Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Ludzie i style

9,5 miesiąca

Julek Ćwieluch na największym statku świata

Wikipedia
Zdobycie zgody na rejs trwało szesnaście miesięcy. Czy było warto, wkrótce się okaże – czytajcie codzienną relację na Facebooku.
Zbudowanie największego statku świata koreańskim stoczniowcom zajęło dziewięć i pół miesiąca. Zdobycie zgody na rejs tym statkiem zajęło mi szesnaście miesięcy. Dziś, w sobotę 29 listopada, okaże się, czy było warto.
 
W piątek, po pokonaniu ponad tysiąca kilometrów, dotarłem do Amsterdamu. Według strony marinetraffic.com, kiedy w nocy pisałem ten tekst, Mayview Maersk przepływał koło Dover. Kierował się do Rotterdamu, czyli do mnie.

To dobra wiadomość. Jest szansa, że spotkamy się już jutro. Choć nie było to łatwe.

Projekt ryzykowny

Budowa serii 20 największych kontenerowców świata przez Maersk odbiła się szerokim echem na całym świecie. Duńczycy postawili na śmiały i bardzo zaawansowany projekt. Sporo ryzykowali, bo niepowodzenie mogło ich kosztować pozycję lidera w światowym przewozie towarów drogą morską. Na dodatek budowali statki (rękoma Koreańczyków) w morderczym tempie 38 tygodni sztuka. Trudno się dziwić, że nie wszyscy wróżyli im sukces. Ale stoczniowcy nie tylko, że dotrzymali terminu. Już w sierpniu 2013 r. pierwszy Triple E zawinął do Gdańska. Na dziś to końcowy port dla tych gigantów. Początek pętli mają w azjatyckich portach. Szacuje się, że roczna wartość towarów przewożonych na tej trasie to około 316 miliardów dolarów. Jest na czym zarabiać.
 
W czerwcu 2013 r. napisałem pierwszy list do firmy Maersk z prośbą o zgodę na udział w dziewiczym rejsie pierwszego Triple E. Nawet się nie zdziwiłem, kiedy dowiedziałem się, że to jeszcze nie ten moment. Warto było przypominać się mailami i telefonami. Składać życzenia świąteczne i wchodzić przez okno, kiedy zamykali drzwi. Później jeszcze złożyć zaświadczenie o niekaralności (statek przewozi towary warte 400–600 milionów dolarów), o dobrym stanie zdrowia (na statku się nie choruje) oraz szczepieniu na żółtą febrę (co ostatecznie zostało mi darowane, ponieważ nie będziemy zawijać do portów zagrożonych tą chorobą).

Wielkie liczby, wielkie emocje

Mayview Maersk to jeden z serii statków klasy Triple E. Długi na niemal 400 metrów kontenerowiec. Nazywany po prostu największym statkiem świata. Jednak jeśli ktoś trochę interesował się statkami, wie, że po ocenach pływały już większe. Konkretnie 485-metrowy Jahre Viking (znany również pod kilkoma innymi nazwami). Do tamtego kontenerowca ciągle należy rekord. Ale już nie na oceany. Sądząc po tym, że do rozbiórki został wysłany w 2010 r., to już dawno się nim ogoliliśmy. I teraz to statki klasy Triple E dzierżą palmę pierwszeństwa.
 
Są nie tylko najdłuższe, ale zabierają też najwięcej kontenerów za jednym zamachem. Konkretnie 18270. Pierwszy statek od podstaw zbudowany jako kontenerowiec zabierał ich 226. A było to niespełna 50 lat temu.
 
Po bardzo dużej dawce liczb liczę, że jutro będzie równie duża dawka emocji. Statek ma 73 metry wysokości. Samo wejście na pokład już będzie przeżyciem. Ale o tym w następnym odcinku.
 
Czytaj codziennie tutaj.
Reklama

Czytaj także

null
Społeczeństwo

Tragedia na torach. Takiego wypadku nie było w Polsce od lat, robi się groźnie. Kto zawinił?

Takiego wypadku nie było w Polsce od lat. Niedawno na przejeździe kolejowo-drogowym w Ziębicach zginęło młode małżeństwo. Nie zadziałały nie tylko rogatki, ale doszło też do awarii sygnalizacji świetlnej. Iwona i Krystian osierocili dwuletnią córeczkę. Czy przejazdy kolejowe w Polsce to przejazdy śmierci?

Katarzyna Kaczorowska
10.02.2026
Reklama