Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Społeczeństwo

„Jeszcze zdążę”. Wyjątkowy film o życiu w obliczu śmierci

Kadr z filmu „Jeszcze zdążę” Kadr z filmu „Jeszcze zdążę” mat. pr.
Dotknęłam tematu śmierci, żeby chciało się wam bardziej żyć – mówi o filmie „Jeszcze zdążę” jego reżyserka i scenarzystka Aleksandra Kutz.
„Jeszcze zdążę”mat. pr. „Jeszcze zdążę”

Bohaterami filmu „Jeszcze zdążę” są pacjenci hospicjum. Uczą nas, czym naprawdę jest życie, a czym mogłoby być, gdybyśmy tylko zatrzymali się na chwilę, żeby popatrzeć, porozmawiać, przytulić się, odetchnąć. Może wtedy okazałoby się, że do szczęścia potrzeba nam o wiele mniej, niż sądzimy? Że wszystko, co naprawdę ważne, jest tuż obok, w zasięgu ręki?

To także film o miłości. Gdzie bohaterowie filmu nauczyli się tak kochać? Na początek wystarczy – jak mówi jedna z bohaterek – „być otwartym i uśmiechać się codziennie do życia”.

Film powstał w reakcji na śmierć przyjaciela Aleksandry Kutz. Dziś towarzyszy kampanii społecznej „Ostatnie Chwile Szczęścia”, organizowanej przez Puckie Hospicjum, której celem jest wywołanie dyskusji na temat dobrego czasu umierania oraz znaczenia potrzeb ludzi u kresu życia.

Premiera kinowa filmu odbędzie się 18 lutego o godz. 19:30 w warszawskim kinie Muranów. Pokaz został objęty patronatem „Polityki”.

„Jeszcze zdążę” to także film o miłości.mat. pr.„Jeszcze zdążę” to także film o miłości.

Na poruszane w filmie kwestie „Polityka” zwraca uwagę, m.in. realizując od kilku miesięcy specjalny cykl „Odchodzić po ludzku”. Na naszych łamach pokazujemy, jak w praktyce wygląda w Polsce starość. Przyglądamy się jej z bliska, pod różnym kątem, bez upiększeń i różowych okularów. Opisujemy codzienność ludzi obłożnie chorych, gasnących, a także ich bliskich, opiekunów oraz personelu medycznego. Wskazujemy nie tylko problemy, ale także konieczne rozwiązania.

Artykuły i rozmowy publikujemy w specjalnej zakładce na naszej stronie Odchodzić po ludzku.

Reklama

Czytaj także

null
Społeczeństwo

Czynsze grozy. Są takie bloki, które zamieniły się w miejsca walk. Podwyżki, straszenie sądem, finansowa panika

Wspólnoty mieszkaniowe zaczęły masowo powstawać w Polsce 30 lat temu. Były jak powiew wolności: małe środowiska rządzące się przejrzystymi, demokratycznymi zasadami. Dziś to tylko wspomnienie. Demokracja wynaturzona, zarząd jak dyktatura, kontroli państwa brak.

Marcin Kołodziejczyk
06.03.2026
Reklama