Fragment książki "Życie z idiotą"

Przyjaciele gratulowali mi idioty. To NIC TAKIEGO, mówili. Obejmowali, obściskiwali, całowali w policzki. Rzucałem niepewne uśmiechy, kręciło mi się w głowie, wirowały dłonie, roześmiane twarze; całowałem przyjaciół w policzki, obejmowałem ich i obściskiwałem. Buchały opary przyjaźni. W słodkawych oparach moja głowa była balonikiem, a tułów i nogi nitką przyczepioną do guzika marynarki. Podskakiwałem i mocno mną szarpało. Wiecie, dziwne uczucie. Obrzydliwy stan niestabilności.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną