wznowienia terapii

Centra dziennej opieki dla niepełnosprawnych, na co dzień dające wytchnienie rodzicom, którzy zostali zawodowymi opiekunami swoich dzieci, zostały w pandemii zamknięte. Testowany obecnie w całej Polsce eksperyment pod nazwą „zdalne nauczanie” w tym przypadku się nie sprawdza – nie da się prowadzić terapii zdalnie w przypadku osób z głęboką niepełnosprawnością.

W takim właśnie miejscu czas spędzała córka Aleksandry. Jest w Chorzowie. To Ośrodek Wsparcia – Dzienny Dom Pobytu (OW-DDP), prowadzony przez jedno ze 120 działających w kraju Kół Polskiego Stowarzyszenia na rzecz Osób z Niepełnosprawnością Intelektualną (PSONI). Dzienne domy pobytu finansowane są głównie z pieniędzy samorządów. A tych raz jest mniej, raz więcej. Przetrwanie ośrodków zależy od dobrej woli lokalnych polityków, a tej czasem brakuje.

PSONI prowadzi 25 dziennych domów opieki. – W całej Polsce mamy w nich 1,1 tys. osób. Takie dzienne centra działają tam, gdzie nasze koła mają dobrą współpracę z samorządem – mówi Barbara Abramowska, dyrektorka warszawskiego biura Zarządu Głównego PSONI. Na miejsce w takich ośrodkach mogą liczyć osoby, które nie kwalifikują się do innej formy aktywizacji z uwagi na swój stan. Mówiąc prościej: wszyscy ci, którzy wymagają pomocy w podstawowych czynnościach – poruszaniu się, jedzeniu, załatwianiu potrzeb fizjologicznych.

Osoby z niepełnosprawnością intelektualną muszą czynności i umiejętności nabyte ciągle powtarzać, nie potrafią tego trwale zapamiętać. Niećwiczone zanikają. Tak jest z każdą czynnością. Mimo swojej głębokiej niepełnosprawności te osoby potrzebują kontaktu z grupą, innymi uczestnikami – tłumaczy Abramowska.

To dlatego opiekunowie liczą dni do otwarcia ośrodków. Ten w Chorzowie rozpoczął już przygotowania do otwarcia. Na razie, aby zachować choć w teorii reżim sanitarny, przyjmowane będą te osoby, których opiekunowie deklarują, że nie miały możliwości zakażenia się koronawirusem w ostatnich tygodniach. Na początek w placówce będzie po kilku podopiecznych, przyjmowanych na zmianę.

Jesteśmy pokaleczeni psychicznie i fizycznie, nasze dzieci cofają się w rozwoju. Mamy nadzieję, że wrócimy i zaczniemy od nowa. Cała praca, to, że np. Patrycja nauczyła się mówić „mama”, tego wszystkiego będziemy musieli uczyć się od nowa – zapowiada Aleksandra.

W związku z trudną sytuacją Ośrodek Wsparcia – Dzienny Dom Pobytu w Chorzowie prosi o pomoc finansową i rzeczową. Potrzebne są środki czystości, podkłady higieniczne na łóżka, rękawiczki jednorazowe, przyłbice.

BNP Paribas Bank Polska SA
86175000120000000041086106
Stowarzyszenie wspierające OGA
z dopiskiem „DDP środki czystości i media”

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Rynek

Niespotykanie niewidoczny człowiek. Minister Kościński

Tadeusz Kościński przyjął tekę ministra finansów, ale się nie cieszy. Nominacji nie zawdzięcza swoim kompetencjom, ale temu, że już w 2015 r. znalazł się w drużynie Morawieckiego. Teraz musi znaleźć pieniądze na wydatki projektowane na Nowogrodzkiej.

Joanna Solska
26.11.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną