Władek zdobywa srebro. Drugi polski medal na igrzyskach w Mediolanie i Cortinie
Do 2022 r. reprezentował Rosję, polski paszport odebrał w ubiegłym roku. Nie przestraszył się roli faworyta i ostatecznie lepszy czas od niego miał tylko fenomenalny 19-latek z Czech Metodej Jilek. Tym samym – po sukcesie Kacpra Tomasiaka na skoczni normalnej – mamy drugie srebro na igrzyskach w Mediolanie i Cortinie.
Polak za Czechem
W tej niezwykle trudnej i wyczerpującej konkurencji startowało tylko sześć par. Prawie wszyscy rywale Władimira to łyżwiarze z dużym dorobkiem, ale Polacy mocno wierzyli w 23-letniego reprezentanta Pilicy Tomaszów Mazowiecki. On sam we wszystkich wywiadach wyglądał na wyluzowanego, ale też wierzącego w swoją formę i możliwości.
Siemirunnij w specjalnie zaprojektowanym kasku i okularach ustawił się na linii startu w trzeciej parze wraz z młodym Holendrem Sijnem van de Buntem. Ten ostatni nie jest szerzej znany, ale rekomendacją jest to, że wygrał wewnętrzną rywalizację w swoim kraju, który słynie przecież z mistrzów w tej dyscyplinie. Polak od początku dystansu objął prowadzenie i konsekwentnie powiększał przewagę, również w stosunku do ścigających się wcześniej. W połowie dystansu przeżywał kryzys, który jednak zdołał przezwyciężyć. I tak w połowie zawodów jego nazwisko było pierwsze w klasyfikacji.
Po przewie na czyszczenie lodu na starcie stanęły kolejne trzy pary. Najpierw Włoch Riccardo Ghiotto niespodziewane uległ 40-latkowi z Holandii Jorritowi Bergsmie, ale obaj nie zagrozili Polakowi. Emocje i nadzieje rosły. W następnej dwójce wystąpił Jilek i on okazał się niemal od pierwszych okrążeń lepszy od wszystkich konkurentów. Skończył z przewagą prawie sześciu sekund nad Władimirem zwanym Władkiem.
Trudna droga
Przed ostatnią parą Polak był drugi. Początkowo wydawało się, że może skończyć się czwartym miejscem, tym samym, które kilka dni temu zajął inny nasz faworyt, Damian Żurek w wyścigu na 1000 m. Rywale jednak opadli z sił i wkrótce mogliśmy krzyknąć: mamy medal! Duża radość, bo to nieczęsta okazja.
Droga do wicemistrzostwa olimpijskiego była dla Władka trudna i momentami niebezpieczna. Urodzony w Jekaterynburgu w 2002 r. Siemirunnij wyróżniał się wynikami w zawodach juniorów, był medalistą mistrzostw świata. Po rosyjskiej agresji w Ukrainie 20-latek postanowił wyemigrować. Dzięki pomocy wielu ludzi, w tym byłych łyżwiarzy i obecnie działaczy Pawła Abratkiewicza i Konrada Niedźwiedzkiego, trafił do Polski, w której początki też nie były łatwe. Dobre warunki do życia i uprawiania ukochanego sportu znalazł w Tomaszowie. Za to wszystko odwdzięczył się świetną postawą i medalem w Mediolanie.
Indywidualnych medali w jeździe szybkiej na lodzie nie mamy wiele. Pamiętamy oczywiście złoto Zbigniewa Bródki z Soczi w 2014 r. Dużo wcześniej, bo w Squaw Valley w 1960 r., srebro wywalczyła Elwira Seroczyńska, a brąz Helena Pilejczyk. Były też medale w sztafetach. Semirunnij jest czwartym sportowcem z polskim paszportem na olimpijskim podium w konkurencjach indywidualnych.