Jak działa Mosad
Balsam Mosadu
Czarujące tropicielki
Mosad zawsze chętnie widział agentki w swoich szeregach. Kobiety wzbudzały mniej podejrzeń, a często były sprytniejsze od mężczyzn. Brytyjski „The Times” wyjawił swoim czytelnikom, że nawet Cipi Liwni, kandydatka na premiera w ostatnich wyborach, a obecnie lider opozycji parlamentarnej, spędziła trzy lata we Francji jako agentka wspierająca komando likwidujące arabskich terrorystów. Ten okres życia został wymazany z jej oficjalnej biografii.
Bardziej znana jest historia przystojnej agentki, która zastawiła sidła na Mordechaja Vanunu, byłego technika w izraelskich zakładach nuklearnych w Dimonie na pustyni Negew. Vanunu przez wiele lat spisywał i fotografował wszystko, co widział, aby w 1986 r. sprzedać najlepiej strzeżoną izraelską tajemnicę londyńskiemu „Sunday Times”. Publikacja, ilustrowana autentycznymi zdjęciami, wywołała światową sensację. Było jasne, że Mosad nie przejdzie nad tym do porządku dziennego. Redaktorzy tygodnika umieścili Vanunu w małym hoteliku i zabronili przyjmować gości.
Ostrożność ta okazała się niedostateczna. Mosad zastosował metodę zwaną w slangu ludzi wywiadu „metodą grzebienia”: obstawiono ulice, po których Mordechaj Vanunu lubił spacerować. Fizyczna likwidacja zdrajcy nie wchodziła w rachubę. Premier Szimon Peres, obawiając się gniewnej reakcji Margaret Thatcher, zakazał wszelkiej drastycznej akcji. Do Londynu wysłano Shirley Hanin, urodzoną w Pensylwanii przystojną agentkę specjalnej jednostki tropicieli. Shirley stała przed wystawą sklepu na Leicester Square, gdy Vanunu był w drodze na spotkanie z redaktorem „Sunday Timesa” Peterem Honanem. Atrakcyjna dziewczyna wpadła mu w oko. Shirley uśmiechnęła się, nawiązała rozmowę. Przez kilka następnych dni flirtowali w różnych londyńskich kawiarniach. Dziewczyna wydawała się być chętna, ale Vanunu, pamiętny zakazu redakcji, nie mógł jej zaprosić do siebie. Shirley twierdziła, że mieszka z koleżanką, więc nie może go gościć w swoim pokoju. Po tygodniu zaproponowała mu wspólną dwudniową wycieczkę do Rzymu, gdzie miała do dyspozycji puste mieszkanie. Mordechaj Vanunu połknął haczyk. Gdy tylko zamknęły się za nimi drzwi rzymskiego mieszkania, dwóch mężczyzn obezwładniło gościa. Przypuszczalnie nigdy się nie dowiemy, jaką drogą przetransportowano go do Izraela. Wiadomo tylko, że sąd, obradując przy drzwiach zamkniętych, skazał go na 18 lat więzienia.
W listopadzie 1978 r., ponad sześć lat po dramatycznym zamordowaniu izraelskich sportowców biorących udział w olimpiadzie monachijskiej, Erika Mary Chambers, mieszkanka Londynu, wynajęła mieszkanie w Bejrucie, w budynku sąsiadującym z apartamentem Ali Hassana Salameha, członka organizacji terrorystycznej Czarny Wrzesień, która planowała i kierowała akcją zamachowców w Monachium. Salameh, ożeniony z libańską celebrytką i byłą miss świata Georginą Ritz, wrócił właśnie z podróży poślubnej na Hawaje. Spał spokojnie, bo w 1973 r. Mosad błędnie zidentyfikował marokańskiego kelnera Ahmeda Bouchiki w norweskim kurorcie Lillehammer jako mózg operacji monachijskiej – i zgładził go. Sprawa zakończyła się międzynarodowym skandalem.
Salameh nie miał pojęcia, że Erika Chambers figuruje w aktach Mosadu pod pseudonimem Penelopa. Wiedział tylko, że nowa sąsiadka, podobnie jak on, ubóstwia koty. Wielbiciele kotów szybko się zaprzyjaźnili. Penelopa nie musiała zadać sobie wiele trudu, aby poznać zwyczaje Salameha i ustalić jego porządek dnia. 22 stycznia widziała ze swego balkonu dwa Chevrolety. W jednym siedział Ali Hassan, w drugim jego obstawa. Na rogu parkował jej czerwony Volkswagen. Gdy Chevrolety zbliżyły się do jej wozu, eksplodowało sto kilogramów ładunku wybuchowego ukrytego w bagażniku Volkswagena. Ciężko ranny Salameh został przewieziony do szpitala, gdzie zmarł kilka godzin później. Jeszcze tego samego dnia Erika Mary Chambers wróciła do Londynu. Równocześnie opuścili Bejrut Peter Scriver i Roland Kolberg, zidentyfikowani później jako ludzie Mosadu posługujący się brytyjskimi paszportami.
Wiedza Mosadu
W ciągu 20 lat od zamordowania 11 izraelskich sportowców w Monachium Mosad zlikwidował wszystkich sprawców zamachu. Trzech zostało zabitych w Bejrucie przez komando, którym dowodził Ehud Barak, obecny minister obrony Izraela. Barak był przebrany za kobietę. Jeden został postrzelony w warszawskim hotelu Victoria. Inni zginęli w Paryżu, Rzymie i na Malcie. Akcja ta, obok licznych innych, przysporzyła Mosadowi miano najlepszego wywiadu świata. Wprawdzie światowa opinia publiczna ostro potępiła kolejnych szefów Mosadu za prowadzenie brutalnej akcji „oko za oko, ząb za ząb”, ale służby wywiadowcze większości państw zachodnich z uznaniem oceniły zarówno logistykę Mosadu, jak i realizację zadań w terenie.
Wykonana przez doborowe jednostki wojskowe, lecz zaplanowana przez Mosad, akcja uwolnienia kilkuset pasażerów samolotu Air France, uprowadzonego przez terrorystów palestyńskich do Entebe w Ugandzie, zdobyła międzynarodowy poklask. Punktem kulminacyjnym tej akcji był wjazd agentów na lotnisko opancerzonym Mercedesem, stanowiącym dokładną kopię samochodu, którym posługiwał się dyktator Ugandy Idi Amin. Ochrona lotniska przepuściła pojazd bez jednego strzału.
Z wciąż wzrastającym międzynarodowym zagrożeniem terroryzmem zaczęła zacieśniać się współpraca europejskich tajnych służb, pragnących korzystać z wiedzy ekspertów Mosadu. Umowa podpisana w tej sprawie z amerykańską CIA nosi szczególnie znamienny kryptonim: Balsam.
Tyle tylko, że zapach balsamu nie jest w tych dniach tak kojący, jak być powinien. Izraelski minister spraw zagranicznych Avigdor Lieberman spotkał się w Brukseli z szefami dyplomacji brytyjskiej i irlandzkiej, Davidem Milibandem i Michaelem Martinem. Obaj oświadczyli, że posługiwanie się paszportami ich krajów przez agentów wywiadu wpłynie negatywnie na stosunki Unii Europejskiej z Izraelem. A to dopiero początek awantury. Niektóre izraelskie media domagają się ustąpienia szefa Mosadu Meira Dagana, przypominając mu nie tylko wpadki Szwadronu Śmierci, ale także błędne oceny sytuacji w walce z Hezbollahem i z Hamasem, a nawet rozmijające się z prawdą sprawozdania przekazywane rządowi.
Coraz głośniejsze jest żądanie ściślejszej kontroli nad tajnymi działaniami Mosadu. Po raz pierwszy w jego historii „najlepszy wywiad świata” znalazł się na cenzurowanym – także we własnym kraju.

