„New York Times”: PiS przekroczył czerwoną linię, stawia siebie ponad prawem
PiS stawia się ponad prawem i dąży do autorytarnych rządów w Polsce. Stany Zjednoczone i Unia Europejska nie mogą na to pozwolić – piszą dziennikarze dziennika „New York Times”.
Darron Birgenheier/Flickr CC by 2.0

Artykuł o sytuacji w Polsce ukazał się w piątek na stronie internetowej „NYT”. Czytamy w nim, że dramatem rosnącego kryzysu konstytucyjnego w Polsce jest to, iż „ujawnia, do jakiego stopnia prawicowi przywódcy nie pojmują podstaw demokracji”.

Dziennikarze piszą wprost, że partia rządząca, Prawo i Sprawiedliwość, przeciwstawiając się orzeczeniu Trybunału Konstytucyjnego, stawia się ponad prawem na drodze do autorytarnych rządów. „NYT” pisze dalej, że PiS „ignoruje wszelkie apele, ostrzeżenia i formalne opinie płynące z USA, UE i międzynarodowych organizacji praw człowieka i własnej opozycji”. W dzienniku odnotowano też, że prezes PiS Jarosław Kaczyński porównał te zagraniczne apele do „interwencji radzieckiej w erze komunizmu”.

Dziennikarze uważają, że kryzys w Polsce jest dowodem na to, że Jarosław Kaczyński, tak jak Viktor Orbán, ma „nieliberalny pogląd na demokrację”. I relacjonują przebieg kryzysu konstytucyjnego w Polsce.

Dalej piszą, że choć opinia Komisji Weneckiej nie jest wiążąca, a polska konstytucja nie mówi, co powinno się stać, jeśli rząd przeciwstawi się TK, to jednak Unia Europejska i USA nie mogą na to pozwolić. „Odmawianie przez Kaczyńskiego uznania orzeczenia stanowi niedopuszczalny atak na fundamenty liberalnej demokracji” – ocenia „NYT”.

Według dziennikarzy Komisja Europejska powinna postępować zgodnie z jednoznaczną deklaracją Komisji Weneckiej, że „PiS przekroczył czerwoną linię”. Jednak przyznają, że ukaranie Polski, choćby poprzez odebranie jej prawa głosu w Radzie UE, jest raczej nieprawdopodobne. Oczywiście dlatego, że Węgry zawetują jednomyślność państw UE tej sprawie. Bez tej jednomyślności nie można zaś Polski ukarać.

Nowojorski dziennik podsumowuje, że Polska od dawna traktuje Amerykę jak bliskiego sojusznika i właściwie jedyny realny bastion przeciw Rosji. Zwraca uwagę, że Warszawa będzie gospodarzem lipcowego szczytu NATO, na którym będzie chciała uzyskać zapewnienie o większej obecności wojsk sojuszniczych na swoim terenie. I konkluduje dość stanowczo, w tonie ostrzefawczym: „Silne przesłanie z Waszyngtonu może teraz odnieść jakiś efekt”.

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj