Święty spokój
Skąd ten nagły wysyp antyreligijnych bestsellerów: Dawkins, Hitchens i inni? Wojujący ateiści piszą tak, jakby sami nie wierzyli, że Bóg umarł.


Weźcie religię na bagnety – wzywał Nikołaj Bucharin, redaktor komunistycznego dziennika „Prawda” w latach 20. Ale to było prawie sto lat temu, u zarania państwa radzieckiego, które prowadziło z religią walkę na śmierć i życie. ZSRR upadł, prawosławie żyje. I rośnie w siłę – mnich Tichon, osobisty spowiednik Putina, zdobył ponoć na Kremlu wpływy takie jak osławiony szarlatan Rasputin na dworze cara. Za Putina wprowadzono do szkół naukę o prawosławiu, religia ma znów być filarem rosyjskiej tożsamości i państwowości.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną