Recenzja książki: Esther Kinsky, „Rombo”
Autorka potrafi sprawić, że lokalna katastrofa urasta do rangi niemalże kosmicznej.
Autorka potrafi sprawić, że lokalna katastrofa urasta do rangi niemalże kosmicznej.
Autorka znów dowodzi, że ma talent do opowiadania i niebanalną wyobraźnię.
To nie tylko kryminał, lecz także opowieść bolesna i dająca do myślenia.
Pérez-Reverte mimochodem przypomina, że historyczne narracje często piszą nie tyle zwycięzcy, ile ci, którym udało się ocalić skórę.
Czuć, że Małecki nie traci serca dla Bernarda, Skałki, doktor Raszei i całej chełmżyńskiej ekipy.
Wściekły monolog Elfriede Jelinek ma konkretne źródło, a mianowicie śledztwo podatkowe, które toczyło się w sprawie noblistki w Bawarii.
Książka o pragnieniu życia, wolności i solidarności.
Wspaniale, że w polskiej literaturze pojawił się Jul Łyskawa i napisał tę sagę rodzinną rozgrywającą się w fikcyjnym amerykańskim miasteczku Copperfield.
Niepozorność to supermoc Cunninghama.
Ameryka to mit. Kino mitologię wspiera. Jarkowiec mądrze i prowokująco pyta, co z tego wynika.
Cosby daje dużo rozrywki i mało nadziei.
Nowa powieść Zadie Smith jest wielowarstwowa jak cebula – i jest to zaleta, ale też pewna trudność w lekturze.
O Rosji wszystko zostało już powiedziane i napisane.
Opowieść o mijaniu, nieuchronnym, po szekspirowsku trochę tragicznym, nieco groteskowym.
To prawie 900-stronicowe wydanie można traktować jako podsumowanie połowy życia.
Główna bohaterka budzi sympatię i kibicujemy jej w zawirowaniach życiowych i rodzinnych.
Pynchon przedstawia rzeczywistość sieci, w której każdy może głosić swoje teorie.
Jeden z najczulszych ojcowskich portretów w literaturze ostatnich lat.
Dobro i zło wiecznie mocujące się ze sobą. Jak na porządny thriller przystało.
Stanisław Syc zapowiada się świetnie jako oryginalny literacki głos.