Kawiarnia literacka

Dziennik, czyli fascynacja zeszłorocznym śniegiem
Zeszłoroczne śniegi, deszcze sprzed lat, szarość pewnego grudniowego wtorku 1986, upał i naświetlone słońcem kartki dziennika pisane na plaży (Hel 1995). Cały ten dzień spędzony z kimś dawno zapomnianym. A właściwie nie – dzięki dziennikowi wcale nie zapomnianym.

Ten ktoś bowiem, podobnie jak wszystkie inne postaci pierwszo, drugo- i trzecioplanowe naszego życia, stał się już bohaterem narracji, która raz na jakiś czas jest wyciągana z szafy, odkurzana i uroczyście odczytywana. Dzięki temu ci, którzy piszą dziennik tak naprawdę, dzień po dniu, jesień po lecie, piątek po czwartku – mogą powiedzieć bez przesady, że znają swoje życie na pamięć. Nie ujdzie im żaden szczegół, żadna postać nie prześliźnie się niepostrzeżenie i zawsze można sprawdzić, ile to już lat i czy marzenia się spełniają.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną