Śmieciowy podatek? Do kosza!
Minister środowiska chce, aby każda rodzina płaciła nowy, śmieciowy podatek. Niestety, ten system nie zadziała, a nas wszystkich uderzy po kieszeni.
Czyj to problem?
Anders V/Flickr CC by SA

Czyj to problem?

Nowy minister środowiska Andrzej Kraszewski wie, jak szybko i sprawnie załatwić problem dzikich składowisk odpadów oraz śmieci, zalegających lasy i przydrożne rowy. Jego zdaniem problem zniknie, gdy właścicielem naszych przydomowych odpadków stanie się gmina. My będziemy płacić podatek, a gmina zadba, by kubły były systematycznie opróżniane, zaś ich zawartość trafiała do zakładu unieszkodliwiania odpadów.

W ten oto prosty sposób minister chce osiągnąć kilka celów. Po pierwsze - wszystkie gospodarstwa zostaną objęte systemem (zniknie więc motywacja, by porzucać worki z odpadkami do lasu). Po drugie - skoro gmina ma decydować, gdzie zostanie skierowany strumień komunalnych odpadów, ruszy budowa wielkich ekologicznych spalarni śmieci (z powodu braku gwarancji dopływu surowca, banki tych inwestycji nie chciały dotąd kredytować). Po trzecie - skorzystają sami mieszkańcy – minister podaje przykład miejscowości, gdzie w drodze referendum podatek śmieciowy uchwalono i opłaty za wywóz nieczystości spadły.

Za przyjęciem podatku ma też przemawiać inny argument. Dzięki niemu da się gospodarkę śmieciową uporządkować szybko i sprawnie. Daje to cień nadziei uniknięcia kar, jakie Bruksela przewidziała za niedotrzymywanie unijnych zobowiązań. Bowiem już od roku Polska powinna zmniejszyć ilość odpadów biodegradowalnych, lądujących na wysypiskach (do poziomu o jedną czwartą niższego niż w roku 2005). Z Brukseli już płyną głośne pomruki niezadowolenia i lada chwila czekają nas sankcje finansowe.

Niestety wiara, że wprowadzenie gminnego monopolu rozwiąże nam śmieciowy problem, jest tylko złudzeniem. A wmawianie tego opinii publicznej - czystą demagogią.  Nie wykluczam, że są tacy prezydenci miast, którzy prywatnych firm śmieciowych z rynku nie wyeliminują i będą im w drodze przetargu wywóz odpadków zlecać. I faktycznie, wtedy może być taniej. Ale większość ulegnie zapewne pokusie, aby wspierać te firmy, których gmina jest głównym właścicielem (jeśli nie jedynym).  Lokalni politycy już zacierają ręce – liczą na nowe, dobrze opłacane posady w zarządach. A gdzie jest monopol, tam ceny nie spadają, a najczęściej rosną.

Do tego dochodzi aspekt społeczny. Jeden dla wszystkich podatek śmieciowy byłby głęboko niesprawiedliwy: ktoś, kto zarabia 20 tys. zł „produkuje” znacznie więcej odpadków, niż uboga samotna rencistką, która dostaje z ZUS 800 zł. Za opróżnienia kubła mieliby - w proponowanym przez ministra modelu - płacić tyle samo!

UOKiK, który już trzy razy podobne inicjatywy blokował, apelował do rządowych ekip, by w sprawie śmieci poszukały innych rozwiązań, nie łamiących reguł konkurencji. Jestem przekonany, że takowe istnieją (wystarczy wyznaczyć instalacje do utilizacji, dokąd obowiązkowo muszą być dostarczane odpady z danego obszaru kraju). Ale urzędnicy upierają się by iść na skróty. 

Nie ma co się łudzić. Nawet i bez lokalnego monopolu, ceny za wywóz odpadków będą rosnąć. Składowanie odpadów jest najtańszym sposobem ich unieszkodliwiania. Ich spalanie jest aż trzy raz droższe. A właśnie spalania  - i to z wykorzystaniem ekologicznych technologii – oczekuje od nas UE.

Sęk w tym w Polsce mamy  ok. 2500 gmin i 370 powiatów. W tej masie trudno koordynować działania. To, że działa w kraju aż 700 składowisk (z czego większość nie spełnia sanitarnych standardów i należy je czym prędzej pozamykać), wynika braku porozumienia między samorządami. Lokalni włodarze potrafili się co prowadzonych inwestycji komunalnych porozumieć. Ze spalaniami może być podobnie  - jeśli samorządy zbudują ich za dużo, postawione za miliardy złotych instalacje będą pracowały na pół gwizdka, a przez to trwale nieefektywnie. Za co w końcowym rozrachunku zapłaci podatnik.

Z tego płynie jeden zasadniczy wniosek – by system działał wydajnie, musi być zarządzany nie na szczeblu lokalnym, lecz regionalnym. To nie zadanie dla wójtów i prezydentów miast, lecz marszałków województw. Od płacenia za śmieci (może nawet w formie podatku) – nie uciekniemy. Od reformy i budowy całościowego systemu zarządzania śmieciami – też.

Obawiam się jednak, że jeśli rząd się uprze i pomysł Kraszewskiego jakimś cudem przyjmie – reforma legnie w gruzach.

Czytaj także

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj