Recenzja książki: Julian Barnes, "Poczucie kresu"

Wymyślanie przeszłości
Autor zaciera różnicę między fikcją a prawdą. Manipuluje czytelnikiem i go zwodzi.
materiały prasowe

Dopiero czwarta nominacja do Nagrody Bookera przyniosła Julianowi Barnesowi to prestiżowe wyróżnienie. „Poczucie kresu” to rzecz znakomita. Barnes – co charakterystyczne dla jego prozy, a zarazem bliskie powieściom Javiera Maríasa oraz Philipa Rotha – zaciera tutaj różnicę między fikcją a prawdą. Manipuluje czytelnikiem, zwodzi go, by pokazać, że wszystko, co się wydarza, może być czymś zupełnie innym, niż się początkowo wydawało.

Główny bohater powieści i jej narrator Anthony Webster jest starszym panem, który niczym się nie wyróżnia.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną