Brutalne pobicie młodych Ukraińców w Warszawie. Świadkowie nie reagowali. Najmłodszy napastnik ma 15 lat
Brutalne pobicie młodych Ukraińców. Świadkowie nie reagowali. Najmłodszy napastnik ma 15 lat
Są pierwsze zatrzymania po brutalnym pobiciu trzech młodych Ukraińców, do którego doszło 7 maja na Moście Świętokrzyskim w Warszawie.
Pięciu z dziesięciu agresorów, którzy zaatakowali trójkę ukraińskich nastolatków i pobili tak ciężko, że jeden z nich z pękniętą czaszką trafił na blok operacyjny, zatrzymywano w czwartek 14 maja w krótkich odstępach czasu, co 2–3 godziny. Trójka jest nieletnia, w wieku 15–16 lat, dwóch ma 17 i 18 lat. Jeden z nich zatrzymany w warsztacie samochodowym w Markach, gdzie pracował, według doniesień m.in. Onetu rozpłakał się.
Policja zna nie tylko twarze napastników (są nagrania z napaści), ale ma też dobre rozpoznanie na tzw. Szmulowiznie, na warszawskiej Pradze, gdzie byli oni notowani za inne konflikty z prawem. Stąd szybkie zatrzymania.
Czytaj także: W relacjach z Ukraińcami nastała codzienność. Polacy pomagają, ale też pytają: „A co my z tego mamy?”
Ukraińców uratowała policja
Do napaści doszło w czwartek 7 maja późnym popołudniem. Pierwsza o sprawie napisała „Gazeta Wyborcza”, podkreślając wyjątkową agresję młodych Polaków, a także wyzwiska wskazujące na to, że napaść mogła być motywowana ksenofobią. Z relacji medialnych wiadomo, że pięć młodych osób szło Mostem Świętokrzyskim w stronę Pragi. Czwórce Ukraińców towarzyszyła Polka.
Rozmowa toczyła się po ukraińsku i rosyjsku. W pewnym momencie do tej piątki podjechało na hulajnogach dwóch nastolatków. Zaczęli zaczepiać idących Ukraińców, a do Artema, który ostatecznie został najciężej pobity, rzucili „Jesteś cwelem?”. Kiedy chłopak nie zareagował, odjechali, by po chwili wrócić już w znacznie większej, dziesięcioosobowej, grupie. Wszyscy byli agresywni. Artem został uderzony w głowę, w twarz pryśnięto mu gazem. Kiedy chłopak upadł na ziemię, napastnicy zaczęli go kopać po głowie, masakrując mu twarz i łamiąc kości czaszki.
Agresywni Polacy zaatakowali też kolegę Artema, rozbili mu okulary i próbowali zepchnąć z mostu do Wisły. Zaatakowany nastolatek ratował się, trzymając się kurczowo barierek. Pobito też trzeciego chłopaka, któremu napastnicy złamali nos. W czasie bójki agresywni Polacy krzyczeli, że zaatakowani mają „Wyp***ć do Ukrainy!”. Młodych Ukraińców uratowała policja – przejeżdżający radiowóz zauważyła jedna z koleżanek zaatakowanych nastolatków. Kiedy zaalarmowani policjanci ruszyli w stronę bitych chłopców, by im pomóc, napastnicy uciekli.
Świadkowie nie reagowali
Artem jest najciężej pobity z całej grupy. I to jego rodzice, którzy do Polski uciekli po wybuchu pełnoskalowej wojny z Zaporoża, zdecydowali się złożyć zawiadomienie na policję. Rodzice pozostałych nastolatków jak na razie nie zdecydowali się na taki krok z obaw o odwet ze strony agresorów.
Jak na razie policja informuje, że z zebranych materiałów nie wynika, by napaść można było uznać za związaną z nienawiścią na tle narodowościowym.
Zgodnie z art. 158 kodeksu karnego za pobicie grozi od trzech miesięcy do pięciu lat więzienia. Jeżeli jego następstwem jest ciężki uszczerbek na zdrowiu człowieka, sprawca podlega karze pozbawienia wolności od roku do 10 lat.
Art. 119 kodeksu karnego mówi, że kto stosuje przemoc lub groźbę bezprawną wobec grupy osób lub poszczególnej osoby z powodu jej przynależności narodowej, etnicznej, rasowej, politycznej, wyznaniowej lub z powodu jej bezwyznaniowości, podlega karze pozbawienia wolności od trzech miesięcy do pięciu lat.
Aktualnie trwają ustalenia dotyczące nie tylko okoliczności samej napaści, ale też, kto pełnił rolę prowodyrów i był najbardziej agresywny w grupie Polaków. Odpowiedzialność karną mogę też ponieść osoby, które nie zareagowały na to, co się działo na Moście Świętokrzyskim, w tym również członkowie grupy napastników, którzy biernie przyglądali się, jak ich koledzy biją młodych Ukraińców.
Brutalne zdarzenie skomentował Rafał Trzaskowski, prezydent Warszawy, który powiedział, że jest „niesłychanie zasmucony tym, co się stało. Wielokrotnie mówimy o tym, że Warszawa jest miastem tolerancyjnym, że jest miastem bezpiecznym. Wszystko wskazuje na to, że to było przestępstwo na tle narodowościowym i wręcz rasistowskim. Nie ma zgody na tego typu postępowanie”.