Fragment książki "Wszystkie dni lata"

 
Przez całe przedpołudnie nagi czteroletni chłopiec z długimi miedzianymi włosami, z wyzłoconą słońcem skórą, wyglądający jak mały bożek, bez znużenia budował zamek na brzegu morza. Cztery masywne wieże skierowane były w cztery strony świata, fosa, wyłożona gładko oszlifowanymi kamieniami, napełniała się właśnie wodą. Chłopczyk umocnił fortyfikacje białymi muszelkami.

Zegar słoneczny z wbitego w piach patyka wskazywał godzinę drugą. Kobieta siedząca w grajdołku pod wydmą, otoczonym z trzech stron parawanem z białego płótna i bambusa, sięgnęła po torbę plażową i sprawdziła czas na prawdziwym zegarku.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną