Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Sport

Ale szaleństwo! Duet polskich skoczków zdobył olimpijskie srebro w Predazzo

Kacper Tomasiak i Paweł Wąsek, srebrni olimpijscy medaliści z Mediolanu/Cortiny. 16 lutego 2026 r. Kacper Tomasiak i Paweł Wąsek, srebrni olimpijscy medaliści z Mediolanu/Cortiny. 16 lutego 2026 r. Kacper Pempel / Forum
Polska drużyna skoczków narciarskich w konkursie duetów w Predazzo zdobyła srebrny medal. Kacper Tomasiak i Paweł Wąsek ulegli tylko Austriakom Stephanowi Embacherowi i Janowi Hoerlowi. To trzecie podium skoczków na tych igrzyskach.

Nigdy w historii polska reprezentacja skoczków nie wracała z trzema medalami. To duże osiągnięcie już choćby z tego powodu.

Sprawiedliwa decyzja

Poniedziałkowy konkurs duetów był pasjonujący od początku do końca. Burza śnieżna, która rozszalała się podczas ostatniej kolejki, omal nie wypaczyła ostatecznych wyników, na czym ucierpieliby nasi zawodnicy. Kacper Tomasiak wypuszczony przez sędziów w okropnych warunkach skoczył blisko i wydawało się, że tak bliskie podium zniknęło w śnieżnej zadymie. A jednak nie.

Włoch Sandro Pertile, dyrektor zawodów Pucharu Świata, który odpowiadał za przebieg olimpijskich zawodów, podjął jedną z trudniejszych decyzji w sportowym życiu. Po długich konsultacjach ostatnia, trzecia seria duetów została odwołana. W naszym obozie zapanowała euforia, bo po drugiej Tomiasiak i Wąsek byli drudzy. Niepocieszeni byli Niemcy, którzy obsunęli się w klasyfikacji.

Ale decyzja Pertilego była najbardziej sprawiedliwa z tych, które mogły być podjęte. Dokończenie konkursu w śnieżycy nie tylko wypaczyłoby wyniki, ale groziło też wypadkami na zeskoku.

Kacper Tomasiak – wiadomo. Okazuje się, że to jest człowiek stworzony do rywalizacji o najwyższe cele. Zapewne był i jest bardzo zmęczony sportowymi i pozasportowymi obowiązkami, które na niego spadły po zdobyciu trofeów na skoczni normalnej i dużej. Ale tym, który dostroił się do poziomu 19-latka z Bielska-Białej był Paweł Wąsek z klubu WSS Wisła. W tym sezonie mu nie szło, choć na początku wydawało się, że 26-latek będzie liderem zespołu. Tymczasem w Predazzo nastąpiła reaktywacja.

Maciusiak i Małysz górą

Po pierwszej serii Polacy ustępowali Austriakom i Słoweńcom, po drugiej już tylko tym pierwszym. Kamil Stoch, który kibicował kolegom, był tym, który pierwszy dowiedział się o decyzji Pertilego – stał bardzo blisko Włocha. Gdy podskoczył do góry, już wiedzieliśmy. Mamy srebro!

Może mieć satysfakcję trener kadry Maciej Maciusiak, który mimo różnych podszeptów odważnie zdecydował, kto ma jechać na igrzyska do Włoch. Mało tego, wycofał reprezentantów z ostatnich konkursów Pucharu Świata, żeby spokojnie szlifować formę. No i ten hejt, który lał się szerokim strumieniem, a on trwał przy swoim.

To także dobry dzień prezesa Polskiego Związku Narciarskiego Adama Małysza, także olimpijskiego medalisty. Nie miał łatwego życia, jego pozycja był podkopywana, m.in. przez nieprzebierającego w środkach prezesa PKOl Radosława Piesiewicza (teraz ten ostatni pewnie wypręży dumnie pierś). Małysz bronił konsekwentnie Maciusiaka. Trzy z czterech dotychczasowych polskich medali w Mediolanie i Cortinie to osiągnięcia skoczków.

W poniedziałkowym konkursie zawiedli Słoweńcy i ich as Domen Prevc (Anže Lanišek też nie pokazał wielkiej formy). Bez medalu skończyli Japończycy i Niemcy.

Reklama

Czytaj także

null
Świat

Akta Epsteina. Światowe elity na widelcu, skala jest oszałamiająca. Kogo jeszcze zatopi tsunami?

Tony dokumentów z archiwum Jeffreya Epsteina to materiał, jakiego jeszcze nie było. Potężna kompromitacja amerykańskich i globalnych elit. I służby specjalne w tle.

Tomasz Zalewski z Waszyngtonu
11.02.2026
Reklama