rodzina
-
Archiwum Polityki
Powrót brata
W dzisiejszym świecie, gdy zwykliśmy się otaczać starannie dobranymi przyjaciółmi albo po prostu przelotnymi znajomymi, kolegami z pracy, kumplami od kieliszka – więzy krwi wydają się bezpowrotnie tracić jakiekolwiek znaczenie. Rodzinne klany zwykliśmy traktować jako coś archaicznego, a nawet z gruntu podejrzanego. Tych rodzonych spotykamy przy okazji chrzcin, wesel, pogrzebów, by sentymentalnie powspominać dzieciństwo lub – przeciwnie – rozgrzebać stare urazy. Ale też częściej dziś zdarza się coś niezwykłego: bracia spotykają się po latach, siostry odkrywają się na nowo. Mówią wtedy coś o dziwnej alchemii łączących ich uczuć. O rosnącej potrzebie ciepła w tych zimnych czasach. Na czym polega wyjątkowość braterskiej i siostrzanej więzi? Jak wychować dzieci, by w przyszłości mogły liczyć na siebie, obdarzać się serdeczną przyjaźnią i spotykać się nie tylko przy rodzinnych uroczystościach lub na salach sądowych.
21.10.2000 -
Archiwum Polityki
Historia pierwszych dam
Jolanta Kwaśniewska zajęła pozycję nie – jak inne polskie prezydentowe, premierowe czy sekretarzowe – gdzieś z tyłu za swoim mężem, ale obok niego, a czasem nawet od frontu. Żony poprzednich przywódców były tylko tłem dla swoich małżonków. Obowiązywał model wodza-samotnika. Naród nie wiedział, jak wyglądały kobiety Bieruta, nie znał poglądów żony Gomułki, Gierka czy Jaruzelskiego.
30.09.2000 -
Archiwum Polityki
Dzieci, żony i kochanki
Czołowi gangsterzy są równie sławni co gwiazdy muzyki pop. Ich twarze są znane z pierwszych stron gazet. Jednak o tym, jak wygląda ich prywatne życie, co dzieje się za bramami pilnie strzeżonych willi, wiemy mniej.
23.09.2000 -
Archiwum Polityki
Baby z wozu
Dwie kobiety z czwórką dzieci koczują przed urzędem miejskim we Wrocławiu. Najpierw rozbiły namiot na chodniku. Po kilku deszczowych dniach ktoś poruszony tym widokiem wynajął im malutką przyczepę kempingową. Na ścianie wywiesiły pół prześcieradła z wizytówką-apelem: „Bezdomne kobiety, ofiary przemocy. Popierajcie nas!”
17.06.2000 -
Archiwum Polityki
Akwarium
Wszędzie szyby. Nie kraty – kraty obecne są tylko dyskretnym cieniem na podłodze, na sprzętach. Szklane tafle oddzielają sypialnię od bawialni, bawialnię od następnej sypialni, a kolejne sypialnie i bawialnie od korytarza. Przezroczyste życie widać z korytarza, ale go nie słychać, zupełnie jakby podglądało się akwarium. Matki z samiczą rutyną karmią, przewijają, wiążą kolorowe gumki na delikatnych lokach półtorarocznych córek. Można by uznać to za jakieś misterium macierzyńskie, gdyby nie świadomość, że większość matek odłowiono do akwarium z mułu, z dna, i nie na pokaz, ale za karę. A dzieci znalazły się tu nie tyle dla swego dobra, co dla mniejszego zła. Zakład Karny nr 1 w Grudziądzu, więzienny Dom Matki i Dziecka.
27.05.2000 -
Archiwum Polityki
Salomonowe potomstwo
Dzieci salomonowe – mówi o nich Maria Łopatkowa. Rozrywane z nienawiści. Zaprawione nienawiścią, rosnące w niej od najmłodszych lat. Ofiary rozwodów.
15.04.2000 -
Archiwum Polityki
Dziedziczna niezaradność
Tak się złożyło, że gdy do „Polityki” napływała korespondencja w sprawie dzieci żyjących w ubóstwie, zaniedbanych wychowawczo i poddawanych przemocy w rodzinie (reakcja na raport „Gorsze dzieci” POLITYKA 9), w Sejmie odbyła się debata nad dokumentem „Polityka prorodzinna państwa”, przygotowanym przez biuro pełnomocnika rządu ds. rodziny. Zestawienie obu tych zapisów wprawia w konsternację.
8.04.2000 -
Archiwum Polityki
Wesele po kolędzie
W związku z obchodzonym Rokiem Wielkiego Jubileuszu Chrześcijaństwa Kuria Archidiecezji Łódzkiej wydała instrukcję duszpasterską, wedle której księża mają teraz wydatnie pomagać w zawarciu małżeństw kościelnych osobom żyjącym w konkubinatach oraz w chrzczeniu nieochrzczonych dotychczas dzieci. Emocje wywołała nie tyle deklaracja daleko idącej (nawet finansowej) pomocy, co fakt istnienia i zamiar wykorzystania parafialnych kartotek.
4.03.2000 -
Archiwum Polityki
Gorsze dzieci
„Moja mama choruje na raka, mam troje młodszych braci, prosimy o pomoc” – podobne tabliczki żebrzących dzieci stały się codziennością wielkich miast. Zmorą stołecznych rogatek są agresywni chłopcy z brudnymi szmatami, którzy wymuszają mycie samochodowych szyb. Nikt nie przechodzi bez lęku obok grupy osiedlowych wyrostków. Prawie nikt nie reaguje, gdy zza ściany słychać łomot, wyzwiska i płacz katowanych dzieci. Policję wzywa się w przypadkach skrajnych, wiedząc, że nie lubi ingerować w „rodzinną prywatność”. Dopiero gdy dochodzi do zbrodni, rozlega się chór moralnego potępienia. „Gorsze dzieci” – ofiary odrzucenia uczuciowego, przemocy fizycznej, alkoholizmu, biedy, zaniedbań wychowawczych – są dla społeczeństwa niczym wyrzut sumienia. Jaskrawo odstają bowiem od przeciętnej, od rówieśników adorowanych i hołubionych, którzy – jak pokazują badania – są jednocześnie głównym przedmiotem dumy statystycznej polskiej rodziny i główną lokatą rodzinnych dochodów. Te „gorsze” niejednokrotnie mają już wypisany wyrok na całe życie: gdy podrastają, kopiują najgorsze zachowania rodziców, często też same popełniają przestępstwa, z najcięższymi włącznie. Ale właśnie dlatego, że stanowią margines – w statystycznym i policyjnym znaczeniu tego słowa – powinniśmy znaleźć sposób, jak im pomóc. Sposób, aby je wyrwać z feralnego kręgu degradacji.
26.02.2000 -
Archiwum Polityki
Tata ma, mam i ja
Jest rok 1990, Sławomir Wałęsa, najstarszy syn przewodniczącego, laureata Nagrody Nobla, przyznaje: Jestem nijaki, przeciętny szarak. Raczej nie interesuję się żadnymi sprawami dogłębnie. Co dziś dzieci znanych polityków sądzą o rodzicach, o ich poglądach, wyborach i wpływie ich działalności na własne życie?
25.12.1999