Recenzja płyty: Teielte, "Wooden Love"
Nowocześnie rozklekotany
Pod pseudonimem Teielte ukrywa się polski producent muzyki elektronicznej Paweł Strzelczyk.
materiały prasowe

To nie propozycja na niedawne walentynki, chociaż ma miłość w tytule i da się przy tym tańczyć. To również nie towar z importu, bo pod pseudonimem Teielte ukrywa się polski producent muzyki elektronicznej Paweł Strzelczyk. Jego przypadek pokazuje, że oparta na lekko złamanym, jak gdyby utykającym rytmie bardzo melodyjna muzyka nazywana z braku lepszych określeń wonky (ang. udziwniony, rozklekotany), odbierana jako świeża w Wielkiej Brytanii, w Polsce już jest. I to w wydaniu Teielte na poziomie nie gorszym niż ostatnie nagrania jej wyspiarskiego mistrza Rustiego. Również sposób działania rodzimej wytwórni U Know Me wygląda jak doganianie czołówki przez sprytnie znaleziony skrót. Wydaje ona małą płytkę „Wooden Love” w postaci elektronicznej i na winylu (w wyjątkowo efektownej wersji picture disc), kompakt traktując w zasadzie jako katalogowy dodatek. A jeśli przy okazji takich fragmentów nowej płyty jak „Easy” i „Selcouth” nie zacznie się mówić za granicą o objawieniu z Polski, to znaczy, że nie my mamy problem, tylko zagranica.

Teielte, Wooden Love, U Know Me

Czytaj także

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj