Co przyniosły czystki w ZSRR z 1937 r.

Wielki terror małego człowieka
Lato 1937 r. było w ZSRR wyjątkowo krwawe. Czystki trwały w najlepsze już od jakiegoś czasu, ale to rozkazy wydane w lipcu i sierpniu wyniosły zbrodnię na nowy poziom.
Od lewej: Kliment Woroszyłow, Wiaczesław Mołotow, Józef Stalin i Nikołaj Jeżow nad kanałem Moskwa–Wołga, 1937 r. Gdy Jeżow popadł w niełaskę, został z fotografii wyretuszowany.
TASS/Getty Images

Od lewej: Kliment Woroszyłow, Wiaczesław Mołotow, Józef Stalin i Nikołaj Jeżow nad kanałem Moskwa–Wołga, 1937 r. Gdy Jeżow popadł w niełaskę, został z fotografii wyretuszowany.

Okres masowych mordów zapoczątkowany latem 1937 r. przeszedł do historii jako jeżowszczyzna, a sam Jeżow został zapamiętany jako „krwawy karzeł”.
Bridgeman Images

Okres masowych mordów zapoczątkowany latem 1937 r. przeszedł do historii jako jeżowszczyzna, a sam Jeżow został zapamiętany jako „krwawy karzeł”.

audio

AudioPolityka Andrzej Brzeziecki - Wielki terror małego człowieka

W czerwcu 1937 r. Józef Stalin mógł uznać, że w elicie państwa nikt mu już nie zagraża. Czystki w partii oraz w armii wyeliminowały większość jawnych, skrytych i przede wszystkim urojonych wrogów. Lew Kamieniew i Grigorij Zinowjew zostali zabici już rok wcześniej, marszałek Michaił Tuchaczewski został właśnie rozstrzelany. Wyroki śmierci wykonywano bezustannie. Paranoja jednak nie chciała wyhamować. Stłumiwszy „zagrożenie” w najbliższym otoczeniu, dyktator oczekiwał go z zewnątrz. „Od 1937 r. Stalin spodziewał się wojny i przygotowywał się do niej. Wbrew swoim przyzwyczajeniom przestał nawet jeździć na wakacje na południe (nie jeździł aż do 1945 r.). Być może uznał, że sytuacja wymaga jego stałej obecności w Moskwie” – piszą historycy Nikita Pietrow i Mark Jansen.

Obraz społeczeństwa w 20 lat po rewolucji był daleki od stalinowskiego ideału. Wiele miast trawiła przestępczość. Spis powszechny z początku roku ujawnił także inne niepokojące zjawiska, jak choćby wysoki poziom religijności. Wówczas, w czasie wojny w Hiszpanii, karierę robiło pojęcie piątej kolumny, oznaczające tajne organizacje zwolenników wroga na własnym terytorium, którzy w czasie walk mieli dokonywać aktów dywersji i sabotażu. Frankistowscy dowódcy chwalili się przed szturmem na Madryt, że mają w mieście właśnie piątą kolumnę, która im pomoże. Stalin zaczął się obawiać, że wrogie mu siły także mają swych popleczników w kraju i postanowił ich zniszczyć. Zrealizować jego wolę miał karzełkowaty szef NKWD Nikołaj Jeżow.

Jeżowik

Jeżow był dzieckiem rewolucji. W chwili jej wybuchu miał 22 lata i nic do stracenia. Wiele o jego młodości nie wiadomo, bo i on sam różnie ją przedstawiał, w zależności od okoliczności. W każdym razie imał się różnych zajęć, był m.in. ślusarzem. Dość wcześnie związał się z ruchem rewolucyjnym, z wypiekami czytywał partyjną bibułę. W latach 1914–15 widywano go w Piotrogrodzie na demonstracjach. Następnie służył w wojsku w Witebsku. Jak sam potem twierdził, brał aktywny udział w rewolucji 1917 r., ale historycy stawiają nad tym twierdzeniem spory znak zapytania.

Nie miał praktycznie żadnego wykształcenia, ale dokształcał się i wytrwale piął się po szczeblach partyjnej kariery. Był ambitny, zdeterminowany i zapewne też zdolny – być może jego niewielki wzrost, niewiele ponad 150 cm, dopingował go do tego, by zdobyć pozycję, dzięki której będzie wzbudzał respekt otoczenia. Przebicie się z prowincji do Moskwy zajęło mu raptem kilka lat. Pracował w komisariacie rolnictwa, potem szefował wydziałowi kadr partii i przeprowadzał w niej czystki po zabójstwie Siergieja Kirowa. Ludowym komisarzem spraw wewnętrznych został w 1936 r., choć już wcześniej z polecenia Stalina ingerował w prace NKWD. Do stanowiska doszedł niemal dosłownie po trupach – jego poprzednik Gienrich Jagoda popadł w niełaskę, najpierw odsunięty na podrzędne stanowisko, potem aresztowany i ostatecznie stracony w 1938 r. Jeżow miał w tym spory udział. Choć nie był członkiem Biura Politycznego, w 1937 r. naprawdę należał do najważniejszych osób w państwie.

Rewolucja i komunistyczna władza dała Jeżowowi to, na co nie miałby normalnie szans. Gdy był u szczytu kariery, mieszkał w wygodnej daczy z kinem i kortem tenisowym. Wraz z żoną Jewgienią adoptował córkę, z którą lubił spędzać czas na zabawie.

Podobnie jak Józef Stalin był w stanie pracować po nocach, spędzać długie godziny nad biurkiem oświetlonym lampką i podpisywać niekończące się listy nazwisk z wyrokami śmierci. Przywódca ZSRR zdawał się mieć do niego słabość (co prawda do czasu), nazywał go zdrobniale Jeżowikiem (Jeżowiczka). W 1934 r. zezwolił nawet na wyjazd Jeżowa do Austrii, gdzie w kurortach miał podreperować wątłe zdrowie.

Widywali się często, w latach 1937–38 spędzili ze sobą ponad 800 godzin. Jeżowik miał też tę zaletę, że potrafił łapać w mig myśli Stalina i przedstawiać niemal od razu pomysły ich realizacji.

Trójki

A Stalin właśnie wymyślił, że czystka na szczytach władzy musi być uzupełniona wielką czystką w społeczeństwie. Jeżow przyszedł mu w sukurs na czerwcowym plenum Komitetu Centralnego, podczas którego wygłosił referat o wielkim spisku i stwierdził, że na razie zlikwidowano tylko wąski krąg przywódców, ale żeby skończyć z zagrożeniem dla rewolucji raz na zawsze, trzeba zejść niżej z represjami – do wszystkich kręgów społecznych i we wszystkich republikach. Celem miało być pozbawienie wrogów rewolucji zaplecza. Dostał od Stalina zielone światło. Jeszcze w czasie trwania plenum Biuro Polityczne WKP(b) podjęło decyzję o powołaniu specjalnej trójki, która miała w zachodniej Syberii w szybkim trybie rozpatrywać sprawy wrogów rewolucji, byłych kułaków, i zrobić z nimi porządek. W trójce mieli uczestniczyć: naczelnik lokalnego NKWD, prokurator oraz pierwszy sekretarz lokalnego komitetu partyjnego. Wkrótce owe złowrogie trójki pojawiły się w całym kraju.

Już na początku lipca Stalin przesłał do republik decyzję Biura Politycznego i nakazywał regionalnym strukturom przystąpić do eliminacji byłych kułaków, których uznano za rozsadników antyradzieckiej działalności. Operacja początkowo szła opornie, bo lokalni szefowie NKWD nie dysponowali odpowiednimi danymi, by skutecznie wyłowić „wrogi element”. Na połowę lipca Jeżow ściągnął więc do Moskwy szefów lokalnych struktur NKWD, by osobiście poinstruować ich, jak należy walczyć z wrogami ludu. „Jeśli w czasie operacji zostanie rozstrzelany dodatkowy tysiąc ludzi, żadnej biedy z tego nie będzie” – miał powiedzieć zgromadzonym. Kiedy zaś jeden z naczelników NKWD zapytał, jak postępować z aresztowanymi 70- i 80-letnimi starcami, usłyszał: „Jeśli trzyma się na nogach – strzelaj”.

„Korespondencja między centrum a lokalnymi organami NKWD sprawia wrażenie, jakby przygotowywano wojenną operację olbrzymich rozmiarów” – piszą Pietrow i Jansen. By zdopingować lokalnych naczelników NKWD, kilku z nich Jeżow kazał aresztować. Tak dla przykładu.

Rozkaz 00447

30 lipca 1937 r. Jeżow przedstawił Biuru Politycznemu do akceptacji projekt jednego z najbardziej złowrogich dokumentów w historii ludzkości. Dotyczył on represji wobec „byłych kułaków, elementów przestępczych i antyradzieckich”. Początkowo zakładano, że czystka obejmie 268 950 osób, które podzielono na dwie kategorie. Przypisani do pierwszej (75 950) mieli być rozstrzelani. Pozostałe 193 tys. miały zostać aresztowane i zesłane do łagrów, gdzie stanowić mieli darmową siłę roboczą. Represje miały się zacząć 5 sierpnia i trwać przez cztery miesiące. Powołane trójki miały decydować o życiu i śmierci tysięcy ludzi na podstawie pospiesznie zebranych materiałów. Wyroki mieli zatwierdzać przywódcy państwa. Następnego dnia Politbiuro zaakceptowało propozycję Jeżowa i rozkaz 00447 wszedł w życie. Dodatkowo partia przyznała 75 mln rubli na potrzeby NKWD.

Czytaj także

Teksty historyczne

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną