Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Świat

1566. dzień wojny. Jak może wyglądać wojna Polski z Rosją? Główne uderzenie spadnie na Warszawę

Preferuj w Google
Intensywny kurs szkolenia taktycznego, Ukraina, 4 czerwca 2026 r. Intensywny kurs szkolenia taktycznego, Ukraina, 4 czerwca 2026 r. Madiyevskyy Vyacheslav / Ukrinform / Abaca Press / Forum
To wariant na razie odległy, a jak bardzo prawdopodobny, zależy przede wszystkim od nas. Jeśli już jednak dojdzie do takiej wojny, to jak będzie ona przebiegała?

Nad Łotwą zestrzelono niezidentyfikowanego drona, który wleciał w łotewską przestrzeń powietrzną blisko granicy z Rosją. Z litewskiej bazy w Szawlach poderwano parę francuskich myśliwców Rafale B realizujących misję NATO Baltic Air Policing. Maszynę zniszczono pociskiem Mica IR. Wszystko wskazuje na to, że był to ukraiński bezzałogowiec zmierzający w stronę Petersburga. Sojusz konsekwentnie eliminuje takie obiekty, aby zniechęcić Kijów do wykorzystywania przestrzeni państw bałtyckich.

Do potężnej eksplozji składu amunicji doszło we wsi Biełowskoje pod Biełgorodem, gdzie przez dłuższy czas trwała wtórna detonacja. Przyczyna wybuchu nie jest znana – mógł to być atak lub kolejna awaria rosyjskiego lotnictwa, któremu zdarza się gubić bomby szybujące nad własnym terytorium. Ukraińcy uderzyli też dronami w cywilne lotnisko Protasowo pod Riazaniem oraz w bazę paliw Gruszowaja pod Noworosyjskiem. Eksplozje wstrząsnęły również miastem Mytiszczi pod Moskwą, gdzie mieszczą się zakłady MMZ produkujące podwozia dla systemów przeciwlotniczych oraz wojskowy instytut łączności i nawigacji. Tuż obok, w Korolowie, zlokalizowane są zakłady rakietowo-kosmiczne RKK Energia. Z kolei w Charkowie rosyjski Shahed zniszczył centrum dystrybucyjne Poczty Ukraińskiej.

Na Krymie ukraińskie drony sparaliżowały ruch kolejowy na magistrali Dżankoj–Kercz, niszcząc kilka lokomotyw. Uderzono również w bazy lotnicze Saki i Kacza oraz podstację w Hwardijsku. Przerwy w dostawach prądu uziemiły pociągi. Półwysep jest mocno izolowany, brakuje paliwa, a rosyjscy turyści zostali odcięci od dróg powrotnych.

Dyrektor generalny koncernu SAAB Micael Johansson ujawnił, że Ukraina produkuje obecnie od 5 do 7 mln dronów miesięcznie, i wezwał europejski przemysł obronny do głębokiej integracji z ukraińskimi poddostawcami w celu przejęcia ich unikalnych doświadczeń w masowej produkcji.

Walki frontowe i wojna informacyjna

Na froncie informacyjnym Kreml próbuje instrumentalnie wykorzystać kryzys w stosunkach polsko-ukraińskich wokół Ukraińskiej Powstańczej Armii. Agencja RIA Nowosti powiela zmanipulowane, radykalne cytaty z polskich polityków, w tym skróconą wypowiedź prezydenta RP („Zełenski udowodnił, że Ukraina pod względem mentalnym, gloryfikującym bandytów i morderców z Ukraińskiej Powstańczej Armii, nie jest gotowa na bycie częścią europejskiej rodziny”). Temat jest celowo podgrzewany przez farmy trolli w polskich i ukraińskich mediach społecznościowych. Jednocześnie szef rosyjskiej dyplomacji Siergiej Ławrow ostro skrytykował Kijów za upublicznienie listu Wołodymyra Zełenskiego do Władimira Putina, twierdząc, że to dowód na niechęć Ukrainy do rozmów. Reakcja ta potwierdza, że ujawnienie dokumentu mocno uwiera Kreml i stanowi paliwo polityczne dla wewnętrznych przeciwników Putina.

Na linii frontu w obwodzie charkowskim trwają zacięte walki w Kozaczej Łopani, ale bez zmian terytorialnych. W Kupiańsku Ukraińcy udaremniają rosyjskie próby infiltracji przez kanały i rurociągi. Napięta sytuacja utrzymuje się w Konstantynówce, gdzie rosyjskie grupy dywersyjne przenikają do miasta, wykorzystując gęstą roślinność. Choć walki toczą się w bezpośrednim kontakcie, a agresor nie kontroluje centrum, obrona jest stopniowo kruszona. Na kierunku pokrowskim ukraińskie siły odzyskały część pozycji w rejonie Rodynśkego, opierając obronę na infrastrukturze opuszczonych kopalń. Na pozostałych odcinkach, w tym pod Orichiwem, starcia nie przyniosły zmian linii frontu.

W jakich warunkach będzie się broniła Polska?

Nie sądzimy, że Rosja zaatakuje państwa bałtyckie przed wyraźnym rozstrzygnięciem wojny w Ukrainie, a Polskę przed całkowitym upadkiem jej wschodnich sąsiadów. Z dużym prawdopodobieństwem ewentualny konflikt zbrojny z naszym krajem rozpocznie się w warunkach pełnego panowania Rosji na obszarze wzdłuż linii od Elbląga aż po Ustrzyki Górne. Wszystko za naszą wschodnią granicą będzie wówczas kontrolowane przez Moskwę, włącznie z Białorusią, którą już dziś trudno uznać za państwo w pełni niepodległe.

Czytaj także: Trzy warianty rosyjskiej agresji. Lepiej bądźmy gotowi, inaczej będzie chaos

Drugim kluczowym czynnikiem będzie wcześniejsza dezorganizacja wewnętrzna Polski. Rosja nie zdecyduje się na otwarty atak militarny, dopóki odpowiednio nie przygotuje swojej ofiary. Podejmie próby doprowadzenia do wyjścia Polski z Unii Europejskiej lub sprawi, że nasze członkostwo w strukturach zachodnich stanie się fikcją. Scenariusz ten zakłada skuteczne skłócenie Warszawy z sojusznikami lub przynajmniej wywołanie silnych nastrojów antyzachodnich w polskim społeczeństwie. Kolejnym krokiem będzie wywołanie chaosu w państwie poprzez intensywną wojnę informacyjną, działania agentury wpływu, akty dywersji, sabotażu oraz cyberataki. Podburzanie ludności i wspieranie samozwańczych bojówek uzurpujących sobie uprawnienia służb państwowych ma doprowadzić do głębokich podziałów społecznych i fizycznych starć. Doprowadzenie Polski do stanu wrzenia i paraliżu instytucjonalnego jest Rosji niezbędne do powodzenia militarnej fazy konfrontacji.

W momencie uderzenia kluczowe będzie powstrzymanie Rosjan przed dojściem do Warszawy. Rosja ma świadomość, że aby podporządkować sobie Polskę, musi zająć stolicę w ciągu maksymalnie dwóch tygodni, czyli przed pełnym rozwinięciem sił wzmocnienia NATO. Gdyby wojska sojusznicze zdołały na czas wspomóc polską obronę, Rosja nie miałaby szans na wygranie wojny. Dlatego główne uderzenie spadnie najkrótszą drogą z terytorium Białorusi wprost na Warszawę. Przewidywać można także dwa uderzenia pomocnicze. Pierwsze, z obwodu królewieckiego i okupowanej Litwy w kierunku Elbląga i ujścia Wisły, odetnie Trójmiasto od reszty kraju. Drugie, z okupowanej Ukrainy w stronę Sandomierza, uniezależni główne zaplecze polskiego przemysłu zbrojeniowego na południowym wschodzie i pozwoli Rosjanom uchwycić przyczółki na południowym biegu Wisły.

Najważniejszy etap rozpocznie się wraz z rozmieszczaniem sił wzmocnienia NATO. Za obronę wschodniej flanki odpowiada połączone dowództwo sojusznicze Allied Joint Force Command Brunssum z Holandii, które prawdopodobnie wystawi swoje wysunięte stanowisko w Poznaniu. W momencie objęcia dowództwa przez JFC Brunssum polskie Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych stanie się ciałem koordynującym i odpowiadającym za wsparcie państwa gospodarza. Obecnie na czele JFC Brunssum stoi niemiecki generał Ingo Gerhartz, jego zastępcą jest Brytyjczyk gen. por. John Robert Mead, szefem sztabu Francuz gen. por. Pierre Perrin, a kluczowe piony planowania i rozpoznania nadzorują oficerowie z Holandii, Belgii i Norwegii. Choć niedługo dowództwo to obejmie polski generał Maciej Klisz, to zgodnie z procedurami w kolejnych kadencjach stanowisko to będzie przechodzić w ręce Polaków lub Niemców. Jak nasi obywatele przyjmą fakt, że obroną Polski będzie dowodził niemiecki generał? Musi być na to gotowe, inaczej możemy bronić się sami. Albo bronią nas siły sojusznicze w ramach NATO, albo walczymy w osamotnieniu.

Czytaj także: Doktryna elastycznego reagowania NATO. Czy ma odpowiedź na rosyjskie prowokacje?

Jesteśmy przekonani, że Rosjanie będą próbowali rozgrywać te animozje narodowe w celach propagandowych. Trzeba się również przygotować na scenariusz, w którym po zatrzymaniu wroga przed Warszawą konflikt przekształci się w długotrwałą wojnę na wyniszczenie. Szybkie wypchnięcie Rosjan z Białej Podlaskiej, Łukowa, Siedlec, Olsztyna, Elbląga, Rzeszowa, Lublina czy Mielca może okazać się niezwykle trudne. Choć NATO będzie dążyło do odzyskania utraconych ziem, przedłużająca się wojna i zmiany rządów na Zachodzie mogą zrodzić międzynarodowe naciski na kompromisowy pokój kosztem polskich terytoriów. Dlatego ewentualnie utracone ziemie trzeba będzie odzyskać natychmiastowymi, śmiałymi działaniami. Oby do tego w ogóle nie doszło. W tym celu kluczowe jest bliskie trzymanie się zachodnich sojuszników, którzy mają bezpośredni interes w naszej obronie, gdyż w przeciwnym razie sami staliby się kolejnym celem rosyjskiej agresji.

Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Jak zostałam milionerką. „Polityka” sprawdza coachów i kursy afirmacji. Rynek rozwija się jak złoto

Harmonia finansowa jest sakralna, sprzedaż – święta, a obdarowanie nas majątkiem to marzenie wszechświata. Tak mówi się na rynku afirmacji, manifestacji i medytacji, który w Polsce rozwija się jak złoto.

Joanna Cieśla
29.05.2026
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną