kradzieże
-
Archiwum Polityki
Pajęczarze
Setki tysięcy ludzi dorabiają sobie kradzieżą. Najchętniej kradną prąd i obraz, ale również gaz, wodę, benzynę i impulsy. Kradną robotnicy, biznesmeni, kucharki i wojskowi, a nawet pewien były wiceburmistrz mazurskiego miasteczka. Przeważnie nie mają wyrzutów sumienia i pozostają bezkarni.
23.11.2002 -
Archiwum Polityki
Znikające pedały
W jakim kraju kradnie się najwięcej rowerów? We Włoszech, gdzie powstał słynny film „Złodzieje rowerów” (Vittorio de Sica), nagrodzony Oscarem i do dziś uważany za największe dzieło włoskiej kinematografii? Może w Polsce? Otóż nie. Krajem tym jest Szwecja, w której do niedawna, jeśli wierzyć rozpowszechnionym u nas mitom, można było walizkę postawić na ulicy i wrócić po nią następnego dnia.
3.08.2002 -
Archiwum Polityki
Nie kupuj kradzionego
Kroją nas wszędzie: w tramwaju, w pociągu, w sklepie, na ulicy. Dwie trzecie przestępstw w Polsce to drobne kradzieże. Tych kradzieży boimy się najbardziej. I wcale tu nie chodzi o żal za wyrwanym telefonem komórkowym czy wydartym z samochodu radiem. Boimy się o zdrowie i życie, bo kradzież staje się coraz bardziej prymitywna i brutalna. Upokarza nas, że w Polsce wszędzie i ze wszystkiego można zostać okradzionym. Bardziej wrażliwych żenuje konieczność kratowania okien czy przykuwania roweru łańcuchem. Mówimy: dziki, bandycki kraj, nieskuteczna policja. Czterech na pięciu obywateli woła o zaostrzenie kar. Ale ilu spośród nich dziś, jutro w warsztacie, na bazarze, u znajomego trafi niewiarygodną okazję i kupi kolejną kradzioną rzecz? Ilu przy tym zadrży ręka, ilu przejdzie przez głowę refleksja, że biorą udział w zwykłym draństwie? W ten sposób – kupując kradzione – bez wielkich bossów i groźnych mafijnych żołnierzy tak zwani porządni obywatele wspierają pospolite złodziejstwo i podziemny rynek zrabowanych towarów. Nie hurtowy, nie taki z wielkich napadów, ale ten z włamań do samochodów, z kradzieży w szkolnej szatni, z wyrwanych kobietom torebek, z tego, co da się wynieść pod pachą ze sklepu. Sprawny, samoorganizujący się rynek złożony z tysięcy detalistów.
8.09.2001 -
Archiwum Polityki
Porucznik LoJack
Spółka LoJack Polska zapowiada, że skieruje do sądu sprawę o niedotrzymanie przyrzeczenia przez Komendę Główną Policji. – Chodzi o zwalczanie kradzieży samochodów; KGP, zrywając z nami umowę, idzie na rękę złodziejom – alarmują ludzie związani z LoJackiem. Policja odpowiada: – Ta firma chce zrobić na naszych plecach dobry interes. W tle sporu jest ten trzeci do tortu: firma Mobitel oraz politycy, znani przedsiębiorcy i byli funkcjonariusze UOP.
11.11.2000 -
Archiwum Polityki
Płacz na daczy
Zwykle bywa tak: najpierw nieznani sprawcy włamują się do domku letniskowego albo nawet do kilku domków naraz. Następnie przyjeżdża komisja dochodzeniowa z powiatowej policji. Odjeżdżając komisja nie kryje, że z powodu braku jasnych tropów sprawcy raczej pozostaną nieznani. Właściciel letniska podejrzewa o włamanie ludność z pobliskiej wsi i montuje drzwi z blachy. Przy następnej bytności znajduje drzwi rozprute, a w daczy ślady pobytu obcych. Przyjeżdża komisja dochodzeniowa z powiatu i nie kryje, że z powodu braku jasnych tropów...
9.09.2000 -
Archiwum Polityki
Kant na koncie
Prokurator w Poznaniu oskarżył byłego informatyka tamtejszego oddziału BRE Bank SA o elektroniczną kradzież ponad 200 tys. zł zdeponowanych na koncie Volkswagen Poznań. Sprawa jest już w sądzie, ale ani prokurator, ani bankowcy, ani biegli wciąż nie wiedzą, jak złodziej dobrał się do pieniędzy. On sam milczy.
2.09.2000 -
Archiwum Polityki
Legionista, rocznik 40
Dwa lata będzie musiał spędzić w więzieniu Krystian W., samozwańczy komendant Związku Legionistów Polskich. Sąd zarzucił komendantowi kradzież. Komendant zarzucił sądowi kłamstwo. Zarzucił je także sferom rządzącym, władzom Krakowa, konkurencyjnym organizacjom piłsudczykowskim oraz zakonnikom z Jasnej Góry. Swoich wrogów podejrzewa o prowokację, matactwo i sprzyjanie agentom, którzy go prześladują. Jego, legionistę, rocznik 1940.
29.04.2000 -
Klasyki Polityki
Urządził w noclegowni koło fortuny
Marek W., bezdomny z Leszna, rozdał bezdomnym kilka tysięcy niemieckich marek. Zabrał je z domu kolegi Aleksandra B. Aleksander zmarł na zawał. Marek nie czuje się winny. Mówi: – Aleksander zrobił mi świństwo.
22.04.2000 -
Archiwum Polityki
Śmierć profesora
Anglista. Wyrafinowany humanista, ironizujący ekscentryk. Codzienność obserwował z dystansu. Była zbyt chaotyczna, brutalna, nie dawała się uporządkować. Pokonała go okrutnie.
22.04.2000 -
Archiwum Polityki
Zaklinanie pierścieniem
1.04.2000