Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty w okazyjnej cenie!

Subskrybuj
Świat

Kto kogo pogoni

Rynek transatlantycki

materiały prasowe
Macie skłonności do destrukcyjnego romantyzmu – ostrzega Niemców Leszek Balcerowicz, ojciec polskich reform gospodarczych po 1989 r.

Oto Europa 2012: rozruchy na Zachodzie, rozwój na Wschodzie. Czy tak w 1989 r. wyobrażał pan sobie zjednoczoną Europę?
Leszek Balcerowicz: Strajki i protesty same przez się nie są jeszcze sygnałem alarmowym. Ale faktem jest, że najradykalniejsze w UE reformy, jakie zostały przeprowadzone w republikach bałtyckich, prawie nie pociągnęły za sobą protestów. O wiele skromniejsze reformy we Francji wywołały większy sprzeciw.

Również w Polsce demonstranci często wołali: „Balcerowicz musi odejść!”.
Palono kukły przedstawiające mnie jako ministra finansów. Takie formy protestu były importowane z Zachodu. Jednak w ciągu pierwszych dwóch lat po roku 1989 rzadko dochodziło w Polsce do protestów przeciwko reformom.

Powiada pan, że Polska powinna sobie postawić nowy narodowy cel: doścignąć Niemcy. Jak miałoby to być zmierzone?
Standard życia oblicza się na podstawie dochodu przypadającego na jednego mieszkańca, przy uwzględnieniu siły nabywczej. Po 1989 r. nasz standard życiowy stanowił niespełna 30 proc. standardu w Niemczech. Dzisiaj mamy ponad 50 proc. Uważam, że Polska nie powinna się tym zadowalać. To, co się tutaj dokonuje od 1989 r., to wydarzenia na skalę historyczną. Przez ponad 300 lat Zachód Europy rozwijał się szybciej od Wschodu. Obecnie jesteśmy po pierwsze suwerenni, a po drugie możemy ten dystans wyrównać. Możemy osiągnąć to, czego u nas pragnie większość ludzi.

Pełna wersja artykułu dostępna w 48 numerze "Forum".

Reklama

Warte przeczytania

Czytaj także

Archiwum Polityki

Niepokorni

Historię PRL odmierza kilka dat społecznych protestów przeciw ludowej władzy, zwykle brutalnie lub krwawo tłumionych. W 1956 r. – czerwiec, w 1968 r. – marzec, w 1970 r. – grudzień, w 1976 r. – znów czerwiec... I gdyby nie tamte zdarzenia sprzed 30 lat, nie byłoby pewnie sierpnia 1980 r. i wyjątkowej polskiej drogi do wolności.

Marcin Kołodziejczyk
13.05.2006
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną